Eksperci odpowiadają na pytania o Broad Peak: Dlaczego nie mieli GPS-ów? Dlaczego helikoptery nie przyleciały na pomoc?

Dominik Szczepański, wideo: TVN24/x-news
07.03.2013 17:19
A A A
Tomasz Kowalski ponad C2. fot.A.Bielecki

Tomasz Kowalski ponad C2. fot.A.Bielecki (źródlo: Facebook/ PHZ)

Dlaczego nie schodzili razem? Dlaczego nie związali się liną? Dlaczego nie mieli GPS-ów, teraz można by ustalić ich pozycję? - takie pytania przez ostatnie dni zadają internauci, którzy śledzą los Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego, którzy zaginęli pod Broad Peakiem. O odpowiedzi poprosiliśmy ekspertów.

We wtorek na niezdobytym do tej pory zimą szczycie Broad Peaka (8051 m) stanęła czwórka polskich himalaistów: Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Dwóm pierwszym udało się wrócić do bazy. Kowalski nie doszedł do przełęczy na wysokości 7900 metrów. Ostatni kontakt z kierownikiem wyprawy Krzysztofem Wielickim nawiązał w środę o 6:30 rano. Był bardzo słaby, nie miał siły iść dalej. Berbeka noc spędził w okolicach przełęczy. Prawdopodobnie rozpoczął zejście w kierunku biwaku szturmowego (7400 metrów). Nagle zniknął z pola widzenia.

Oto pytania, które najczęściej zadają internauci:

Dlaczego wspinacze, nie mieli nadajników GPS, dzięki którym można by ustalić ich położenie?

Artur Hajzer, himalaista, twórca programu Polski Himalaizm Zimowy 2010 - 2015: Wyprawa była wyposażona w lokalizator GFS typu SPOT, zawsze miał go ze sobą Tomasz Kowalski. Przed atakiem szczytowym SPOT został zgubiony, o czym Polski Himalaizm Zimowy poinformował na swojej stronie na Facebooku. W czasie ataku zespół nie miał więc lokalizatorów. SPOT ma dość istotne odchylenia od rzeczywistości szczególnie w terenie wysokogórskim i nie należy przeceniać jego przydatności.

Dlaczego po zgłoszeniu zaginięcia nie ruszyła akcja wyspecjalizowanych pakistańskich ratowników?

Rzecznik Polskiego Himalaizmu Zimowego Grzegorz Chwoła: Bo nie ma takich w Karakorum. Wyprawa nie była duża, składała się tylko z kilku osób. W Karakorum nie ma obecnie innej wyprawy. W lecie w bazie pod Broad Peakiem przebywa często kilka wypraw i w razie problemów ich członkowie mogą ruszyć w górę z ratunkiem. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów jest jeden 3-osobowy posterunek armii pakistańskiej

Dlaczego nie można wysłać helikopterów ratunkowych?

Artur Hajzer: W Pakistanie jest możliwość przeprowadzenia lotów helikopterowych przy użyciu maszyn wojskowych. Mogą się one wznieść na wysokość maksymalną 6700 m. Helikoptery te teoretycznie mogą podnieść poszkodowanego na linie z wysokości ok. 6400. Była jedna taka akcja w historii. W masywie Broad Peak nie ma możliwości przyziemienia wyżej niż ponad bazą na 4950 m. Przeszukiwanie terenu przy pomocy helikoptera o tyle mijało się z celem, że przebywający w środę w terenie himalaiści [Karim Hayyat, Artur Małek] mieli lepsze możliwości wglądu w teren. Karim przeprowadzał poszukiwania aż na 7700 m. Cała droga wraz ze szczegółami jest bardzo dobrze widoczna z bazy. Luneta przybliża wszystkie szczegóły. Zastosowanie helikoptera praktycznie niewiele zmienia. Praktycznie - wezwanie helikoptera i jego start nie są proste. Nie ma szans, żeby helikopter ruszył natychmiast. Start jest poprzedzony długą procedurą. 7 marca pogoda na dużej wysokości nie jest lotna i nie będzie w ogóle lotna w dniach następnych.

Jak wyglądają szczeliny na Broad Peaku? Co jeśli Berbeka wpadł do jednej z nich?

Ryszard Pawłowski, zdobywca 10 ośmiotysięczników, ostatni partner Jerzego Kukuczki: Nie ma szansy wydostania się z takiej szczeliny. To są głębokie, nawet kilkudziesięciometrowe jamy.

Grzegorz Chwoła: Z roku na rok te szczeliny mogą mieć różne rozmiary i położenie. Wszystko zależy od warstwy śniegu. W lecie większość jest zasypanych, w zimie śniegu jest mało i szczeliny odkrywają się.

Dlaczego Polacy nie wracali ze szczytu razem albo dwójkami?

Grzegorz Chwoła: Każdy szedł swoim tempem. Oni już wychodząc byli wycieńczeni. Każdy krok to ogromny wysiłek. Nie ma mowy o czekaniu na kogoś. Człowiek skupia się tylko na kolejnym, trudnym kroku.

Dlaczego nie szli związani liną?

Ryszard Pawłowski: Tak się nie robi w takich sytuacjach. Każdy z nich miał swoje tempo. Jak wiemy, Tomek szedł bardzo powoli, daleko za resztą, był wykończony. Jeśli związałby się z kimś i nagle odpadł, to pociągnąłby za sobą kolegę.

 

Dominik Szczepański

Komentarze (560)
Zaloguj się
  • hen354

    Oceniono 1184 razy 772

    Dzieki takim ludziom jak oni odryto nowe kontynenty i wyspy, poznano co jest gleboko pod woda albo wysoko w gorach.Tyle.

  • sandwich1

    Oceniono 813 razy 737

    "Dlaczego po zgłoszeniu zaginięcia nie ruszyła akcja wyspecjalizowanych pakistańskich ratowników?"

    A dlaczego wyspecjalizowana grupa ratowników pakistańskich do tej pory nie zdobyła tego szczytu?

    No Monty Phyton po prostu.

  • weather2

    Oceniono 529 razy 409

    Straszny jest ten jazgot, który przeważa na forum : dlaczego szli, po co pojechali, czemu zimą, niech się tym zajmie prokurator, niech płacą podatek od ryzyka. Gdyby wszyscy tak myśleli, to ciągle jeszcze ludzie nie zeszliby z drzewa. Po co uprawiać sport, skoro powoduje kontuzje, po co jeździć w rajdach, skoro ludzie giną, po co latać w kosmos, zanurzać się pod powierzchnię mórz? Poszukiwanie jest częścią naszego człowieczeństwa, siedzenie w kapciach przed telewizorem niestety też.

  • stokrotkax26

    Oceniono 548 razy 408

    "Dlaczego nie zwiazali sie lina" ??? Kto zadaje takie debilne pytania? Bo nawet ja - zadna himalaistka - wiem, ze gdyby jeden by polecial w przepasc to razem z nim 3 pozostalych.

  • wielkirykwmalejwsi

    Oceniono 280 razy 270

    Ten Karim Hayyat to musi być niezły twardziel, że tak sobie wylazł na 7700 tylko po to żeby służyć pomocą zaginionym kolegom / nie kolegom. Zresztą Małek też zmęczony jak koń po rocznej orce, zawraca zamiast wciagać tlen. Szkoda, że tak wyszło.

  • arcanuss86

    Oceniono 309 razy 257

    Jakim trzeba być idiotą rodem z głębokiego gimnazjum, żeby poważnie pytać się o akcję helikopterów na poziomie 8000 metrów... W szkołach już nawet chyba podstaw geografii i fizyki nie ma. A to co pozostało jest przez leserów przepisywane na sprawdzianach. I wtedy mamy drugie amerykańskie społeczeństwo nie mające bladego pojęcia o świecie.

  • chuck_knorris_00

    Oceniono 195 razy 173

    A dlaczego nie byli w szelkach podczepionych do nieba? Już nie piszcie (nie powtarzajcie) głupot. To dorośli ludzie, świadomi ryzyka i zagrożeń. Współczuję Ich rodzinom i przyjaciołom. Polecam tematyczny film: Czekając na Joe (Touching the Void).

  • london22

    Oceniono 384 razy 120

    Żebyś Ty durniu chociaż od czasu do czasu czuł się dumny, że jesteś Polakiem.

  • parkomat

    Oceniono 156 razy 114

    NADAJNIKI sygnału GPS znajdują się na satelitach krążących wokół Ziemi. To co instalujemy sobie w samochodach to co najwyżej ODBIORNIKI tego sygnału, w odbiorniku jest komputer, który ma mapę i na podstawie tych sygnałów może obliczyć naszą pozycję i wyświetlić nam na ekraniku. Nikogo jednak o niej nie powiadomi. Może co najwyżej wysłać gdzieś naszą lokalizację - jak jesteśmy w Polsce, to może to zrobić przez sieć GSM, a jak jesteśmy na pustyni albo w Himalajach to jedyną możliwością jest nadajnik satelitarny. Takie coś jest w związku z tym ciężkie i wymaga dużych baterii, podejrzewam że nie jest to sprzęt pierwszej potrzeby dla himalaisty, który w mroźnym wietrze wspina się po skale niosąc na plecach swój dobytek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane