Marcin Gienieczko chce samotnie pokonać Amazonkę

Marcin Gienieczko w swoim canoe

Marcin Gienieczko w swoim canoe (gienieczko.pl)

The New York Times przepłyniecie samotnie Amazonki o własnych siłach wciąż porównuje do zdobycia bieguna północnego, Mount Everestu czy postawienia stopy na księżycu. Chodź więcej osób było na księżycu - pisze Marcin Gienieczko, który spróbuje przepłynąć Amazonkę samotnie w canoe.

Polub nas na facebooku. Będzie ciekawie >>

Poniżej zapowiedź wyprawy. Tak pisze o niej Marcin Gienieczko:

Tutaj wszystko jest niewiadome i ze znakiem zapytania. Spełnia się powiedzenie Reinholda Messnera: ,,Prawdziwa przygoda  to efekt  nawet złego planowania, bo się nie da przewidzieć wszystkiego”

12 osób było na księżycu - 6 przepłynęło Amazonkę

Tylko jedna solo - MIKE HORN (RPA). Ponad 3000 osób stanęło na Mount Evereście, a wciąż największa rzeka jest większym wyzwaniem. W odróżnieniu od Arktyki, Everestu, czy tez innych miejsc, które są synonimem przygody, na Amazonce nie można zbytnio planować,  bo wszystko w meandrach rzeki jest ze znakiem zapytania. Nie wiadomo czy cię ustrzelą, czy zrobisz cross w rzeki malej łódeczce.

Przepłynięcie całej Amazonki - ten pomysł tlił się głowach legendarnych odkrywców: Davida Livingstone'a czy Henry'ego Mortona Stanleya.  Czy za zakrętem da się radę zrobić cross rzeki? Czy tam partyzanci są? Kartele? Czy Indianie pozwolą nocować w wiosce?

Na Amazonce, rzece równikowej, nie ma aktualnych map. W odróżnieniu od rzek północy, które zamarzają na  8-9 miesięcy,  Amazonka ma olbrzymie przybory, ciągle zasilają ją deszcze tropikalne. Rzeka pochłania wszystko. Tworzą się nowe wyspy. Kapitanowie co rok rysują nowe mapy poszczególnych odcinków. Przy ujściu Amazonki leży wyspa wielkości Szwajcarii, która dzieli rzekę na dwa kanały - Północy i Południowy. To magia wielkiej przygody.

Przepłynąłem samotnie największe rzeki północy, pracowałem jako marynarz największych rzekach Europy, wiec Amazonka jest dla mnie zwieńczeniem etapu ''życie na rzece''.

Żmudne przygotowania

Logistyka w takim projekcie nie jest łatwa. To żmudny proces planowania i organizacji. Na dalekiej północy niebezpieczna jest natura. Na Amazonce obawiać się trzeba dodatkowo ludzi.

Projekt fizycznie rusza 1 sierpnia 2014 roku. Pierwszy etap to przedostanie się na rzekę Rio Napo i spłynięcie w duecie 1000 km przez Ekwador i Peru w ramach poznania dżungli - 14 dni na rzece. Rio Napo to jeden z większych dopływów Amazonki.

Potem trzeba się dostać do Iqiutos - miasta w dżungli nad Amazonką i tam pod okiem miejscowego przewodnika (żołnierza marynarki wojennej) przejść 5- 6 dniowe szkolenie w zakresie przetrwania w dżungli. Zdobyć mapy Amazonki od Iquitos do Manaus. Zdobyć przydatne adresy, kontakty w tej części Amazonki. Następnie zabrać swoje canoe oraz cały sprzęt i popłynąć w górę rzeki statkiem następnie wpłynąć na rzekę Maranon i dostać się na drogę panamerykańską i z całym sprzętem dotrzeć już do Limy. Tam zostawić sprzęt na spływ całą Amazonką łącznie z łodzią i zabrać inny sprzęt na wspinaczkę Nevado Mismi - 5600 m.n.p.m., czyli górę źródłową Amazonki, która leży się w dzikich Andach. Zamierzam tego dokonać z innym poszukiwaczem przygód z Polski.

W drodze powrotnej dotrzeć do osady w dżungli gdzie mieszkają Indianie Ashaninka, do wioski Luisiany (miejsce startu spływu), a później wioski San Francisco. Pobyć tam 3-4 dni,  poznać wodzów, którzy przekażą miejscowym wieść o mojej ekspedycji.

Później wrócić do Limy, zdobyć dokładne wojskowe mapy Ene, Tambo, Ukajali (rzeki te wchodzą w system rzeczny całej Amazonki). Przejść  szkolenie z zakresu chorób tropikalnych. W tym przepadku zdobywać wiedzę pod okiem profesorów w Instytucie Chorób Tropikalnych w Gdyni. Uczyć się języka hiszpańskiego i portugalskiego, wyrobić broszury w języku hiszpańskim i portugalskim dla miejscowych.

Największy projekt życia

A pod koniec 2014 roku zacząć największy projekt życia nazwany ''Solo Amazon''. Czyli od Pacyfiku do Atlantyku o własnych siłach.

Start z Limy. Na rowerze przez Andy 900 km do Luisiany w towarzystwie samochodu, który będzie wiózł canoe oraz sprzęt na spływ, a później od Luisiany 6200 km do Belem już samotnie w canoe. Ale na poszczególnych etapach spotykanie się z fotografem wyprawy i opiekunem naziemnym w jednej osobie, który będzie odbywał podróż łodziami miejskimi (wypożyczanymi od wioski do wioski, czasami rejsowym statkiem od Pucalapy) i czuwał nade mną w razie czego. Będzie to najszybsza osoba, która może sprowadzić pomoc w różnych sytuacjach losowych

Lokalizacje będzie można śledzić za pomocą nadajnika Spot Tracer. Co 10 minut będzie wysyłana moja pozycja do głównego centrum dowodzenia w Polsce. Dwa razy dziennie inny komunikat z drugiego sygnalizatora. Relacje będą zdawane z łączy Inmarsat BGAN (laptop połączony z telefonami satelitarnymi) - światowego lidera mobilnej łączności satelitarnej, która zapewnia możliwość równoczesnego prowadzenia rozmów i szerokopasmowej transmisji danych.

Patronem medialnym ekspedycji jest off.sport.pl. Sponsorem wyprawy jest firma UNIQA.

Komentarze (2)
Marcin Gienieczko chce samotnie pokonać Amazonkę
Zaloguj się
  • ku52

    Oceniono 2 razy 2

    Piotr Chmieliński zrobił to już dawno - każdy, kto chce to powtórzyć, nie może udawać, że jest tam pierwszy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX