Sport.pl

Polacy na Broad Peak. Huragan pod szczytem

- Pełne zachmurzenie. Nie ma widoczności. Na wysokości 8000 metrów wieje huraganowy wiatr o sile 100 km/h. Nawet w bazie panują ekstremalne warunki - informuje Artur Hajzer. Możemy spodziewać się, że w ciągu kilkunastu godzin Krzysztof Wielicki postanowi o ewakuacji spod masywu Broad Peak.

Nie ma żadnych nowych informacji o dwójce zaginionych polskich himalaistów.

Dwaj z czterech zdobywców ośmiotysięcznika Broad Peak - Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski - zaginęli podczas zejścia. Ostatni kontakt z Kowalskim nawiązał w środę o 6:30 rano czasu miejscowego kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki.

Kowalski nie doszedł do przełęczy na wysokości 7900 metrów. Został po chińskiej stronie masywu. Berbeka prawdopodobnie zaczął schodzić z przełęczy w kierunku biwaku szturmowego (7400 m). Członkowie ekspedycji widzieli z daleka jego sylwetkę. Nagle zniknął. Wczoraj na wysokości 7000 metrów dzień  spędzili pakistańscy wspinacze wspomagający akcję. Wypatrywali jakiegoś ruchu na zboczu nad nimi. Niczego nie dostrzegli. To były ostatnie chwile dobrej pogody.

- Zgodnie z prognozami pogoda załamała się całkowicie. Jest pełne zachmurzenie, nie ma widoczności, w bazie jest mgła. Pada śnieg. Wieje bardzo silny wiatr, a na wysokości 8000 m huragan o sile 100 km na godz. Warunki są ekstremalnie trudne nawet w bazie wyprawy - informuje Artur Hajzer, twórca programu Polski Himalaizm Zimowy 2010-2015.

Prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilkunastu godzin Wielicki zdecyduje o opuszczeniu przez wyprawę bazy pod Broad Peakiem. Ruszą do domu.

Wielicki: Nie ma już żadnych szans

- Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma już żadnych szans na powrót Berbeki i Kowalskiego - powiedział rmf24.pl, kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki.

Eksperci odpowiadają na pytania o Broad Peak

Dlaczego nie schodzili razem? Dlaczego nie związali się liną? Dlaczego nie mieli GPS-ów, teraz można by ustalić ich pozycję? - takie pytania przez ostatnie dni zadają internauci, którzy śledzą los Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego, którzy zaginęli pod Broad Peakiem. O odpowiedzi poprosiliśmy ekspertów.

dsz, PHZ

Komentarze (112)
Polacy na Broad Peak. Huragan pod szczytem
Zaloguj się
  • donhubix

    Oceniono 217 razy 167

    Hey

    Himalaizm to piekne hobby-jest to zarowno walka z najciezszymi zywiolami jakie nasza planeta ma do zaoferowania jak i walka z samym soba, isc dalej, isc wyzej, nie poddac sie i osiagnac cel.

    Maciej Berbeka w 1988 roku podjal walke z Broad Peak, dotarl wtedy tylko do Rocky Summit (8028m). Po 25 latach postanowil sprobowac jeszcze raz, wiedzac ze jest to jego ostatnie podejscie. Udalo sie zdobyc szczyt. Przy probie schodzenia zaginal lecz walke, ktora podjal w 1988 wygral!

    Plakac mi sie chce kiedy to pisze, wierze ze Maciej Berbeka zostal zeby pomoc Tomkowi-zgineli razem. Ja (podobnie jak znaczaca czesc ludzi tutaj) za dziesiatki lat bede umieral na raka w brudnej sali szpitalnej. W takiej chwili bede z calych sil zazdroscil Maciejowi Berbece, ktory umarl szczesliwie.

    Bedzie mi Ciebie Brakowac Macku!
    Hubert

  • pearlinee

    Oceniono 114 razy 42

    teraz się okaże , że aby zostać bohaterem, pasjonatem, człowiekiem ciekawym, czczonym, robiącym tak wiele dla ludzkości - koniecznie należy wspinać się zimą na ośmiotysięczniki. I tam oczywiscie zginąć . Wszyscy którzy mają inne pasje, inne zainteresowania, są marnymi pomiotami, nudziarzami, którzy całymi dniami siedzą w kraciastych ciapach z dziurą, przez którą wystaje żółty paznokieć.
    Ja proponuję więcej szacunku po obu stronach. nie oceniajmy tych którzy zginęli, bo jednak poruszamy się w sferze tragedii i oceny i wyzwiska są mocno nie na miejscu. A z drugiej strony dajmy innym ludziom prawo do posiadania innych pasji, nawet jeśli ma to być gra w warcaby.

  • platfusy.do.paki

    Oceniono 46 razy 34

    Chyba otrzymaliśmy odpowiedź na pytanie "Czy zimowe wejście na K2 jest możliwe?". Wygląda na to, że to fantasmagoria skoro traktowany często w lecie jako rozgrzewka przed K2 Broad Peak postawił w zimie takie warunki. Z drugiej strony wygląda na to, że część zespołu - mówiąc brutalnie - zbyt odstawała poziomem od szpicy. Berbeka miał już swoje lata a młody Kowalski nie przetarł się wcześniej na takiej wysokości.

  • przemek32_1

    Oceniono 33 razy 27

    Ciężko pogodzić się z tym, że nie ma już wśród nas tych, z których sukcesu chwilkę wcześniej się cieszyliśmy.

  • yaro1771

    Oceniono 196 razy 24

    czytałem wczoraj artykuł w "Polityce" o Adamie Bieleckim. Jednym z 4 co weszli w tej wyprawie i 2 co zeszli. Po tej lekturze ,a następnie po tym co się wydarzyło w efekcie tej wyprawy moje zdanie na temat himalaizmu jest dość jednoznacznie krytyczne. Jest to po prostu zwykły sport zawodowy dla ludzi o wielkich ambicjach. Żaden etos tutaj nie wchodzi w grę. Liczy się tylko "ty wszedłeś to ja wejdę wyżej i szybciej". To zwykła ambicjonalna rywalizacja pozbawiona jakiejś głębszej etyki. Po prostu każdy z nich za wszelką cenę będzie chciał poprawić wynik "kolegi-przeciwnika" bez względu na wszystko. Tylko niestety to nie biegi czy inna zabawa którą mozna odłożyć na następny dzień , ale ryzyko utraty życia w imię pokazania ,że jest się tak samo dobrym albo lepszym. Ktoś pewnie powie ,że to ich życie więc co ci do tego. Nie zgadzam się z tym. Ich życie jest także ich najbliższych . Rodziców , którzy żyją od wyprawy do wyprawy , narzeczonych , żon i dzieci które mogą stracić ojców. Kazdy z tych "kolosów" ja zginie to już nic nie czuje. Ich rodziny będą czuły jeszcze przez wiele wiele lat. Pytam więc . Czy te wszystkie osiągnięcia to nie jest objaw zwykłego egoizmu w imię niezaspokojonych ambicji ???

  • elpedrodipietro

    Oceniono 26 razy 20

    Warto obejrzeć - to jest ich świat, nam nic do tego...
    nangadream.blogspot.com/2013/02/apetizer.html#comment-form

  • bkf4x4

    Oceniono 20 razy 16

    Żal.

  • agzum

    Oceniono 92 razy 8

    Niestety uważam tą wyprawę za porażkę organizacyjną, za którą odpowiedzialni są organizatorzy (głównie Wielicki i Hajzer). Himalaizm opiera się głównie na prawidłowej ocenie ryzyka i podejmowaniu decyzji minimalizujących to ryzyko. Rolą kierownika wyprawy jest m.in. studzenie ambicji uczestników wyprawy. Najczęściej na sam szczyt wychodzi tylko dwóch (zwłaszcza w tak trudnych warunkach). Czy naprawdę nie było żadnych sygnałów jeszcze w drodze na szczyt, że stan zdrowia i kondycja tej pechowej dwójki nie jest najlepszy? Mieli ze sobą łączność i takie rzeczy MUSI się kontrolować bardzo często. Ta dwójka mogła zaczekać na 7700m lub zawrócić - i taką decyzję podejmuje kierownik wyprawy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX