Sport.pl

Darek Załuski szturmuje K2. Czekamy na atak

Pogoda broni dostępu do szczytu K2 (8611 m). Ekspedycja austriackiej himalaistki Gerlinde Kaltenbrunner, w której uczestniczy też Darek Załuski, czeka na poprawę pogody, by zaatakować drugi szczyt świata.

zięki ofiarnej pracy całego doświadczonego zespołu, wszystko jest przygotowane. Mimo wielkich opadów śniegu i porywistych wiatrów, po kilkudniowej walce udało się założyć obóz szturmowy na wysokości 8100 metrów.

Wcześniej założono prawie tysiąc metrów lin poręczowych, postawiono trzy obozy. Szczególnie ostatnie 150 metrów wspinaczki wymagało wielkiego wysiłku. Mimo półmetrowej warstwy świeżego śniegu udało się jednak postawić „czwórkę” (obóz czwarty). To klucz do ataku na drugi najwyższy szczyt świata.

Ta piękna góra, jest nie tylko niebotycznie wysoka ale i niezwykle trudna. Wejście wymaga dużych umiejętności wspinaczkowych, a trudności nie zmniejszają się prawie do samego szczytu. Oznacza to, że w tzw. „strefie śmierci” na wysokości ponad 7000 metrów alpinista musi mieć jeszcze siły na techniczną wspinaczkę.

Dlatego tak ważne jest dobre oporęczowanie drogi i wyczekanie na odpowiednie okno pogodowe. Oporęczowanie bywa niezwykle pomocne przy zejściu, a pogoda pozwala skrócić czas przebywania w okolicach podszczytowych. K2 broni się skutecznie i brutalnie dopuszczając tylko najlepszych i zbierając obfite żniwo. W roku ubiegłym 57 alpinistów szturmowało szczyt, nie zdobył go nikt, a 2 straciło życie. W pamięci wszystkich zapadł rok 1986, gdy w cztery miesiące podczas ataków i zejścia zginęło lub zmarło z wyczerpania 13 himalaistów z kilku ekip. Wśród ofiar byli m.in. Dobrosława Miodowicz-Wolf oraz Tadeusz Piotrowski i Wojciech Wróż, czołowi wspinacze polskiej złotej ery himalaizmu.

Gerlinde Kaltenbrunner walczy (to jej trzecia próba) o K2, który jest dla niej ostatnim w koronie Himalajów. Jeśli uda jej się stanąć na wierzchołku będzie po Baskijce Edurne Passaban, drugą niekwestionowaną himalaistką, która skompletowała wszystkie 14 ośmiotysięczników. Będzie też pierwszą, która na każdy szczyt weszła bez wsparcia tlenem z butli. W środowisku himalaistów takie wejścia należą do bardziej cenionych. Rozrzedzone powietrze spowalnia bowiem wspinanie, człowiek dużo szybciej się męczy, jest też większe niebezpieczeństwo choroby wysokościowej.

Skład ekspedycji 2011, prowadzonej od strony chińskiej, jest bardzo mocny. Kaltenbrunner zwana, z racji umiejętności i charyzmy, następczynią Rutkiewicz, wspiera jej mąż Ralf Dujmovits, pierwszy Niemiec, który skompletował koronę Himalajów, Kazachowie Maxut Żumajew i Wasilij Piwcow (mają po 13 ośmiotysięczników). W ekipie jest też fotograf z National Geografic Tommy Heinrich, który prócz Darka, wybitnego filmowca, dokumentuje - miejmy nadzieję - sukces wyprawy.

Relacje z wyprawy można też znaleźć na stronie: www.goeverest.pl