Rowerem po Amazonce. Belém - ale to jeszcze nie koniec!

Piotr Chmieliński
04.03.2016 10:22
A A A
2 marca, 2016 - Hubert Kisiński i Dawid Andres kilka km przed Belem. Triumfalny rzut kołami rowerowymi wysoko w górę, oznaczał to samo, co mój podrzut wiosłem 30 lat temu.

2 marca, 2016 - Hubert Kisiński i Dawid Andres kilka km przed Belem. Triumfalny rzut kołami rowerowymi wysoko w górę, oznaczał to samo, co mój podrzut wiosłem 30 lat temu. (Fot. Dawid Andres)

Dawid Andres i Hubert Kisiński jadą w stronę Atlantyku. Wbrew doniesieniom niektórych mediów jeszcze nie zakończyli swej wyprawy. Ale wielki finał tuż tuż. Czekamy!

Wrzesień 2015. Peru.

- Najważniejsze to dotrzeć do Belém - usłyszałem podczas jednej z pierwszych rozmów z braćmi Dawidem Andresem i Hubertem Kisińskim, gdy właśnie rozpoczynali swoją niezwykłą - rowerową - wyprawę po Amazonce. Mieli wtedy przed sobą ponad 7 tysięcy kilometrów do pokonania drogami lądowymi i wodnymi.

2 marca 2016. Brazylia.

Triumfalny rzut kołami rowerowymi wysoko w górę, oznaczał to samo, co mój podrzut wiosłem 30 lat temu: Jesteśmy w Belém!

Na środku rzeki na rowerzystów czekał już Igor Vianna w swoim charakterystycznym żółtym kajaku. Własnej produkcji zresztą. Od dawna obserwuje wyprawy amazońskie i chętnie wspiera eksploratorów "swojej” rzeki, takich jak Olek Doba czy West Hansen, w trakcie realizacji projektu "The Amazon Express”. Wyprawa braci też nie umknęła jego uwadze. Po kontakcie ze mną i otrzymaniu niezbędnych informacji, wypłynął Dawidowi i Hubertowi naprzeciw, a potem uroczyście doprowadził ich do Belém.

Rowerwem po amazonceHubert Kisiński i Dawid Andres na rzece Tocantins niedaleko Belem. Fot. Igor Vianna

Większość wypraw amazońskich właśnie tutaj ma swój finisz. Faktycznie jednak rzeka kończy swój bieg prawie 200 kilometrów dalej, wpływając szerokim lejem do Atlantyku. I tam dopiero nastąpi finał ekspedycji Dawida i Huberta.

- Belém stanowi niezwykle istotny, wręcz przełomowy punkt naszej podróży. Mówiąc o celu wyprawy, mówiliśmy najczęściej właśnie o Belém, głównym porcie u ujścia Amazonki. Niemniej naszą przygodę z największą rzeką świata od początku planowaliśmy zakończyć w miejscu jej połączenia się z oceanem, zachowując przy tym ciągłość trasy od Pacyfiku do Atlantyku - mówili.

I właśnie dbałość o zachowanie ciągłości trasy wyprawy prowadzonej dodatkowo niezmiennie w jednym wyznaczonym kierunku zaprowadziła braci do "amazońskiego trójkąta bermudzkiego”, na odcinku pomiędzy Oeiras do Para a Belém, pokonywanym drogą lądową. Choć słowo "droga” w tym wypadku okazało się gigantycznym nieporozumieniem. Dość szybko Dawid i Hubert odkryli, że oznaczona na mapie Google asfaltowa jezdnia nie była ani asfaltowa, ani nie była jezdnią.

- Trzeba napisać do Google, że jest zacofany. Mapa pokazuje jakąś drogę, która była tam 26 lat temu. Teraz nie ma żadnej drogi. - opowiadają bracia.

Wiele by opowiadać o kręceniu się rowerzystów po dżungli. Płynąc łodzią i wpław oraz przedzierając się przez błoto i bagna, przez zarośnięte gęstą roślinnością tereny zatoczyli kilkudziesięciokilometrową pętlę, by o własnych siłach pokonać każdy metr trasy. I kiedy wydawało się, że mogą już ruszyć w dalszą podróż, zadziałał telefon, a ja wreszcie mogłem uświadomić ich, że faktycznie zrealizowali swoje zadanie, tyle że poruszając się w kierunku odwrotnym do właściwego.

Dawid Andres poszukuje Dawid Andres poszukuje "googlowskiej asfaltowej” drogi w "amazońskim trójkącie bermudzkim”. Fot. Hubert Kisiński

- Pomyślałem, że zaczynam cię nienawidzić, kiedy nam powiedziałeś, że wskazany byłby powrót znowu w górę rzeki i ponowne przejście przez dżunglę - przyznał ze śmiechem Dawid, kiedy rozmawialiśmy kilka dni później.

Pomimo wycieńczenia i czarnej wizji błądzenia po labiryncie splątanej roślinności, nie mieli wątpliwości, że warto jeszcze trochę się wysilić, by zrealizować cel. No i poszło całkiem sprawnie. Poprzednie doświadczenie pozwoliło im wykoncypować, że słupy elektryczne, które ustawiono tutaj dawno temu z zamiarem poprowadzenia linii energetycznej, mogą służyć za drogowskaz. I tylko mieszkańcy poczują się zawiedzeni, uznali bowiem, że ci dwaj na rowerach ciągle pytający o słupy energetyczne muszą być elektrykami, więc zapewne wkrótce w okolicy wreszcie rozbłyśnie długo wyczekiwane światło elektryczne

Pętle zatoczone w środku dżungli okazały się być niezłą szkołą przetrwania, ale przede wszystkim dowodem determinacji braci, by zrealizować swój cel zgodnie z zasadami ciągłości trasy, zachowaniem jednego kierunku poruszania się i oczywiście o własnych siłach.

- Żadna dżungla nam już nie straszna - stwierdza Hubert. - A wkrótce po wydostaniu się z dżungli tropikalnej wpłynęliśmy do dżungli miejskiej, metropolii przypominającej z daleka Manhattan.

Oszołomienie to słowo chyba najlepiej opisujące stan emocjonalny Dawida i Huberta, gdy dotarli do Belém. Radość na myśl, że osiągnęli cel, który jeszcze nie tak dawno był niesamowicie odległy, a nawet wydawał się wręcz nieosiągalny, mieszała się z niedowierzaniem. "Jesteśmy w Belém! Jesteśmy w Belém!” - powtarzali sobie raz po raz. I do świadomości braci zaczęło docierać, że kres podróży jest już niemal na wyciągnięcie ręki.

Hubert Kisiński i Dawid Andres wykonują skok radości w Belem na zakończenie etapu wodnego wyprawy. Fot. Igor ViannaHubert Kisiński i Dawid Andres wykonują skok radości w Belem na zakończenie etapu wodnego wyprawy. Fot. Igor Vianna

-  Dotarliśmy do brzegu, zatrzymaliśmy się na plaży i nagle poczułem łzy w oczach. To już prawie koniec wyprawy, najtrudniejsze za nami. Teraz tylko jakieś dwa-trzy dni jazdy w stronę miejscowości Gloria, by dokończyć dzieła i . co ja będę teraz robił???? - w śmiechu Dawida wyczuwa się wzruszenie.

Na plaży w Belém definitywnie zakończyła się wodna część ekspedycji. Hubert uczcił ten fakt ostatnim posiłkiem spożytym na swoim rowerze amazońskim - konserwą z wołowiny i fariną - a potem zdemontowali pływaki, do ram przykręcili koła i ruszyli w dalszą drogę.

3 - 4 marca 2016. Brazylia.

Dawid i Hubert jadą w stronę Atlantyku. Wbrew doniesieniom niektórych mediów jeszcze nie zakończyli swej wyprawy. Ale wielki finał tuż tuż. Czekamy!

Komentarze (1)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX