Sport.pl

Eksperci odpowiadają na pytania o Broad Peak: Dlaczego nie mieli GPS-ów? Dlaczego helikoptery nie przyleciały na pomoc?

Dlaczego nie schodzili razem? Dlaczego nie związali się liną? Dlaczego nie mieli GPS-ów, teraz można by ustalić ich pozycję? - takie pytania przez ostatnie dni zadają internauci, którzy śledzą los Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego, którzy zaginęli pod Broad Peakiem. O odpowiedzi poprosiliśmy ekspertów.

We wtorek na niezdobytym do tej pory zimą szczycie Broad Peaka (8051 m) stanęła czwórka polskich himalaistów: Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Dwóm pierwszym udało się wrócić do bazy. Kowalski nie doszedł do przełęczy na wysokości 7900 metrów. Ostatni kontakt z kierownikiem wyprawy Krzysztofem Wielickim nawiązał w środę o 6:30 rano. Był bardzo słaby, nie miał siły iść dalej. Berbeka noc spędził w okolicach przełęczy. Prawdopodobnie rozpoczął zejście w kierunku biwaku szturmowego (7400 metrów). Nagle zniknął z pola widzenia.

Oto pytania, które najczęściej zadają internauci:

Dlaczego wspinacze, nie mieli nadajników GPS, dzięki którym można by ustalić ich położenie?

Artur Hajzer, himalaista, twórca programu Polski Himalaizm Zimowy 2010 - 2015: Wyprawa była wyposażona w lokalizator GFS typu SPOT, zawsze miał go ze sobą Tomasz Kowalski. Przed atakiem szczytowym SPOT został zgubiony, o czym Polski Himalaizm Zimowy poinformował na swojej stronie na Facebooku. W czasie ataku zespół nie miał więc lokalizatorów. SPOT ma dość istotne odchylenia od rzeczywistości szczególnie w terenie wysokogórskim i nie należy przeceniać jego przydatności.

Dlaczego po zgłoszeniu zaginięcia nie ruszyła akcja wyspecjalizowanych pakistańskich ratowników?

Rzecznik Polskiego Himalaizmu Zimowego Grzegorz Chwoła: Bo nie ma takich w Karakorum. Wyprawa nie była duża, składała się tylko z kilku osób. W Karakorum nie ma obecnie innej wyprawy. W lecie w bazie pod Broad Peakiem przebywa często kilka wypraw i w razie problemów ich członkowie mogą ruszyć w górę z ratunkiem. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów jest jeden 3-osobowy posterunek armii pakistańskiej

Dlaczego nie można wysłać helikopterów ratunkowych?

Artur Hajzer: W Pakistanie jest możliwość przeprowadzenia lotów helikopterowych przy użyciu maszyn wojskowych. Mogą się one wznieść na wysokość maksymalną 6700 m. Helikoptery te teoretycznie mogą podnieść poszkodowanego na linie z wysokości ok. 6400. Była jedna taka akcja w historii. W masywie Broad Peak nie ma możliwości przyziemienia wyżej niż ponad bazą na 4950 m. Przeszukiwanie terenu przy pomocy helikoptera o tyle mijało się z celem, że przebywający w środę w terenie himalaiści [Karim Hayyat, Artur Małek] mieli lepsze możliwości wglądu w teren. Karim przeprowadzał poszukiwania aż na 7700 m. Cała droga wraz ze szczegółami jest bardzo dobrze widoczna z bazy. Luneta przybliża wszystkie szczegóły. Zastosowanie helikoptera praktycznie niewiele zmienia. Praktycznie - wezwanie helikoptera i jego start nie są proste. Nie ma szans, żeby helikopter ruszył natychmiast. Start jest poprzedzony długą procedurą. 7 marca pogoda na dużej wysokości nie jest lotna i nie będzie w ogóle lotna w dniach następnych.

Jak wyglądają szczeliny na Broad Peaku? Co jeśli Berbeka wpadł do jednej z nich?

Ryszard Pawłowski, zdobywca 10 ośmiotysięczników, ostatni partner Jerzego Kukuczki: Nie ma szansy wydostania się z takiej szczeliny. To są głębokie, nawet kilkudziesięciometrowe jamy.

Grzegorz Chwoła: Z roku na rok te szczeliny mogą mieć różne rozmiary i położenie. Wszystko zależy od warstwy śniegu. W lecie większość jest zasypanych, w zimie śniegu jest mało i szczeliny odkrywają się.

Dlaczego Polacy nie wracali ze szczytu razem albo dwójkami?

Grzegorz Chwoła: Każdy szedł swoim tempem. Oni już wychodząc byli wycieńczeni. Każdy krok to ogromny wysiłek. Nie ma mowy o czekaniu na kogoś. Człowiek skupia się tylko na kolejnym, trudnym kroku.

Dlaczego nie szli związani liną?

Ryszard Pawłowski: Tak się nie robi w takich sytuacjach. Każdy z nich miał swoje tempo. Jak wiemy, Tomek szedł bardzo powoli, daleko za resztą, był wykończony. Jeśli związałby się z kimś i nagle odpadł, to pociągnąłby za sobą kolegę.

 

Dominik Szczepański

Komentarze (560)
Eksperci odpowiadają na pytania o Broad Peak: Dlaczego nie mieli GPS-ów? Dlaczego helikoptery nie przyleciały na pomoc?
Zaloguj się
  • bigark

    Oceniono 2 razy -2

    TAJEMNICA BROAD PEAK MOUNTAIN !
    Dlaczego uznano ich za zmarłych przez telefon? Żeby posprzątac wyposażenie pozostawione rzekomo dla "zmarłych"?

  • bigark

    Oceniono 3 razy -3

    Pytanie do eksperta:
    Czy można kogoś uznać za zmarłego przez telefon, gdzie podobno GPSy nie działają itd.
    Policja nigdy nie uznaje kogoś za zmarłego, jeżeli nie widzi i dotyka zwłok. A Wielicki może?

  • lorderon

    Oceniono 6 razy 6

    Nie wypowiadajcie się w taki sposób o Adamie. To boli... Tam panują temperatury rzędu 30-40 stopni poniżej zera. NIE można się zatrzymać. Po prostu się nie da. Zatrzymanie się na kilka sekund powoduje takie zimno, którego nie da się wytrzymać. Musisz iść. Cały czas iść. Pamiętam, lata temu wywiad z najsłynniejszym polskim himalaistą, Kukuczką. Powiedział wtedy, że najtrudniejsze psychicznie jest to, kiedy idzie się z kimś kto jest dużo wolniejszy od Ciebie. Ponieważ w kilka chwil oddalasz się od niego i nie możesz na niego czekać, ponieważ stajesz się soplem lodu, wrócić się po niego nie możesz, bo nie ma możliwości, żeby wystarczyło Ci sił na chodzenie w dwie strony. I cały czas masz w myślach czy wszystko z nim ok. Tak samo było w tej sytuacji. Kto chodzi po górach, nawet tatrach, zimą, kiedy trzeba ubrać raki i wziąć do łapy czekan, wie doskonale, że nie da się iść czyimś tempem. Nie da się zwolnić czy przyspieszyć. Oczywiście, w Tatrach, możesz się po prostu zatrzymać i poczekać na kogoś, ale w Karakorum, tak się już nie da. Jedyne pretensje jakie można mieć do Wielickiego (chociaż kim ja jestem, żeby krytykować gościa, który tyle osiągnął!), to że zezwolił na atakowanie szczytu wszystkim czterem na raz. Jak ktoś śledził całą wyprawę, wie doskonale, że kiedy czwórka wychodziła z bazy szturmowej, Wielicki mówił, że chciał żeby atakowali szczyt dwójkami (jedna dwójka atakuje, druga pozostaje w obwodzie, kiedy tamci wrócą, to może wyruszyć kolejna para), ale został "przegłosowany". Nie znam realiów takich wypraw, ale wydaje mi się, że zdanie Kierownika powinno być święte. I jeśli Wielicki mówi "robimy tak", to "tak robimy". Ale oczywiście zbyt maluczki jestem, żeby ich oceniać. Chwała poległym. Szczególnie Maćkowi, zawsze doceniałem to co zrobił dla polskiego Himalaizmu. Kto równie jak ja, wielką sympatią darzy góry, może wspomóc rodziny tych, którym się nie udało:
    www.funduszberbeki.pl/
    Piękna piosenka, w temacie...
    www.youtube.com/watch?v=GKHOYIrg-6Q

  • viator0123

    Oceniono 2 razy 2

    Wiele osób chciałoby wiedzieć dlaczego nie mieli lokalizatorów GPS. Wiemy, że był jeden SPOT i teraz pojawiło się oburzenie dlaczego jeden? Bo przydałby się jak kajak na lodowcu? Jego normalna dokładność (SPOT drugiej generacji) to około 7m. Niby dokładnie, ale przy dobrym zasięgu. Niestety teren wyprawy jest na skraju zasięgu. Można to sprawdzić na tej stronie: pilnujauta.pl/u/p3192_SPOT2_Satelitarny_lokalizator_GPS.php

  • raffull

    Oceniono 4 razy 2

    forum extremum
    Broad peak po polsku
    Rózne niewygodne pytania dotyczace przebiegu wyprawy

  • suhsuh

    Oceniono 4 razy 2

    Nie rozumiem tych pytan, tzn rozumiem, żę sa to pytania czysto teoretyczne, bo ja mam z kolei pytanie do tych pytań, z jakiego tytułu ktoś miał by podejmować akcje ratunkową, kosztowną że hohoho i holernie niebezpieczną? Czy ludzio się wydaje, że na końcu świata, gdzie nie ma warunków do zycia praktycznie co kiklka metrów jeżdżą karetki, radiowozy, lataja helikoptery i tylko czekają, żeby lecieć z pomocą???? Ci ludzie doskonale zdawali sobie sprawę, myślę, że nawet bardziej, niż to się każdemu wydaje, że jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nie wrócą... To jest ich wybór i na to sie decydują...

  • dar10ko

    Oceniono 5 razy 3

    Dlaczego kierownik wyprawy zezwolił na zdobycie szczytu czterem himalaistom , skoro i tak byli wycieńczeni podejściem do ostatniej bazy, a nie poszli tylko najsilniejsi, wybrani, którzy w imieniu całego zespołu mieli zdobyć górę? Kierownik wiedząc o ich wycieńczeniu fizycznym wydał zgodę na wejście 60 latkowi i 27 latkowi? A może nie miał nic do powiedzenia?

  • kieja

    0

    Nie wiem jak mozna tak ryzykowac, przeciez nie wszyscy musieli sie tam pchac. Niektorzy powinni sie pogodzic z tym, ze to juz nie na ich wiek ... no ale widocznie nie mogli ... to byla ich decyzja, wiedzieli, ze moga zostawic placzace rodziny ale woleli zdobyc szczyt... widocznie bardziej kochali góry niz rodzine...

  • byrcyn11

    Oceniono 3 razy 3

    Zaraz czepicie się, że amatorskie chodzenie po górach nie ma nic wspólnego z zawodowym. Ale ..., ale mnie zawsze uczono i w każdej książce o turystyce górskie pisze; że wyprawę w góry zawsze trzeba zaplanować i dostosować, oraz prowadzić w tempie najsłabszego uczestnika wyprawy i się nie rozdzielać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX