Sport.pl

TOPR nie dla kobiet?

Od wielu lat żadna kobieta nie została przyjęta do TOPR jako ratownik, ostatnia złożyła ślubowanie 32 lata temu. W regulaminie nie ma ani słowa o, tym, że kobiety nie mogą kandydować na ratownika, jednak kiedy zgłosiła się jedna chętna, nie została przyjęta na staż.

Na staż kandydacki zgłosiła się dotychczasowa pracownicza administracji TOPR. Kobieta zaliczyła test kondycyjno-sprawnościowy jednak jej podanie nie zostało przyjęte przez zarząd.

- Uważam, że nie wolno w TOPR nikogo dyskryminować. Każdy ma prawo przystąpić do stażu kandydackiego, który pokaże, czy dana osoba nadaje się na ratownika. I dla nikogo, podkreślam, nawet kobiety, nie będzie tu taryfy ulgowej. Tak jak jej koledzy musi spełnić wszystkie stawiane kandydatom wymogi - mówi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

Kobieta się nie nadaje

W sobotę 29 października na walnym zebraniu TOPR wybrano nowy zarząd. - Na zebraniu mieliśmy bardzo burzliwą dyskusję, ale mimo emocji kulturalną. Jednak nie zakończyła się ona żadną decyzją - mówi Jan Krzysztof ponownie wybrany na naczelnika.

- 18 listopada odbędzie się pierwsze posiedzenie nowego zarządu TOPR. Wtedy ta sprawa prawdopodobnie zostanie rozpatrzona - twierdzi naczelnik.

- To może być sądny dzień dla środowiska - ocenia jeden z ratowników Tatrzańskiego Pogotowia. - Bo z jednej strony wiadomo, że w Pogotowiu jest silna grupa mężczyzn, która sprzeciwia się przyjmowaniu kobiet na staże, ale z drugiej - wiadomo, że jest to niezgodne z regulaminem. W środowisku panuje przekonanie, że kobiety z różnych względów do tej pracy, misji, czy zadań po prostu się nie nadają. Takie jest przekonanie silnej opozycji - dodaje.

- Ten zawód jest dla kobiet za trudny. Jest to moje prywatne zdanie. Uważam, że ze względu na uciążliwości fizyczne i psychiczne panie nie powinny być ratownikami - mówi Adam Marasek, długoletni ratownik TOPR, wieloletni zastępca naczelnika.

Kobieta intruzem w męskim towarzystwie

W ponad stu letniej historii TOPR tylko dziewięciu kobietom udało się zostać ratownikami górskimi. Pierwszą była Zofia Radwańska-Paryska, która ślubowanie złożyła w 1945 roku, a trzy lata później, w 1948 roku została pierwszą kobietą - przewodnikiem tatrzańskim. Ostatnia kobieta, Monika Rogozińska przysięgę złożyła 32 lata temu, w 1979 roku. Od tamtej pory żadnej kobiecie nie udało się zasilić szeregi Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- Byłam traktowana na równo, a nawet ostrzej, dlatego, że niektórzy mężczyźni chcieli pokazać mi, że jestem intruzem w ich towarzystwie - przyznaje Monika Rogozińska, która przez 13 lat pracowała jako ratownik.

GOPR otwarte dla kobiet

Dla kobiet, które chcą zostać ratownikami górskimi dużo bardziej otwarty jest GOPR. Tam ratownikiem może zostać każdy.

"Ratownikiem może zostać każdy niezależnie od płci (w stosunku do kobiet są wymagania identyczne jak do mężczyzn), musi mieć ukończone 18 i nie przekroczone 35 lat" - taki zapis widnieje w regulaminie.

- Dla kobiet-ratowniczek w GOPR nie ma żadnej, najmniejszej taryfy ulgowej - podkreśla naczelnik GOPR, Jacek Dębicki.

W chwili obecnej w szeregach GOPR są 102 ratowniczki. Najliczniejsza jest grupa Jurajska, do której należy 28 pań.

- Praca w TOPR czy GOPR jest porównywalna. Myślę, że te dziewczyny, które decydują się zostać ratowniczkami liczą się z tym, że muszą mieć takie same kwalifikacje, umiejętności jak każdy ratownik. Te, które przychodzą do nas w niczym nie ustępują ratownikom mężczyznom - mówi naczelnik GOPR. - Złe traktowanie kobiet jest niemodne. Są parytety, jest zakaz dyskryminacji - podsumowuje Jacek Dębicki

Dołącz do nas na Facebooku