Sport.pl

Simone Moro o Broad Peaku: Polacy są niesamowici, ale scenariusz dramatu wciąż jest taki sam

- Człowiek chce być tam, gdzie kierują go myśli. Na Księżycu, Marsie, w oceanach, pustyniach i górach. Wszędzie tam jesteś sam. Nikt nie może ci pomóc. To twoja decyzja i licz się z konsekwencjami. Himalaizm zimą to polska specjalność, jakaś niezwykła cecha. Ale w scenariuszu zimowego dramatu nic się nie zmieniło od lat - komentuje sytuację na Broad Peaku Simone Moro, jeden z najwybitniejszych himalaistów w historii.
Komentarze (118)
Simone Moro o Broad Peaku: Polacy są niesamowici, ale scenariusz dramatu wciąż jest taki sam
Zaloguj się
  • maggajwerpl

    Oceniono 314 razy 146

    Podziwiam ludzi, którzy ryzykują życie wchodząc na te szczyty. Szacunek

  • samad

    Oceniono 131 razy 117

    ładnie to Moro powiedział:
    "ja po prostu miałem ten zaszczyt, możliwości i szczęście dodać zielony pasek do ich flagi".
    (I simply had the honor, ability and good fortune to add a strip of green to their flag)

  • tacx

    Oceniono 118 razy 90

    Załosne. Gdyby na szczycie K2 któryś z himalaistów zostawil 100 par kluczyków od sponsora - firmy maybach - i powiedział że kazdy kto nie jest wspinaczem może przyjść i wziąc sobie nawet cały komplet tych maybachow pod warunkiem że wejdzie na szczyt osobiście i przyneisie te klucze, to ciekawy jestem jakie pakistańskie biurow turystyki miałoby obłożenie aspirantami do pozwolenia na wejscie. Zapewniam że więszość z tych którzy tak tu ujadają pierwsza zaczełaby szukać poradnikow typu "K2 dla opornych".
    Czy wam nigdy do łbów nei przyjdzie ze wspinacze sa ludźmi. I tak samo jak Wy są rózni. jeden idzie bo nie chce aby ktoś inny był przed nim a drugi idzie w góry z potrzeb czysto duchowych. I co ... obu wrzucac do jednego gara? jeden zawróci 100m przed szczytem drugi nie. Tego pierwszego też nazwiecie kretynem? Chca to chodzą... Co wam do tego. Różnica miedzy nimi a typowym 'klepaczem zimowych tater' którego główna kompetencją jest umiejętność zadzwonienia na TOPR jest własnie taka że w swoim fachu to najlepsi z najlepszych - często ratownicy i wysoko kwalifikowani przewodnicy którzy w himalajach dodatkowo szkolą swój warsztat przydatny w pracy w niszych górach

  • a0a0a0

    Oceniono 132 razy 74

    Tytul (jak zwykle w GW) jest nieprawdziwy co do tresci artykulu. Przekazuje falszywe sugestie. Beznadzieja.

  • m.moskwa

    Oceniono 51 razy 43

    Kazdy dzień na polskich drogach to kilka śmierci, tragedii. W ciągu roku ok. 4tys. Jednak "naród" jest oburzony, kiedy rzad stara się ograniczyć ilość tych codziennych, "zwyczajnych" tragedii (bo to przecież złodziejstwo, grabież, ograniczanie wolności!).
    W omawianej sytuacji zginęło dwóch sportowców, którzy dobrze wiedzieli na co się piszą, sami z własnej woli znaleźli się w jednym z najkoszmarniejszych miejsc gdzie ludzka noga postanela, na dodatek w zimie. Przygotowywali się na dokonanie wyczynu, ale zdawali sobie sprawę z ryzyka i psychicznie musieli się przygotowywać na najgorszy scenariusz (tak sami ich rodziny), wiedzieli ze mogą umrzeć i to akceptowali.

    A co z rodzina, która podczas podroży samochodem zostaje zmieciona z powierzchni ziemi przez idiotę, któremu się spieszyło? Dlaczego to budzi mniejsze kontrowersje? Oni nie wybrali losu i chcieli żyć, nie chcieli ryzykować. Nie mieli wyboru.
    Nie rozumiem, dlaczego w imię nieograniczania wolności do przyciskania gazu, dziwnych oskarżeń o chęć grabienia obywateli, wiele osób tak ochoczo jest gotowe "poświecić" te TYSIĄCE pojedynczych tragedii, ofiar na drogach jednocześnie krytycznie wypowiadając się o ludziach, którzy żyją swoim marzeniem (i prawdopodobnie umierają w sposób w jaki by chcieli umrzeć, robiąc to co kochają i nie krzywdzą nikogo, ich rodziny wiedziały kim oni są, zony wiedziały za kogo wychodzą) o nieodpowiedzialność, głupotę, egoizm?

  • fafran

    Oceniono 62 razy 40

    dawno nieczytałem bardziej wykastrowanego przez tłumacza artykułu

  • tatajulka13

    Oceniono 43 razy 35

    Góry mają to do siebie. Patrzysz i ogarnia Cię euforia. Idziesz i wpadasz w zachwyt. Im dalej idziesz tym bardziej Cię to wsysa. Każdy chciałby zrobić coś, co robi tylko kilka osób na świecie. Pytanie tylko ilu ma odwagę. Wielu chodzi po górach ale tylko kilku się wspina.

  • rydzyk_fizyk

    Oceniono 20 razy 18

    Historia lubi się powtarzać.
    Z zeszłotygodniowego wywiadu z partnerem Berbeki z wyprawy sprzed 25 lat:

    Jak wyglądał wasz atak?

    Biwakowaliśmy w namiocie na 7400, ale wyszliśmy do tego ataku za późno. Nie byliśmy w stanie wygrzebać się z namiotu przed 8:00 - 8:30, czyli 2-3 h po czasie. W momencie kiedy dzień chylił się ku zachodowi, nadciągnął prąd niepogodowy. Gdy dochodziłem do namiotu rozpętała się burza. Znaleźliśmy się w jej centrum. Ja w namiocie, którym potwornie szarpało i wydawało się, że wiatr go zaraz porwie. Berbeka biwakował w tym momencie na grani, pomiędzy wierzchołkiem a przełęczą. Cały następny dzień zajęło mu zejście do namiotu! Poruszał się niesłychanie powoli. We mgle, w potwornych warunkach. Był wyczerpany.

    off.sport.pl/off/1,111379,13493039,Polska_zimowa_wyprawa_na_Broad_Peak__Lwow__Nie_ma.html

  • platfusy.do.paki

    Oceniono 45 razy 17

    Szczerze mówiąc nie rozumiem tego głupiego, tandetnego, kłamliwego tytułu. Jest to bowiem pierwsza polska wyprawa zimowa, na której zdobywcy szczytu giną. Owszem, wcześniej były śmiertelne wypadki (np. Czok) , ale nie dotyczyły tych, którzy weszli na wierzchołek. O jakim zatem powtarzalnym scenariuszu manipulatorzy z Czerskiej pieprzą?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX