Sport.pl
Komentarze (560)
Eksperci odpowiadają na pytania o Broad Peak: Dlaczego nie mieli GPS-ów? Dlaczego helikoptery nie przyleciały na pomoc?
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • rob-one

    Oceniono 20 razy 16

    Fakt zagubienia GPS nie ma większego znaczenia. Dla niewtajemniczonych GPS to nie teleport. W opisywanych warunkach jego posiadanie jest nieistotne. Cóż z tego, że będziemy wiedzieć, gdzie są zaginione osoby, jeśli nie ma kto ich uratować. Nie ma takiej opcji, że dana osoba schodząc wycieńczona ze szczytu(każdy krok to dla niej potężny wysiłek) wróci po swojego towarzysza, który nie ma siły iść samodzielnie. Nikt tego nie zrobi, ponieważ oznacza to śmierć dwóch osób.
    Co więcej wszyscy uczestnicy wyprawy doskonale sobie zdawali sprawę, że powyżej pewnej wysokości będą sami (dlatego nie wiązali się linami). Tam liczysz tylko na swoje siły, w przeciwnym wypadku zabijesz kolegę...

  • gamma_m

    Oceniono 26 razy 14

    Żyjemy w bardzo głupich czasach, w których obowiązuje reguła "nie ma głupich pytań". Właśnie że są. Pytania typu "dlaczego nie byli związani liną" czy "dlaczego nie wezwano śmigłowca" są głupimi pytaniami. To jest lenistwo intelektulane. Ludziom nie chce się nawet przez chwilę pomyśleć, czy np. jakiekolwiek śmigłowce latają na wysokości 8000 m n.p.m.

  • zsexdr1234

    Oceniono 17 razy 13

    Po pierwsze: Cześć Pamięci tych, którzy zostali w lodzie i wichrze.
    Po drugie: Panie Prezydencie, proszę o jakieś godne odznaczenie i stosowną uroczystość dla Karima Hayyata.
    Po trzecie: Ci, którzy tam poszli to wspaniali ludzie, a wejście to wspaniały czyn. Osoby o charakterze, uporze i woli walki niczym ze starożytnych eposów. Cieszę się, że jeszcze chociaż kilku takich jest.

  • who_is

    Oceniono 17 razy 13

    nie wiem czy mam odpowiednią wiedzę ale czy Tomasz Kowalski zdobył jakiś inny 8-tysięcznik? Bo słyszałem o czterech 7-tysięcznikach. Jeżeli nie zdobył czy zabieranie kogoś na pierwszy swój 8-tysięcznik zimą nie jest zbyt dużym ryzykiem (wiem że ryzyko jest zawsze duże ale przy braku doświadczenia z 8-tysięcznikami wydaje mi się dziwne). To samo tyczy się prawie 60-letniego Macieja Berbeki (wiem że jego doświadczenie jest olbrzymie ale nie miał już tej kondycji co 20 lat temu). Wiem, że decyzję podejmują wspinacze ale czy organizatorzy proponując wejście 60-latkowi nie byli lekko myślni ?

  • sonsiad2005

    Oceniono 29 razy 13

    Czytam te różne komentarze i szlag mnie trafia na pytania - a po co, dlaczego tam łażą.

    A pytacie się Justyny Kowalczyk dlaczego biega, Hołka, Kubicy dlaczego jeździ na rajdach, Małysza po co skacze? W większości sportów ocierających się o ekstremalizm śmierć badzro blisko.
    A himalaizm - to jest sport. Powtórzę dużymi literami - może co niektóry baran zrozumie - SPORT. I ich wyniki, osiągnięcia są osiągnięciami sportowymi.

  • darecki77

    Oceniono 17 razy 11

    " Kiedyś ktoś mnie zapytał: - "Dlaczego chodzisz po górach?" Odpowiedziałem, że ludzi można podzielić na dwa rodzaje:
    - na tych którym nie trzeba tej pasji tłumaczyć.
    - na tych którym się jej nie wytłumaczy. " Piotr Pustelnik

    Spoczywajcie w pokoju.

  • izabelin56

    Oceniono 17 razy 11

    Jak czytam tu niektóre komentarze, to rzygać mi się chce. Co za zasrany naród się zrobił! Małoduszne, małostkowe ch...ki! W takiej chwili najwazniejsza sprawa, to czy wyprawa była dofinansowana z budżetu! Co za gnojstwo! Najparszywszy naród na świecie!

  • 58atocar19

    Oceniono 17 razy 11

    Kochani internauci, Proszę nie utrudniajcie, nie róbcie zamieszania, nie bądźcie hienami...sorry.
    Himalaizm, to nie zawód, to nie polityczne namaszczenie przez wyborców. To pasja.
    Akurat tak się zdarzyło, że Polacy są w jej czołówce po tzw. otwarciu wrót. Opłaciliśmy swój zapał i miłość wieloma istnieniami. Nie jest to, bez urazy "akcja Jurka Owsiaka". To są prawdziwe losy niewielkiej grupy Polaków, zakochanych w górach (takich jak ja). To nie są samobójcy, to też nie są poławiacze pereł.
    Aby uzyskać "koncesję" trzeba sporo forsy - płacą uczestnicy: Tomek,Maciek, Krzysztof, ja i kochani sponsorzy.
    Nie ma nic...przed nami tylko NASZA WYBRANKA...GÓRA.
    ps
    DAJCIE SOBIE NA LUZ...WSPOMINAM 1989!

  • chmjel

    Oceniono 15 razy 11

    Szkoda chłopaków. Człowiek wobec przyrody zdecydowanie nic nie znaczy.

  • jot.te

    Oceniono 18 razy 10

    Niestety widać jak na dłoni, że niektórzy internauci są z innej planety niż ci, którzy zmagają się z prawdziwymi wyzwaniami, trudem i sobą. Himalaje to nie Kasprowy z którego można zadzwonić po ratowników komórką, że spadły nam trampki i nie damy rady bo nie mamy GPS-a. Dawniej podśmiewaliśmy sie z rozpuszczonych Amerykanów, że nie potrafią naprawić żelazka, a lodówki wyrzucają, kiedy zepsuje się światełko. Teraz mamy tojuż u nas. Przerażające...

  • jedwabnymajdanek

    Oceniono 14 razy 10

    ale wy jesteście pojebani, weszli tam dla siebie nie dla was, każdy walczy ze swoimi słabościami lub szuka celów w życiu, a takimi celami są dla himalaistów góry,
    a odnośnie sponsorowania przez rząd ich wyprawy to można się zapytać dlaczego rząd sponsoruje olimpijczyków? zamiast dać na dzieci w domach dziecka itp

  • andrzejlinkowski

    Oceniono 12 razy 10

    niech kazdy robi na co ma ochote jezeli nie lamie prawa.

  • dani4

    Oceniono 11 razy 9

    To co się dowiedziałem,pozwala mi spojrzeć na Himalaistów jak na inteligentnych " wariatów",którzy nie robią po tylko by się po wspinać,ale pokazać,że i my możemy przenosić góry,my zwykli ,ale czasem kończy się to tragicznie, bardzo to odczułem emocjonalnie!!!. Będe o Was Panowie myślał bo pierwszy raz w życiu się tym zainteresowałem jak usłyszałem o tej wyprawie(trzymałem kciuki,gdyż wierzyłem w zdobycie tego szczytu),nigdy wcześniej nie miałem jakoś ochoty śledzić,ale tym razem było odwrotnie(nie wiem czemu). Wiem teraz,że wszystko ma sens kiedy dajemy z siebie wszystko jak i też musimy wkalkulować przyczyny losowe takie jak nasze możliwości kondycyjne i inne zjawiska niezależnie wpływające na nas często nie korzystnie oddziaływające(które Panów spotkało tam). Broad Peak okazał się tylko przez chwilę można rzec "przyjaznym" jeśli tak możemy pozwolić określić wejściem. Po czym NATYCHMIASTOWE zejście zakończyło się walką o życie,która to góra najprawdopodobniej odebrała Dwóm Naszym Himalaistów. Bardzo To Smutne

  • freestan

    Oceniono 15 razy 9

    W takich ekstremalnych sytuacjach, kier. wyprawy musi podejmować decyzje takie jak dobry generał na wojnie, wg zasady: minimalizacja strat. Zginęło aż dwóch albo tylko dwóch. Takie są smutne prawdy w tym sporcie, mówi sie że to sport.
    A Tomkowi i Maciejowi lód i snieg niech lekkim będzie. Żegnajcie chłopcy..

  • wojtusz

    Oceniono 11 razy 9

    Zacznę od jaj kobyły.
    Ja jako były pilot śmigłowców, nie latałem i nie słyszałem by ktoś latał śmigłowcem
    na wysokości ponad 8km.

  • bardzozimnylk

    Oceniono 82 razy 8

    To ja mam inny pomysł: Niedaleko, bo w Afganistanie stacjonują nasi sojusznicy amerykańscy i posiadają maszyny zwane dronami. Sprzet niewielkiej wielkosci wyposazony w superczułe kamery mógłby w kilka godzin odnaleźć zaginionych, bez ryzyka utraty zdrowia dla pilotów.

  • lorderon

    Oceniono 6 razy 6

    Nie wypowiadajcie się w taki sposób o Adamie. To boli... Tam panują temperatury rzędu 30-40 stopni poniżej zera. NIE można się zatrzymać. Po prostu się nie da. Zatrzymanie się na kilka sekund powoduje takie zimno, którego nie da się wytrzymać. Musisz iść. Cały czas iść. Pamiętam, lata temu wywiad z najsłynniejszym polskim himalaistą, Kukuczką. Powiedział wtedy, że najtrudniejsze psychicznie jest to, kiedy idzie się z kimś kto jest dużo wolniejszy od Ciebie. Ponieważ w kilka chwil oddalasz się od niego i nie możesz na niego czekać, ponieważ stajesz się soplem lodu, wrócić się po niego nie możesz, bo nie ma możliwości, żeby wystarczyło Ci sił na chodzenie w dwie strony. I cały czas masz w myślach czy wszystko z nim ok. Tak samo było w tej sytuacji. Kto chodzi po górach, nawet tatrach, zimą, kiedy trzeba ubrać raki i wziąć do łapy czekan, wie doskonale, że nie da się iść czyimś tempem. Nie da się zwolnić czy przyspieszyć. Oczywiście, w Tatrach, możesz się po prostu zatrzymać i poczekać na kogoś, ale w Karakorum, tak się już nie da. Jedyne pretensje jakie można mieć do Wielickiego (chociaż kim ja jestem, żeby krytykować gościa, który tyle osiągnął!), to że zezwolił na atakowanie szczytu wszystkim czterem na raz. Jak ktoś śledził całą wyprawę, wie doskonale, że kiedy czwórka wychodziła z bazy szturmowej, Wielicki mówił, że chciał żeby atakowali szczyt dwójkami (jedna dwójka atakuje, druga pozostaje w obwodzie, kiedy tamci wrócą, to może wyruszyć kolejna para), ale został "przegłosowany". Nie znam realiów takich wypraw, ale wydaje mi się, że zdanie Kierownika powinno być święte. I jeśli Wielicki mówi "robimy tak", to "tak robimy". Ale oczywiście zbyt maluczki jestem, żeby ich oceniać. Chwała poległym. Szczególnie Maćkowi, zawsze doceniałem to co zrobił dla polskiego Himalaizmu. Kto równie jak ja, wielką sympatią darzy góry, może wspomóc rodziny tych, którym się nie udało:
    www.funduszberbeki.pl/
    Piękna piosenka, w temacie...
    www.youtube.com/watch?v=GKHOYIrg-6Q

  • peyotl108

    Oceniono 5 razy 5

    Gazeto.pl jesteś obrzydliwa! Nawet do takiego tematu 25 sekund reklamy.... Ohyda.

  • tomasz62

    Oceniono 5 razy 5

    jeśli im się nie udało to wieczne odpoczywanie daj im Panie a Polacy i ludzie którzy się interesują ta tematyka Was podziwiają

  • kinga39-651

    Oceniono 13 razy 5

    A ja się zastanawiam nad pytaniami po przeczytaniu wiadomości od Tomka Kowalskiego, na stronie extremum.... Dlaczego kilka dni wcześniej Adam B. i Artur M. zamiast rozbijać bazę szturmową postanowili sami zaatakować szczyt nie informując nikogo przez dobę ( nie włączając radiotelefonu do kierownika wyprawy, czym go bardzo zdenerwowali). Nie udało im się i wrócili a Maciej i Tomek postawili bazę i byli bardzo zaskoczeni, że "koledzy poszli dalej" i dlaczego Adam Bielecki "jako ten najsilniejszy i najszybszy" po prostu sobie zszedł do bazy a tylko Artur Małek został na noc czekając na kolegów w IV biwaku szturmowym.... Q..cze tam musiała panować trochę
    niezdrowa atmosfera, Nawet dzisiaj słuchając rozgoryczonego brata Macieja B. odniosłam wrażenie, że nie wszystko tam, na górze było ok. Ten człowiek też jest himalaistą i powiedział, że załoga powinna trzymać się razem przy schodzeniu. Smutno mi, bo to chyba nie tylko heroizm, ale jakieś wyścigi po drodze. A teraz jeszcze Adam , Artur i Wielicki ze sobą nie rozmawiają... Czy kiedyś dowiemy się co tam, na tej przełęczy sie wydarzyło ?

  • s_a_j

    Oceniono 7 razy 5

    Chciałbym, aby media przy okazji tragedii, ktora sie własnie dzieje choc jednym zdaniem wspomniały o tym:

    www.funduszberbeki.pl/

  • czterdziestyiczwarty

    Oceniono 7 razy 5

    Na tym forum produkuje sie niedorozwiniety umyslowo moderator ,ktory nie dopuszcza wpisow ,ktorych nie rozumie . Tak to jest gdy ktos zbyt dlugo siedzi na swojej jedynej szarej komorce.

  • kornblum

    Oceniono 13 razy 5

    Z helikopterem to nie do końca prawda - w 2005 roku, 14 maja EUROCOPTER X-test wylądował na szczycie Mt Everest (8850 m). Wiadomo jednak, że w Pakistanie takich nie mają.
    link: www.everestnews.com/stories2005/everestcopter05272005.htm
    Maciej Berbeka czekając na Tomasza Kowalskiego - zapłacił najwyższą cenę - jednak nie wiem jak by żył dalej, gdyby zszedł i miał świadomość, że zostawił osłabionego kolegę? Tam nie ma dobrego wyboru!

  • sthoss

    Oceniono 97 razy 5

    Podziwiam tych kolesi, ale nie wiem czy kontynuacja tych wejść zimowych przez Polaków ma sens.
    Niczego nie odkrywają, nie prowadzą badań a przynajmniej takich z których ludzkość miałaby jakiś pożytek jak już cos zdobędą to albo zginą albo wkrótce zginą.
    Sponsorować takie eventy to zbrodnia na rodzinach tych ludzi.

  • koll11

    Oceniono 4 razy 4

    polecam zobaczyc www.fliegfix.com/k2-panorama/K2.swf?et_rp=1

  • hkloss1

    Oceniono 4 razy 4

    zamiast tu gdybac i kombinowac z roznymi teoriami, posluchajcie sobie tej audycji z ludzmi ktorzy znaja temat:

    www.youtube.com/watch?v=VCv9IS9Sbio

  • wydeusz

    Oceniono 4 razy 4

    Dlaczego, dlaczego, dlaczego... Stek glupich pytan. Czy wspolczesni nie potrafia uzywac wlasnego rozumu, czy tez moze ulegl on juz zanikowi i dlatego tyle pytan? Stwierdzenie "kto pyta nie bladzi" powstalo i mialo sens w epoce analfabetyzmu. Wkrotce, w Polsce, wiekszosc populacji '20 - '30 bedzie mialo "wyzsze" wyksztalcenie i nic z tego nie wynika!

  • bialoskory

    Oceniono 14 razy 4

    "Kazdy szedl swoim tempem" (...) Tomek szedl bardzo powoli, daleko za reszta, byl wykonczony. (...)"

    i na tym wlasnie polega ten sport ? ze niby ida razem ale jak jest zagrozenie zycia to kazdy sobie rzepke skrobie?
    moim zdaniem zaden powod do dumy / chwaly

  • kibic1951

    Oceniono 6 razy 4

    Jeżeli ktoś nie chodził po górach, a zabiera głos mówiąc językiem ignoranta, to odpowiadam : gromadą to się chodzi na piwo i wraca się z piwa, jak któryś się uchla, to bierze się go na łapy i do domu. GPS w górach nie jest pewny, a ci co posługują się nim w samochodzie czy na innych rybach niech milczą. Tel. kom. też w takich warunkach jest niepewny.

  • idaiola

    Oceniono 8 razy 4

    przerażają mnie zasady panujące w górach.....

  • secundo_pl

    Oceniono 16 razy 4

    Kierownik wyprawy o godz. 6.30 w środę rozmawiał z Kowalskim i skonstatował, że jest on coraz słabszy, mówi coraz ciszej. Dlaczego w tym momencie nie wyruszył ratunek po Kowalskiego?
    Kierownik twierdzi, że trasę doskonale widać przez lunetę? Dlaczego wiedząc, że dwaj ludzie idą b. wolno i słabną nie śledzono ich od wschodu słońca przez tę lunetę? Przynajmniej wiadomo by było, w jaki sposób zniknęli.
    Jeżeli chodzi o GPS, może on niedokładnie pokazywać pozycję, ale zawsze pokaże, czy nadajnik się porusza, czy znieruchomiał. Nieplanowane znieruchomienie nadajnika oznacza, że jego posiadacz też się przestał ruszać i jest sygnałem do wysłania ratunku.
    Konkluzja: wyprawa samobójców a kierownik zachowuje się tak, jakby godził się z wysyłaniem ludzi na śmierć i zostawianiem ich bez jakiejkolwiek pomocy. Po co on tam jest i po co planuje wyprawę? Żeby udzielać informacji mediom z obozu na wysokości 7400?

  • bzychnur

    Oceniono 16 razy 4

    " Dlaczego nie mieli GPS-ów? Dlaczego helikoptery nie przyleciały na pomoc?"
    A dlaczego w ogole tam poszli, w srodku zimy, na szczyt na ktory nikt zimma nie wlazl?

  • hens

    Oceniono 12 razy 4

    Bo wszystkim dupkom malkontentom i teoretycznym znawcom wspinaczki należy się tłumaczenie.
    Helikopter nie lata na wysokości 8000 m., no chyba że głupota.

  • tomek_al

    Oceniono 230 razy 4

    Z ogromnym szacunkiem dla poświęcenia, wysiłku i ofiary tych dzielnych ludzi pytam:
    Po co to było? Czy świat pójdzie do przodu, jakiś problem zostanie rozwiązany bo ktoś dokonał wejścia na szczyt zimą? A później co będzie? Wchodzenie tyłem? Wjazd na rowerze, czy ze związanymi rękoma. To przecież bez znaczenia. Wolał bym abyśmy my Polacy opracowali lek na raka, czy inny wynalazek,a tak będziemy znani z tego że z ochotą, jak zwykle, leziemy śmierci w gardło...

  • dar10ko

    Oceniono 5 razy 3

    Dlaczego kierownik wyprawy zezwolił na zdobycie szczytu czterem himalaistom , skoro i tak byli wycieńczeni podejściem do ostatniej bazy, a nie poszli tylko najsilniejsi, wybrani, którzy w imieniu całego zespołu mieli zdobyć górę? Kierownik wiedząc o ich wycieńczeniu fizycznym wydał zgodę na wejście 60 latkowi i 27 latkowi? A może nie miał nic do powiedzenia?

  • byrcyn11

    Oceniono 3 razy 3

    Zaraz czepicie się, że amatorskie chodzenie po górach nie ma nic wspólnego z zawodowym. Ale ..., ale mnie zawsze uczono i w każdej książce o turystyce górskie pisze; że wyprawę w góry zawsze trzeba zaplanować i dostosować, oraz prowadzić w tempie najsłabszego uczestnika wyprawy i się nie rozdzielać.

  • stalker2000

    Oceniono 5 razy 3

    Hajzer odniósł się także do powtarzających się pytań o urządzenia - lokalizatory GPS. "Wyprawa była wyposażona w lokalizator SPOT, który zawsze miał ze sobą Kowalski. Przed atakiem szczytowym SPOT został zgubiony i w czasie wspinaczki zespół nie miał lokalizatorów"
    No comment !!!

  • secundo_pl

    Oceniono 9 razy 3

    Straszny to nie jest jazgot, tylko jak umiera 27-letni mężczyzna, który nie musiał umrzeć. Nawet jeżeli nie była to bezsensowna śmierć (a są co do tego uzasadnione wątpliwości), to przecież ten człowiek miał przed sobą całe życie i pielęgnując swoją pasję mógł ją jeszcze znakomicie rozwinąć z korzyścią dla innych. Nie przekonuje mnie, że taki finał jest czymś "normalnym" wśród wspinaczy wysokogórskich. Nie jest, bo nie jest normalny wśród ludzi! Żadne zagrożenie życia i żadna śmierć nie są obojętne ze społecznego i prawnego punktu widzenia a obowiązek niesienia pomocy w sytuacjach skrajnych spoczywa na ludziach nawet w Himalajach. Wydaje mi się, że zgoda na tak makabryczny rozwój wypadków wypełnia znamiona przestępstwa i wcale bym się nie zdziwił, gdyby prokurator postawił Wielickiemu lub organizatorom wyprawy zarzut karny.

  • sensi42

    Oceniono 5 razy 3

    Zastanawiam się czy urządzenie GFS, o kyórym mówi p. Hajzer w artykule, działa na podobnej zasadzie i jest wykorzystywane w tym samym celu co GPS?
    Niejasny jest dla mnie fakt, że skoro wiadomo, iż z pewnych powodów grupa atakująca szczyt może sie rozdzielić, bądź ktoś odpaść od ściany, to dlaczego w urządzenie lokalizujące wyposaża się tylko jednego czlonka grupy a nie wszystkich.

  • alzg

    Oceniono 13 razy 3

    Jeżeli Kowalski po wejściu na szczyt nie ma siły zrobić ani kroku, by z niego zejść, to po prostu był źle wyselekcjonowany do tej wyprawy.
    Młodzieńcza fantazja.
    Dwaj pierwsi, pewne zejście.
    Berbeka, miał porachunki z tą górą, miał swoje lata, być może chciał zaryzykować bardzo dużo, wiedząc, że być może zginie. Kowalski czuł presję, że trzech idzie, a on zostanie sam, popełnił samobójstwo z głupoty.

  • alzg

    Oceniono 5 razy 3

    Skąd takie dysproporcje pomiędzy uczestnikiami wyprawy ?
    Wydawać by się mogło, że podczas wielomiesięcznych (wieloletnich) przygotowań zadba się o to, żeby byli himalaiści na podobnym poziomie wytrzymałości.
    Skoro przez te lunety było tak wszystko doskonale widać, dlaczego po zauważenieniu Berbeki nie ma pewności co stało się z nim dalej, czy odpadł, czy wpadł w szczelinę ? Przecież ktoś obserował go bez przerwy.

  • weather2

    Oceniono 3 razy 3

    Katastrofa na K2 w 1986 roku – nazwa ta odnosi się do okresu między 21 czerwca a 10 sierpnia 1986 roku, kiedy to trzynaścioro wspinaczy zginęło na K2 w wyniku wyjątkowo złych warunków pogodowych.
    21 czerwca – 4 sierpnia
    John Smolich Stany Zjednoczone 21 czerwca Lawina
    Alan Pennington Stany Zjednoczone
    Liliane Barrard Francja 24 czerwca Zaginęli podczas zejścia
    Maurice Barrard Francja
    Tadeusz Piotrowski Polska 10 lipca Upadek
    Renato Casarotto Włochy 16 lipca Wpadł do szczeliny
    Wojciech Wróż Polska 3–4 sierpnia Zginął podczas zejścia
    Muhammed Ali Pakistan 4 sierpnia Spadające kamienie
    6 sierpnia – 10 sierpnia
    Julie Tullis Wielka Brytania 6–7 sierpnia ostra choroba wysokościowa - obrzęk płuc, obrzęk mózgu
    Alan Rouse Wielka Brytania 10 sierpnia
    Hannes Wieser Austria
    Alfred Imitzer Austria
    Dobrosława Miodowicz-Wolf Polska

    Katastrofa na K2 w 2008 roku miała miejsce w dniach 1-2 sierpnia 2008 roku, kiedy to dziesięciu himalaistów z siedmiu krajów i jeden pakistański tragarz zginęło na K2, drugim co do wysokości szczycie świata i najwyższym szczycie Karakorum[1]. Trzech innych wspinaczy odniosło poważne obrażenia.
    Lista ofiar
    Dren Mandić Serbia Upadek podczas wchodzenia
    Jehan Baig Pakistan Upadek podczas znoszenia ciała Mandicia
    Meherban Karim Pakistan Oderwanie się drugiego lub trzeciego seraka
    Rolf Bae Norwegia Oderwanie się pierwszego seraka
    Hugues D’Aubarede Francja Upadek podczas schodzenia nocą
    Gerard McDonnell Irlandia Oderwanie się drugiego lub trzeciego seraka
    Kyeong-Hyo Park Korea Południowa Oderwanie się czwartego seraka
    Hyo-Gyeong Kim Korea Południowa Oderwanie się czwartego seraka
    Dong-Jin Hwang Korea Południowa Oderwanie się czwartego seraka
    Pasang Bhote Nepal Oderwanie się czwartego seraka
    Jumik Bhote Nepal Oderwanie się czwartego seraka

  • adamos6

    Oceniono 13 razy 3

    Dlaczego wspinacze, nie mieli nadajników GPS, dzięki którym można by ustalić ich położenie?
    Brak odpowiedzi.

    Dlaczego po zgłoszeniu zaginięcia nie ruszyła akcja wyspecjalizowanych pakistańskich ratowników?
    Właściwie to pytanie powinno być inne - czemu NIKT nie ruszył na ratunek...?
    I odpowiedź która jest między wierszami - bo każdy może liczyć wyłącznie na siebie...

    Dlaczego Polacy nie wracali ze szczytu razem albo dwójkami?
    Też brak. Udzielone odpowiedzi wskazują, że niezależnie od tego ile osób liczy wyprawa, jak któryś ma kryzys, to liczyć może wyłącznie na siebie. Trochę sobie to inaczej wyobrażałem...

  • viator0123

    Oceniono 2 razy 2

    Wiele osób chciałoby wiedzieć dlaczego nie mieli lokalizatorów GPS. Wiemy, że był jeden SPOT i teraz pojawiło się oburzenie dlaczego jeden? Bo przydałby się jak kajak na lodowcu? Jego normalna dokładność (SPOT drugiej generacji) to około 7m. Niby dokładnie, ale przy dobrym zasięgu. Niestety teren wyprawy jest na skraju zasięgu. Można to sprawdzić na tej stronie: pilnujauta.pl/u/p3192_SPOT2_Satelitarny_lokalizator_GPS.php

  • raffull

    Oceniono 4 razy 2

    forum extremum
    Broad peak po polsku
    Rózne niewygodne pytania dotyczace przebiegu wyprawy

  • suhsuh

    Oceniono 4 razy 2

    Nie rozumiem tych pytan, tzn rozumiem, żę sa to pytania czysto teoretyczne, bo ja mam z kolei pytanie do tych pytań, z jakiego tytułu ktoś miał by podejmować akcje ratunkową, kosztowną że hohoho i holernie niebezpieczną? Czy ludzio się wydaje, że na końcu świata, gdzie nie ma warunków do zycia praktycznie co kiklka metrów jeżdżą karetki, radiowozy, lataja helikoptery i tylko czekają, żeby lecieć z pomocą???? Ci ludzie doskonale zdawali sobie sprawę, myślę, że nawet bardziej, niż to się każdemu wydaje, że jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nie wrócą... To jest ich wybór i na to sie decydują...

  • tomekzlasu

    Oceniono 2 razy 2

    wejście na szczyt było tuż przed nocą ? jeżeli tak to był ich ostatni błąd taktyczny w życiu.
    wejście szczytowe było bez podst. ekwip. biwakowego, tak wiec musieli liczyć się z tym że pozostają tu za zawsze. co więc spowodowało ,że zabrakło im instynktu samozachowawczego?
    niech spoczywają w pokoju ( i)

  • rapo

    Oceniono 6 razy 2

    cholera, a o co tym razem jazgot i afera? a dlaczego nie było gps, a dlaczego liną się nie przypięli. Wszyscy teraz nagle eksperci są!

    przecież ta wyprawa była wpisana w ryzyko. Przecież nikt nikogo nie zmuszał-to pasja chyba?

  • orion57

    Oceniono 6 razy 2

    "Ryszard Pawłowski: Tak się nie robi w takich sytuacjach. Każdy z nich miał swoje tempo. Jak wiemy, Tomek szedł bardzo powoli, daleko za resztą, był wykończony. Jeśli związałby się z kimś i nagle odpadł, to pociągnąłby za sobą kolegę." {anie Pawłowski czyli jeśli padłeś to umieraj? troche chodzę po górkach ale takiej zasady NIGDY nie słyszałem. Wstyd mi za Pana i tych dwóch himalistów pewnie młodych jurnych którzy w tyłku mieli swoich towarzyszy. Wstyd

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX