Gazeta.pl > off >  Alpinizm

Adam Bielecki wybiera się na Manaslu nową drogą

tok
04.06.2013 12:28
A A A Drukuj
Adam Bielecki

Adam Bielecki (fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta)

Himalaista Adam Bielecki we wrześniu wybiera się na Manaslu (8156 m). Zimowy zdobywca Broad Peaku (8047 m) i Gasherbruma I (8068 m) chce wytyczyć nową drogę zachodnią ścianą himalajskiego szczytu. 

Wyprawa Manaslu West Face Expedition 2013 ma trwać dwa miesiące (wrzesień - październik). Himalaiści zamierzają wytyczyć nową drogę w lekkim stylu, możliwie najbardziej zbliżonym do czystego stylu alpejskiego. Celem rezerwowym jest wejście na niezdobyty do tej pory Thulagi Peak (7050 m). 

30-letni Bielecki jest pierwszym zimowym zdobywcą Gaszerbruma I (9 marca 2012) i Broad Peaku (5 marca 2013). Himalaista w najwyższym górach świata zdobył jeszcze K2 (31 lipca 2012) i Makalu (30 września 2011).

Początkowo informowaliśmy, że partnerem Bieleckiego będzie Peter Hamor. Adam Bielecki poinformował nas, że udział Hamora nie jest pewny.

- Trzech wspinaczy zostało zaproszonych do udział w projekcie na zachodniej ścianie Manaslu i żaden z nich nie zadeklarował póki co swojego udziału. Skład się formuje i nie jest domknięty - napisał Adam Bielecki.

Za podanie błędnej informacji przepraszamy.

Manaslu leży w północnej części Nepalu, w dystrykcie Lamjung i ma wysokość 8156 m n.p.m. (w niektórych źródłach również 8163 m n.p.m.). Po raz pierwszy zostało zdobyte w 1956 roku przez Japończyka Toshio Imanishiego Szerpę Gyaltsena Norbu. Pierwszego zimowego wejścia dokonali Polacy Maciej Berbeka i Ryszard Gajewski w 1984.

tok

Komentarze (31)
Zaloguj się
  • garden-tiger

    Oceniono 219 razy 115

    Mam nadzieję, że zanim ktoś się zdecyduje na "udział w projekcie", pozna bliżej Bieleckiego, np. poczyta sobie to:

    "Mówiąc o Bieleckim, musimy pamiętać o kilku sprawach. Makalu - zostawił do spółki z Hajzerem dwóch partnerów - efekt poważne amputacje palców. Zszedł do obozu poniżej po tlen, ale go nie wniósł bo się zmęczył, za to szybko zbiegł do bazy.

    Na Gasherbrumie I uciekł Januszowi Gołębiowi jeszcze przed zdobyciem szczytu. Rozmawiałem niedawno z Gołębiem. Opowiadał o tym zimowym wejściu. Był wkurzony i rozżalony. Jak Bielecki miał problem z żołądkiem to Gołąb czekał. Kiedy trzeba było sprawdzić drogę, Janusz poszedł w prawo i krzyknął, że nie tędy droga. Wtedy Bielecki od razu ruszył w drugą stronę. Nie poczekał też na szczycie, nie zrobili sobie razem zdjęć. A to ważne. Pokazać, że zrobiliśmy to razem. Janusz chciał po wyprawie porozmawiać z kimś o Bieleckim, zgłaszał się do Hajzera, ale rozmowy nie było.

    Dalej. Na Piz Berninie, najwyższym szczycie Alp Wschodnich, zostawił klienta w trudnym dla niego terenie - partner zginął. Bielecki poszedł tam jako przewodnik. Podobno mimo złych prognoz wyszli w góry. Nie byli związani liną. To nie jest trudna grań, ale ja nawet na łatwych graniach wiążę się. Gdy na jednym ze spotkań ktoś zapytał Bieleckiego o tę śmierć himalaista odpowiedział, że gdyby byli związani liną, to byłyby dwa trupy. Idiotycznie.

    Na Broad Peak porzucił trzech słabszych partnerów jeszcze przed szczytem - dwóch zginęło - nawet nie poczekał w obozie na wynik poszukiwań Karima tylko pomknął do bazy. Małek został i za to ma plus." Ryszard Gajewski

  • rybka-plum

    Oceniono 256 razy 96

    "- Trzech wspinaczy zostało zaproszonych do udział w projekcie na zachodniej ścianie Manaslu i żaden z nich nie zadeklarował póki co swojego udziału. Skład się formuje i nie jest domknięty - napisał Adam Bielecki."

    I słusznie! Niech chłopaki nie idą z Bieleckim, z nim mało kto wraca zdrowy / żywy, bo gościu ma w dupie partnerstwo.

  • czujny9182

    Oceniono 270 razy 84

    Adas lubi sie , lubi sie:) śledzi każdy artykuł (patrz poniżej) wikipedie też ma w kosmos aż trzeba przewijać ze trzy razy arkusz- pewnie sam pisze;), wiki o Berbece Macku 6 razy mniej. Adaś lubi sie , lubi:) Niech polubi partnerów w górach jeszcze

  • kadma88

    Oceniono 185 razy 79

    Temu Panu już dziękujemy! To nie pierwszy i pewnie niestety nie ostatni raz kiedy zostawił swoich towarzyszy- o czym możemy poczytać w artykule w którym wypowiadał się Pan R. Gajewski.
    Panie Adamie- taka prośba ode mnie: jeśli chce Pan odstawiać takie szarże i solóweczki proszę bardzo- niech idzie Pan sam, sam toruje sobie drogę w śniegu, zakłada obozy itd a nie znów próbuje Pan "nagonić" ludzi na kolejną "wspólną" wyprawę. Ludzie to nie maszynki które w momencie kiedy coś nawala można porzucić i nawet się nie oglądać. Proszę się 100 razy nad tym zastanowić zanim znów ktoś niepotrzebnie zginie. Jasne jest , że nikt nie zmusza nikogo do tego by szedł w górę ale jeżeli już idziecie razem to tylko w ekstremalnej sytuacji powinno zdarzyć się tak, że kogokolwiek zostawiamy czy się rozdzielamy! Rozumiem sytuację kiedy czyjeś życie jest już stracone a my mamy jakiekolwiek szanse by się uratować. Oczywiście! Tylko o dziwo Pan ma takie sytuacje na każdym ośmiotysięczniku na który Pan podchodzi. Skoro aż tak bardzo boi się Pan śmierci i z tonącego okrętu jak ten szczur wyskakuje to może w ogóle lepiej w góry nie wychodzić?
    Ja wiem że tak jest prościej...
    Mijając kolegów wmawiać sobie że wszystko z nimi w porządku, że jestem bardziej zmęczony niż oni...
    Nie obracać się praktycznie do samego obozu, żeby nie widzieć co się dzieje na grani, czy jeszcze nikt nie został, lepiej nie wiedzieć czy ktoś potrzebuje pomocy..
    Lepiej rozstroić sobie radio, żeby nie słyszeć jak umierają koledzy....
    Prościej.
    Tylko jak Pan może później spojrzeć w lustro?
    Najłatwiej się poświęca.. szkoda tylko że nie siebie ale życia innych ludzi.
    Śmierci nikomu życzyć nie wypada i nie wolno wręcz. To nie przystoi. Ale życzę Panu, żeby poczuł Pan kiedyś na własnej skórze jak to jest zostać sam.. liczyć na kogoś i zawieść się.

    Powodzenia i mam nadzieję, że żaden szanujący się himalaista na wyprawę z Panem już przenigdy się pisać nie będzie.

  • plywakwarzywny

    Oceniono 49 razy 45

    Nazwisko zdobywcy Manaslu jest podane błędnie. Nie Maciej Berbera ale Maciej Berbeka, ten sam który zginął w trakcie wyprawy z Adamem Bieleckim na Broad Peak.

  • tupkal

    Oceniono 92 razy 22

    "Bielecki wybiera się na Manaslu nową drogą" - jak to mówią "hop siup będzie trup"!

  • leszekzgd

    Oceniono 64 razy 18

    Czy to jest ten który zastawia swoich wspinaczkowych partnerów?

  • robwyd1

    Oceniono 19 razy 13

    Moje wspomnienie o Bieleckim jest takie.
    W 2002 r. wziąłem udział w komercyjnej wyprawie w Alpy włoskie i francuskie zorganizowanej przez jeden ze śląskich klubów. celem było Gran Paradiso i Mont Blanc. Po przejściu grani Gouter dnia piątego rozbilismy namioty powyżej ostatniego schroniska na rozległym snieznym plateau skąd następnego dnia mieliśmy ruszyc na szczyt. Po grani każdy szedł swoim tempem, ja w trzy godziny po najlepszych... wiadomo plecak cięzki jak diabli, kamienie, masa wspinaczy, siły zbierane na atak... Jednym z dwóch przewodników był młody Bielecki. Pod koniec dnia przewodnicy wzięli mnie do namiotu i oznajmili, iż uznali że jestem za słaby i oni pójdą z grupą a jak będzie dobra pogoda to następnego dnia ktoś ze mną pójdzie. Wściekłem się nieziemsko, poddałem sprawę pod rozstrzygnięcie całego zespołu. Decyzja grupy była taka, że idę. Z wkurzenia nie zmrużyłem oka do 2 w nocy kiedy zaczeliśmy się zbierać do wyjścia. Były dwa zespoły 6-cio osobowe: silniejszy i słabszy. Koniec konców na szczycie zespół teoretycznie słabszy ze mną w skłądzie zameldował się 5 minut za grupą silniejszą i słabo wcale nie było. Na plus zaliczam, że na szczycie Bielecki pogratulował mi i przeprosił, dodając, że się pomylili. Więcej już go nie spotkałem a bywałem tu i ówdzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX