Sport.pl
Komentarze (318)
Ryszard Gajewski o Broad Peaku: Katastrofa moralna w cieniu tragedii
Zaloguj się
  • iza_luiza

    Oceniono 1052 razy 800

    No i takie mam właśnie odczucia od początku, chociaż laik wspinaczkowy ze mnie. Po przeczytaniu tego wywiadu wiem już, dlaczego czułam niesmak oglądając te relacje i konferencje prasowe. Bo wmówiono mi, że liczy się sukces i parcie po trupach do celu, że każdy tam walczył o życie i tak trzeba. A teraz widzę, że to bujda bo nawet w górach nie wolno porzucać człowieczeństwa dla sukcesu...

    profitrollka.blogspot.com/

  • big.ot

    Oceniono 609 razy 213

    No i mamy z grubsza obraz tego jak wygląda polskie towarzystwo wspinaczkowe. Nie, nie mówię tutaj o samej wyprawie. Pranie brudów na łamach gazet. "Jakoś-to-będziezm" (sam Gajewski przyznaje się do ryzykownych "wyczynów"). Stawianie siebie w roli autorytetu, a swojej opinii jako niepodważalnej oraz przekonanie o własnej nieomylności. Pycha. Arogancja.

    Coś jeszcze?

    Drodzy moi, sama wyprawa to -jak się okazuje- tylko wypadkowa cech ludzi należących do tego Towarzystwa. Bardzo mi przykro ale tylko takie wnioski można wyciągnąć czytając te wszystkie komentarze i kłótnie w mediach.

  • pawel1970zparku

    Oceniono 175 razy 163

    Maciek Berbeka to był wspaniały, mądry, inteligenty człowiek. Znałem go osobiście wiele lat. Żałuję, że nie poznałem Go wcześniej.

  • matri3x

    Oceniono 327 razy 153

    Może mi ktoś wytłumaczyć Czytając artykuł odnoszę wrażenie że WYJŚCIE ZIMOWE to taka popierdółka, mniej niż letnie, byle spacerowicz ala Bielecki czy Małek może to zrobić. ALE DO OCENY oooooooooo tu trza wybitnego fachowca który jak nikt inny ZNA SPECYFKĘ ZIMOWYCH WSPINACZEK (czytaj był w zimie na 8000m). Jak dla mnie kompletny brak logiki

  • pyffello114

    Oceniono 253 razy 141

    Dlaczego wśród zimowych zdobywców szczytów wysokogórskich są (prawie) sami Polacy??
    Czy mamy najepszych w świecie alpinistów?
    Czy mamy najlepszy na świecie wysokogórski sprzęt spinaczkowy??
    Czy też po prostu dlatego, że na świecie jest coraz mniej amatorów samobójczych wypraw??

  • lordprzemo87

    Oceniono 378 razy 124

    "Bielecki ma najlepszy, ale i tak to nie są mocne rzeczy. Trochę w Tatrach, trochę w Alpach. Połowa tych dróg to miejsca, gdzie ja, stary facet, chodzę z dobrymi klientami. Np. hydraulikami, prawnikami, lekarzami, urzędnikami z ministerstwa, menagerami, prokuratorami i dentystami."

    Bielecki zdobył zimą jako pierwszy (wraz z Januszem Gołębiem) Gaszerbrum I (8068 m n.p.m.). Ma też na swoim koncie Makalu (8481 m n.p.m.) oraz K2 (8611 m). Rzeczywiście brak doświadczenia. Trochę Tatry, trochę Alpy. Ogólnie trochę chodzi po górach, ale żeby od razu nazywać go himalaistą? Przesada.

  • mkphl00

    Oceniono 429 razy 101

    Z całym szacunkiem, ale zaczyna się klasyczne góralskie lanie żółci i goryczy. "Mówią, że tak było, ale ja wiem lepiej". "dzisiaj to turystyka, a my to dopiero byliśmy gieroje". Ileż można dyskutować nad trumną? Bo szacunek to się milczeniem, a nie krytykanctwem i jątrzeniem wyraża.

  • texeira

    Oceniono 114 razy 92

    No dobra. To kawę na ławę. Chcecie coś o idolu - Bieleckim?
    W 2011 roku w czasie wyprawy ratowniczej na Makalu spieprzył do bazy zostawiając w ścianie Artura Hajzera, ratującego dwóch innych wspinaczy. Nie czuł się wcale źle, według raportu po wyprawie jego stan "nie wymagał pomocy medycznej"
    W 2012 roku na Gasherbrum I tak samo spieprzył ze szczytu zostawiając tam Janusza Gołębia i to MIMO napomnień kierownika wyprawy, aby nie schodził szybko sam tylko poczekał
    W obu przypadkach tłumaczył się problemami z radiotelefonem. Zadziwiająca powtarzalność pewnych zachowań.

  • stary.gniewny

    Oceniono 170 razy 88

    Żeby pokazać się na fejsie ludzie gotowi są czołgać się po kamienistym podłożu a potem obrócić kadr o 90 stopni.

  • turbacz68

    Oceniono 126 razy 66

    W końcu ktoś powiedział prawdę o tej wyprawie. Rysiek nigdy nie owijał w bawełnę i tak mu zostało. Walił prawdę między oczy i nigdy nie myslał o konsekwencjach.
    Co to znaczy 'pranie brudów na łamach' ? Chcielibyście to wszystko ukryć, pozamiatać, żeby z wierzchu było ładnie, hipokryci wredni!

  • fiorlan

    Oceniono 62 razy 62

    fragment korespondencji (publicznej, z facebooka magdaleny prask):

    Karim Hayat: Hello Magdalena, Nice to hear you and thanks for appreciation , it was my duty to help them, being as mountain guide, But i could not did well . it is pity that i was alone, if some of high altitude porter would have been with i could help at least Berbeka!!. still i feel guilty , that i could not do help.

  • baskasem

    Oceniono 84 razy 62

    Smutny obraz. Mam wrażenie, że to szczery i rozsądny artykuł, choć pełen emocji.

    Co do Bieleckiego myślę, że za dużo było sytuacji zostawienia partnerów po drodze w podobnych sytuacjach. Czytałam też z nim wywiad w Newsweek, gdzie przedstawił sam siebie w niesympatyczny sposób, w zasadzie potwierdzający zarzuty innych. Ciekawa jestem kto będzie chciał z nim dalej jeździć wiedząc jak postępuje.

  • klaryska7

    Oceniono 132 razy 62

    Mocny tekst, takie głosy słyszy się do jakiegoś czasu w wielu Klubach Wysokogórskich. Partnera się nie zostawia, Bileckiemu to zdarza się za często. Fajnie, że ktoś to głośno powiedział i jeszcze kopnął "herosa" w jaja. Zasłużył. Turysta :-)

    ale, jak chcesz się podłączyć pod narodowe wyprawy PZA, to siedzisz cicho i mówisz Hajzer ma racje, bo to on rozdaje karty. Firma tego pana to Hi Mountain. Biznesmen potrzebuje reklamy, a turysta zostaje herosem. Qrwa, to już nie te góry, to kupa kamieni i małpy.

  • goscgosc999

    Oceniono 111 razy 61

    A ja do gościa tzn. do Pana Gajewskiego mam szacunek- bo zdobył się na PRAWDĘ, jako jeden z nielicznych, i powiedział to ,co każdy podświadomie odczuwał po tej całej historii. Szkoda tylko ,bo teraz będzie wyzywany od najgorszych, zdrajców środowiska, zostanie pewnie wykluczony przez "śmietankę", i sprowadzony do najgorszego zła. Szacunek ..i .respekt...

  • saulgoodman

    Oceniono 69 razy 59

    Prawdy raczej nigdy się nie dowiemy. Grajewski ma rację co do tej komisji. Z drugiej strony to pranie brudów w mediach i atakowanie wywołuje niesmak. Chociaż Bielecki rzeczywiście podejrzanie za często zostawiał partnerów. Z kolei Grajewski był przyjacielem Berbeki, więc obiektywny też nie jest. Te relacje z wyprawy też nie są spójne. Pojawia się wrażenie, że Wielicki nie kontrolował sytuacji. Przydałaby się komisja ludzi niezaangażowanych bezpośrednio, ale na to nie ma szans.

  • golek1

    Oceniono 86 razy 54

    z artykułu mocno przebija żal do Bieleckiego o śmierć przyjaciela. I przez to pan Gajewski jest nieobiektywny. Plącze się w argumentach, razi niekonsekwencją.
    Mówienie, że " Bielecki ma najlepszy, ale i tak to nie są mocne rzeczy" jest trochę niepoważne. Dwa wysokie i trudne ośmiotysięczniki i dwa kolejne, pierwsze zimowe wejścia. Ciekawe, czy ktoś w ostatnich dwóch latach może poszczycić się lepszymi wynikami. I nie była to turystyka, bo wejścia były bez tlenu. Na wspomnianym K2 bodajże tylko dwóch wspinaczy weszło bez tlenu tego sezonu.
    Opowiada, że chodzenie zimą właściwie niewiele różni się od lata. No jasne. Tylko dlaczego w lecie na Everescie było kilka tysięcy ludzi a w zimie kilku? Dlaczego, skoro to proste, w latach 80tych - w złotej erze polskiego himalaizmu, nie zdobyto zimą żadnego szczytu w Karakorum. Tu jest po prostu trudniej niż w Himalajach.
    Ogólnie przypomina to takie gadanie starego człowieka, że za moich czasów to dopiero było, nie to co teraz. Wypominanie Bieleckiemu, że specjalnie przestroił radio jest argumentem poniżej pasa, zresztą, radio przestroił też Berbeka.

    Jak było? Pewnie się nie dowiemy.
    Berbeka mial rachunek do wyrównania. Równo 25 lat temu dotarł do przedwierzchołka, myśląc, że jest na wierzchołku. (ciekawe, że Gajewski obrusza się na Bieleckiego na brak znajomości topografii okolic szczytu - a 25 lat wcześniej Berbeka wszedl na pierwszą górę od przełęczy i pomyślał, że to już szczyt)
    Wpierw uznano, że wszedl, dopiero Lwow, partner Berbeki, publicznie ujawnił, że był tylko na Rocky Summit. Berbeka miał do niego o to pretensje przez resztę życia.
    Więc porachunki z górą. Widać zaburzyło to trzeźwy osąd.
    Podejrzewam, że iść do góry miała tylko dwójka. Kolejna miała asekurować szczytową dwójkę prowadząc do przełeczy. Podeszli pod przełęcz, pogoda byla dobra, czuli się dobrze i do tego wydawało się, że szczyt blisko ( w lecie idzie się ok 2 godzin zaledwie!). To poszli wszyscy, pewnie wbrew woli Wielickiego. Radia się "zepsuły" i tyle.
    Weszli i zabrakło ludzi do asekuracji pod przełeczą. Choć Małkowi to by i tak nic nie pomogło. On nawet nie doszedł do przełęczy.
    Berbeka decydując się na atak liczył, że da radę w ewentualnym biwaku. Skoro dał rade 25 lat temu, to teraz też. Skoro kiedyś Kukuczka dał radę dwie noce z rzędu zimą na Dhaulagiri, to on też da radę. Bo ta technika poszła do przodu. Gajewski tak pięknie opisuje, że dziś jest łatwo, bo podgrzewacze, odzież. Że kiedyś takie biwaki, choć oczywiście trudniejsze, nie były problemem. No więc były i bedą. Bo czasem sie uda, a czasem nie. Berbaka noc przetrzymał, ale do obozu IV nie doszedł. Nie wiemy czy zabrakło mu sił, czy po prostu wpadł w szczelinę, czy potknął się na stromym stoku i polecial.
    Błąd pewnie polegał, że po pierwsze Berbeka i Kowalski nie powinni wychodzic ponad przełęcz, a jesli juz wyszli, to powinni zawrócic ( Małek też!), we momencie jak mijał ich w drodze powrotnej Bielecki.

  • lubpizze

    Oceniono 106 razy 52

    Może Bielecki nie był bez winy, ale te wypowiedzi probują nagiąć prawdę w drugą stronę. Nie za dużo tu sprzeczności? Raz że zginęło 2 uczesników wyprawy, a potem że himalaizm to turystyka i każdy teraz wchodzi gdzie mu się podoba. Potem "To ja mam filozoficzne pytanie: jak ktoś, kto idzie wolniej ode mnie, ma być w lepszej formie? " a chwile wcześniej sam przyznawał, że Berbeka często szedł wolniej i z tyłu bo tak lepiej mu się szło i utrzymywało tempo. Czyli kto szybciej zacznie biec ten ma lepszą formę?
    Potem znów, że każdy chce sobie nabić 8 tysięczniki, a za chwilę, że ludzie nie wchodzą za dużo i nie mają doświadczenia.
    No i podkreślanie co chwila, że kiedyś to były góry i wejścia się liczyły, teraz to one ogólnie są niższe, łatwiejsze do wejścia i pewnie samochodem i by wjechał jakby wybrał najłatwiejszą drogę..

  • annaagata

    Oceniono 67 razy 47

    W październiku Bielecki zostawił klienta z którym szedł (bo został wynajęty jako przewodnik) bez pomocy w Alpach (Szwajcaria). Podobno się rozwiązali dla wygody. A Bielecki wrócił z jego telefonem!!!! Jakim cudem?? Czemu nie ma postępowania o domniemaniu przestępstwa? Podobno Bielecki nie był w stanie udzielić pomocy:
    www.rybnik.com.pl/wiadomosci,w-alpach-zaginal-rybniczanin-od-soboty-poszukuja-go-szwajcarscy-ratownicy,wia5-3266-18576.html

  • draziw

    Oceniono 61 razy 45

    O wyprawach Bielickiego to tylko czekam az ktos napisze ksiazke. Bedzie u mnie lezala na polce miedzy Harrym Potterem i Wladzca Pierscienia. Ilosc "dziwnych" zbiegow okolicznosci, fatum, problemow ze sprzetem jest po prostu zalosna.

  • doleblanche

    Oceniono 133 razy 43

    Przywoływanie Leszka Cichego jako autorytet w tej sprawie jest troszkę nie na miejscu - facet kilka miesięcy temu wypuścił zupełnie nieprzygotowanych klientów na szczyt Aconcagua i jeden z nich zginął.

  • krakk1

    Oceniono 88 razy 42

    Wreszcie ktoś coś o tym powiedział. Dlaczego dopiero teraz? Przeciez od razu było wiadomo, że to skandal.
    Nawet mniejszym problemem jest to zostawienie kolegów na śmierć. Prawdziwe sk.. stwo to atakowanie ich i oczernianie, żeby ukryc własne małpie zachowania. Tak sk..ny musza sie bronic po sk.. sku. Żeby nie wyjść źle w oczach innych, atakują Berbekę, który zachował sie bohatersko i został z Kowalskim. Twierdzą, że on też zostawił kolegę, wbrew oczywistym dowodom.
    Przeciez Wielicki i Bielecki próbowali kłamać, że Berbeka nie został z Kowalskim, chociaż Kowalski przez radio mówił, że są razem. Próbowali bajki opowiadać, że mu się tak tylko wydawało. To po prostu skandal.

    A jeszcze wypisują tu oni sami i ich pachołki. Możecie byc egoistycznymi dupkami.. ale nie możecie opluwac Berbeki i umniejszać jego bohaterskich i moralnych zachowań, żeby siebie samych wybielić. Takie sk...stwo musi byc piętnowane.

  • dogsborough

    Oceniono 96 razy 40

    Z przykrością muszę stwierdzić, że takimi wypowiedziami szarga Pan pamięć o Macieju Berbece. Podkreślając wszystkie złe decyzje, które podjął tam Adam Bielecki, uwypukla Pan także wszystkie złe decyzje, które podjął Maciej Berbeka.

    1. Berbeka wbrew zdrowemu rozsądkowi, zważywszy na jego wiek, podejmuje decyzję o zaatakowaniu szczytu o tak późnej porze (wie, że Bielecki i Małek już schodzą).
    2. Berbeka odmawia kontaktu z kierownikiem wyprawy.
    3. Skoro takie Hawaje tam były (trudno to sobie wyobrazić po zachodzie słońca) to dlaczego tak doświadczony himalaista nie przeżywa takich "turystycznych" warunków?

    Z pewnością "po fakcie" można stwierdzić, że pewne rzeczy można była zrobić inaczej, jednak zbyt wiele zarzuca się Adamowi Bieleckiemu zważywszy na jego rolę w tej wyprawie.

    Dodając jeszcze coś zupełnie od siebie, tego typu wypowiedzi napawają mnie obrzydzeniem. Nie ma Pan żadnego poszanowania dla innych, a tym samym podważa Pan wiarygodność pańskich ocen, bez względu na pańskie doświadczenie.

  • trudnyrynek

    Oceniono 44 razy 36

    robi sie strasznie ........ wylania sie obraz srodowiska ktore do tej pory uchodzilo za monolit taki ,, jeden za wszystkich-wszyscy za jednego" a po tym artykule okazuje sie ze to srodowisko gownojadow / bardzo lagodne okreslenie / I nie dziwijuz fakt ze wsrod alpinistow innych nacji mowi sie o ,, polskiej szkole samobojczych wejsc na szczyty"...... kolejny mit zdechl..........smutek pozostaje

  • szipdog

    Oceniono 71 razy 33

    Widać zimowe wyprawy na ośmiotysięczniki to bułka z masłem i każdy hydraulik, manager czy inny prawnik w towarzystwie jedynego w swoim rodzaju pana Gajewskiego mógłby zdobyć ten łatwy Broad Peak. Nie zrobili tego, bo im się nie chciało. W końcu na zdjęciach widać, że to żadne wyzwanie. Lepiej siedzieć i spłycać osiągnięcia innych, dowalać ludziom których się nienawidzi i budować pomniki tym, których się znało (to nic, że sami w przeszłości też ryzykowali). Jaki jest sens takich wywiadów, gdy gość zionie nienawiścią i nie potrafi zdobyć się choć na odrobinę dystansu do całej sytuacji? W zasadzie jedyne z czym można się z Gajewskim zgodzić, to fakt że w komisji mającej wyjaśnić wydarzenia na BP nie ma ludzi, którzy znają się na zimowym himalaizmie. Choć z drugiej strony sam Gajewski sobie zaprzecza, bo w końcu jedyna różnica między wspinaniem się zimą i latem to "tylko" śnieg. Cała wina dwójki, która przeżyła polega na tym, że przeżyli. Powinni umrzeć, wtedy każdy by chwalił ich bohaterstwo.

  • kieliszki

    Oceniono 45 razy 33

    Dziś rano w GW krótkotrwałe wzmianki o wypadkach, w których pierwszym z zderzeniu z koparką zginęły cztery osoby a w drugim w zderzeniu ze słupem zginęło pięć. Konkluzją wzmianek była troska o przejezdność dróg.

    Wydawałoby się, że himalaiści bardziej ryzykują życie, niż ludzie jadący do pracy, tylko jakoś dziwnie to śmierć tych pierwszych jest większym dramatem, "szokiem!" i "niedowierzaniem!".

    O co tutaj chodzi?

  • dwisty

    Oceniono 44 razy 32

    Tak, z artykulu przebija gorycz Gajewskiego, jest niekonsekwentny i nieobiektywny w wypowiedzi.
    Z tego artykuly przebija tez inna prawda. Czasy polskiego himalaizmu z ktorego moglibysmy byc dumni sie dawno skonczyly. Totalny egoizm, pogon na sukcesem za wszelka cena, liczbami odczlowieczyly go kompletnie.
    Pan Wielicki w czasie wyprawy jest zaskoczony, ze najsilniejszy czlonek wyprawy zostawia wszystkich i gna co sil w nogach na dol:

    Wielicki: Gdzie jest Adam?
    Berbeka: Pół godziny wcześniej [wszedł]. Już schodzi.
    Wielicki: Mógł się zgłosić gamoń jeden. Poza tym powinien był poczekać na was.
    Wielicki przyznał, że liczył na współpracę podczas zejścia. Myślał, że himalaiści poczekają na siebie i zwiążą się liną.

    Natomiast Bielecki wielokrotnie to podkreslal w wywiadach na swoja obrone (sic!!!!), ze jemu nawet na mysl nie przyszlo, zeby komus pomoc, czy na kogos zaczekac.????????? To jest roznica miedzy himalaizmem a wyscigiem szczurow i to jest to co Gajewski probuje przekazac w swojej wypowiedzi i co wielu ludzi doskonale jeszcze na szczescie rozumie.
    Do wielu wypowiedzi ponizej: nikomu nie chodzi o to, ze ten gosc nie zniosl na plecach swoich towarzyszy. Chodzi o to, ze nie tylko nie wykazal najmniejszej checi pomocy, on nawet nie pomyslal, ze taka opcja istnieje. Malek duzo slabszy, wycienczony po nocnym marszu zostal na gorze czekajac na zaginiona dwojke. A ten najsilniejszy gosc pognal w dol do bazy, ktory to schemat powtarza sie zreszta na kolejnej gorze, przypadek???
    No i jeszcze dodatkowo bagno w PZH. Szkoda slow.

  • suleakim

    Oceniono 38 razy 30

    A ja się nie zgadzam. Jak zawsze szuka się kozłów ofiarnych, tyle tylko, że dziś jeszcze żerują na tym media. Zadziwia mnie też wybiórcze traktowanie faktów, poraża wręcz.

    P. Gajewski opowiada naprawdę niezłe rzeczy. Okazuje się, że wejście na 8 tysięcznik zimą to żaden wyczyn. Jest to o tyle ciekawe, że mówimy o górach, które były niezdobyte w zimowym sezonie - NIGDY. Przez takich kozaków jak Wielicki, Kukuczka, Pustelnik, Czok, Cichy, Kurtyka. Nie mówiąc już o zagranicznych wspinaczach.

    Dalej - przykład z Pawłowskim i złamaniem nogi to też jakaś komedia. Tamta wyprawa na Nanga Parbat nie osiągnęła nawet 8000m. Doszli max. do 6800, a Pawłowski złamał nogę między I a II obozem! Czyli poniżej 6000m, lol.

    Sprowadzali przytomnego, silnego faceta, z wysokości 5000-6000m, a on to porównuje to ściągania z 8000m gościa, który nie jest w stanie zażyć lekarstwa i w dodatku zgubił raka.

    Ciekawi mnie też co innego - tyle mówi się o tym złym Bieleckim, a mnie ciekawi, czemu Berbeka również odłączył się od Tomka? Czemu pozostali wspinacze nie trzymali się razem? To też wina tego najszybszego? O ile dobrze pamiętam, to Kowalski schodząc jedynie raz mówił o tym, że widzi przed sobą Maćka. Widzi - co znaczy, ani nie szedł z nim, ani nie byli związani liną.

    No to halo, jak to tak, najbardziej doświadczony wspinacz, ratownik TOPR, odpowiedzialny i rozsądny facet, bohater już niemal, odszedł tak daleko od Kowalskiego, że nie mógł mu już pomóc? Przecież mieli iść razem. Skoro był taki doświadczony, to powinien był widzieć, że młody nie daje rady. A skoro byli razem (rzekomo), to czemu nie pomógł mu zażyć lekarstwa? Czemu nie pomógł mu z rakiem?

    Ba, koniec końców zespoły były dwa - Bielecki-Małek, Berbeka-Kowalski. Czemu więc wszyscy się rozdzielili? To też wina Bieleckiego? Nic się kupy w teorii p. Gajewskiego nie trzyma.

    Nie trzeba też daleko szukać, żeby przypominać ciekawe historie z lat 80-tych. Kukuczka miał cztery wyprawy z rzędu, w których ginęli jego partnerzy. O chodzeniu w góry razem można się też dowiedzieć z jego wejścia z Wielickim na Kangczedzongę w 86-tym, kiedy Wielicki wszedł na szczyt pół godziny przed nim, a gdy Jurek doszedł na górę, ten go minął i zaczął schodzić sam.
    Można dalej mnożyć.

    W ogóle w co drugim zdaniu ten gość sobie zaprzecza. Mówi o tym, że poszli ludzie nieprzygotowani, że niby niedoświadczeni etc. a potem mówi, że wejście zimą na 8 tysięcy to nic wielkiego No to zaraz, jak to tak? Jeśli to nic wielkiego to czemu dwie osoby zginęły? I czemu nikt wcześniej BP nie zdobył?

    A co do doświadczenia - cały projekt PHZ powstał po to, żeby te nowe kadry wykształcić. Hajzer mówił o tym w wielu wywiadach. 3 lata temu nie było nikogo kogo można by było w góry posłać. Bielecki czy Małek są zawodnikami, których odkryto właśnie w ramach tego programu. Adam zaliczył dwa zimowe wejścia na niezdobyte ośmiotysięczniki, a on mu robi wyrzuty. że brak mu doświadczenia? Kukuczka zimą też nie chodził nowymi drogami tylko normalnymi. Zresztą, Bielecki wybiera się teraz robić nową drogę na Manaslu.

    Hejt, hejt, hejt, hejt. Sprowadzanie dwóch wycieńczonych wspinaczy z pokrytych lodem zboczy na 8 tysiącach przy zapadającej nocy jest niewykonalne. Góra zabrała dwa życia, bo wspinacze zostali zwiedzeni dobrą pogodą. Tyle w tej sprawie.

  • amancjuszka

    Oceniono 58 razy 30

    Popieram całkowicie, partnerów się nie zostawia. Jezeli sie otacza takimi ludzmi co kopną w tyłek, to się tak ma. Pamiętajcie, że nie kasa, czy wygląd się liczy ale dusza i charakter.

  • czaromir

    Oceniono 36 razy 28

    Żeby mieć coś "na sumieniu" to jeszcze trzeba to sumienie mieć.

  • jassa_a

    Oceniono 67 razy 27

    "Kondycje ma dobrą, ale nie uważam go za herosa. Herosem był Kukuczka. Jeśli nie straciłeś do niego więcej niż 15 minut, to znaczyło, że byłeś dobry. Jeśli straciłeś godzinę między obozami, powinieneś potrenować. "

    Szkoda, że zapomniał dodać ilu jego parterów zginęło, ludzi byli razem z nim na wyprawach. Nie, żebym miał cokolwiek do Kukuczki, cenię go bardzo. Okropny język nienawiści. I jeszcze jedno - człowiek odpowiada za siebie. Berbeka z Kowalskim mieli wybór,mogli zawrócić przed Rocky Summit i wszyscy by żyli. Bielecki i Małek te mogli zostać ze słabszymi kolegami też mogli tam zginął. Bielecki ma racje - gdyby zginą byłby bohaterem. My uwielbiamy trupy. Tak jak ze zgwałconą kobietą - jeśli zginie święta, jeśli przeżyje ku**a.

  • ciotka_ltd

    Oceniono 55 razy 27

    Ci, co mnie znaja wiedza, ze sie urodzilam i wychowalam pod Alpami. I nawer po gorach chodzilam, cos jak te kucharki na Pik Lenina. Ale i wowczas uczono mnie, ze slabszego sie w gorach nie zostawia. I ze tempo dostosowuje sie do niego - pies drapal cala reszte, bo szczyt nie ucieknie, ale ludzkie zycie - tak.
    Coz, widac Polacy maja bardziej katolickie morale od tego bawarskiego i...bardzo im spieszno do Bozi.

  • zyklotrop2

    Oceniono 45 razy 25

    Znam osobiście dwóch alpinistów. Może nie aż takiego kalibru. Obaj niekomunikatywni, straszni egoiści. Coś w tym musi być...

  • lulejko_123

    Oceniono 49 razy 23

    Wstrętny tekst. Zawarta w nim sugestia, że Bieleckiego jest winny śmierci Kowalskiego i Berbeki jest zwyczajnie podła. Pan Gajewski zdobywca DWOCH ośmiotysięczników wypowiada się tonem eksperta, jakby zdobył wszystkie i to nie raz. Wywody pełne sprzeczności, zero logiki. Skoro warunki były takie super i nie było żadnego zagrożenia, skoro sugeruje, że Bielecki mógł wejść na szczyt, potem wrócić po Kowalskiego i Berbekę i jeszcze posiedzieć z nimi tam trochę, bo przecież teraz jest taki sprzęt i jaka to strefa śmierci i absolutnie nie było ryzyka odmrożeń, to dlaczego dwóch ludzi w tych wspaniałych prostych warunkach i z tym sprzętem jednak nie dało sobie rady i zginęło...? Nie trzeba być himalaistą, wystarczy poczytać statystyki wejść letnich i zimowych, tylko to wystarczy by wiedzieć, że warunki zimą i latem muszą być diametralnie inne.
    Strasznie słabe to umniejszanie osiągnięć innych i świadczy wyłącznie o panu, panie Gajewski.
    Bardzo łatwo wypowiadać takie wyroki w sytuacji gdy nie ma ryzyka, że trzeba będzie własnymi czynami te słowa uwiarygodnić...
    "Jeśli nie mogę mu pomóc, zmusić go, żeby wstał i szedł, to zostaję z nim. Jestem mu to winien." To jest zdecydowanie najlepsze. Pan Gajewski jest po prosty zły na Bieleckiego i Małka, że nie umarli razem z Kowalskim i Berbeką. Nie potrafię zrozumieć jak to możliwe, że taki test pojawił się na łamach Gazety.

  • wesolyromek123

    Oceniono 35 razy 23

    Ta wyprawa to była smutna porażka charakterów osób, które z niej wróciły, To nie zdobycie góry pokazuje klasę alpinisty i człowieka, ale cechy, jakimi wykazali się na przykład Czesi pomagający alpiniście z Tajwanu.
    Na szczęście "zachowań czeskich" jest znacznie więcej, również ze strony Polaków i zachowania humanitarne nie są cechami narodowymi lub rasowymi. Każdy z nas spotkał w życiu ludzi, dla których jakaś góra lub własna dupa są bardziej ważne od innych ludzi.

  • texeira

    Oceniono 65 razy 23

    Brawo Gajewski! ktoś wreszcie powiedział to, co powinno dawno zostać powiedziane. Kolejny gnój w pokoiku PZA po sprawie Golden Lunacy i afery wokół Nagrody Jedynki. Ale teraz Towarzystwo Wzajemnej Adoracji w PZA Go zniszczy...

  • fiorlan

    Oceniono 22 razy 22

    nie rozumiem dlaczego skasowano moj post. uwazam ze jest WAZNY poniewaz obrazuje bledy organizacyjne wyprawy i jedna z niemal bezposrednich przyczyn smierci S.P. Macieja Berbeki.
    wiec jeszcze raz; fragment korespondencji (publicznej! z fb magdaleny prask):

    Karim Hayat Hello Magdalena, Nice to hear you and thanks for appreciation , it was my duty to help them, being as mountain guide, But i could not did well .(>>>) it is pity that i was alone, if some of high altitude porter would have been with i could help at least Berbeka!!.(<<<) still i feel guilty , that i could not do help.

  • poprawna_polszczyzna

    Oceniono 30 razy 22

    po raz kolejny potwierdza się stara prawda "tam gdzie jest biznes tam nie ma sentymentów "

  • theorema

    Oceniono 75 razy 21

    mam dziwne wrażenie, że ten pan ma wyraźną niechęć do Bieleckiego i nawet nie próbuje jej ukrywać. Kobitę mu młody poderwał, czy co... ? Bielecki jest młody, ma instynkt samozachowawczy i myśli o sobie. Nie rozumiem tej idei związywania się liną, po to, żeby razem runąć w przepaść. Dawniej w Polsce mawiano "dla towarzystwa Cygan dał się powiesić". Przepraszam bardzo, ale gdyby mi było źle, to sama bym poprosiła towarzysza, żeby sobie poszedł, a nie żeby został umrzeć ze mną. Nie wiem, na jakie wyżyny egoizmu musiałabym się wznieść, żeby oczekiwać, że ktoś narazi dla mnie swoje życie. Tym bardziej, że co można dla takiego człowieka zrobić? Jak już ma halucynacje, odmrożenia... Na plecy miał Kowalskiego wziąć i taszczyć? Po wąskiej grani? Każdy idąc w góry wie, że może nie wrócić i tyle. Sama chodzę po górach i jedyne czego oczekuję od towarzysza jak i innych użytkowników szlaku, to żeby nie przeszkadzali. Nie szarpali łańcucha, kiedy ja go trzymam, nie spychali mnie z drogi, bo im się spieszy. Ale to ja oceniam swoje siły i możliwości i nikogo nie obarczam odpowiedzialnością za siebie. Ten pan mówi bardzo romantyczne historie, ale nie wiem, o co mu chodzi. Uważa, że lepiej by było, jakby cała czwórka zamarzła? Albo jakby wszyscy razem zlecieli w przepaść, kiedy jednemu rak się odpiął? Łatwo mu oceniać, jak już w góry nie chodzi i jego już nikt nie rozliczy, z etycznych zachowań. Chciałabym go widzieć jak biega w dół i w górę po grani, znosi na rękach kolegów śpiewając im bojowe piosenki. I jeszcze ta żenująca licytacja - my mieliśmy -37 stopni, a oni tylko -30, my mieliśmy taki wiatr, że szliśmy na czworakach, a oni na nogach...jakiś niedowartościowany ten pan, za wszelką cenę chce udowodnić, że jest lepszy...

  • erchuide

    Oceniono 63 razy 21

    Nie wiem, jak gazeta może wpuścić na swoje łamy kogoś takiego. Gościa, który nienawidzi Gazety Wyborczej, uważa go za organ żydowski. to zresztą facet, który uważa, że Holocaust to wymysł. czemu dziennikarz nie wie z kim rozmawia? to człowiek skompromitowany w środowisku. sam porzucił człowieczeństwo, nie dla sukcesu, ale żeby nie było wpisane w kronikach TOPR, że miał wypadek w górach z kursantem. kazał gościowi ze złamanym kręgosłupem schodzić, nie wezwał helikoptera... uważa się za niewiadomo kogo, a w TOPRze mamy go za nic. na swojego przyjaciela, znanego również himalaistę doniósł do centrali międzynarodowej organizacji przewodnickiej, gdy tamten miał wypadek śmiertelny na wycieczce ze znajomą, żeby mu odebrali licencje... nie utożsamiajcie, pliz, TOPRu i Zakopanego z tym kolesiem i nie słuchajcie tych bredni... to szkodzi pamięci o Maćku Berbece, naszym kompanie, dobrym facecie, ratowniku z krwii i kości

  • rbik53

    Oceniono 43 razy 21

    Gdy 3 miesiące temu wstawiłem poniższy komentarz, dano mi do zrozumienia, że opowiadam bzdury.

    Gdyby szli razem, we czwórkę, to pewnie wszyscy by żyli. Dlaczego nie szli razem? Z relacji wynika, że szczytu nie zdobywała drużyna alpinistów, lecz zgraja facetów, z których część zap***ła na szczyt nie oglądając się jeden na drugiego, a już na pewno nie oglądali się na ów balast - tych słabszych, którzy najbardziej podatni byli na niebezpieczeństwo. Jeśli ci słabsi byli, co wynika z relacji jednego z owych zap**dalaczy, w tak niby "świetnej" kondycji, to dlaczego zostali w tyle? Ten "drugi" też ledwo dotarł do bazy i naprawdę mało brakowało, by zamarzł w jej pobliżu. Najbardziej jednak wzruszający jest ten "najszybszy", który przez moment bohatersko miał zamiar się wrócić..... Wg. mnie, to nie powinien był ich zostawić.

  • republique

    Oceniono 41 razy 21

    Artykuł czytany w każdą stronę - od końca czy od początku - czy tego chcecie czy nie pokazuje BAJZEL i SAMOWOLKE w kolejnym "związku" -
    i na przestrzeni czasu wychodzą kolejne klopsy i fałszerstwa prawdy - byle panu x i y pieniążki się zgadzały - a za cene pieniązków wmówią nawet że tamci się upili i zamarzli

  • emkaeljan

    Oceniono 36 razy 20

    "Ośmiotysięczniki w zimie są dla ludzi nie trzeba być ''kapitanem Planetą'' aby je zdobyć, wystarczy się tylko dużo wspinać i mieć trochę luzu."
    Jasne. To, że nikomu wcześnie nie udało się zdobyć tego szczytu zimą, to musiało być jakieś przeoczenie.
    Co do czeskiego himalaizmu - podobny do węgierskiego. Tam ostatnio, przy postawie promowanej przez p. Gajewskiego, były dwa trupy zamiast jednego...

  • pytadokolan

    Oceniono 29 razy 19

    "Wielicki: Mógł się zgłosić gamoń jeden. Poza tym powinien był poczekać na was.

    Bielecki nie połączył się z kierownikiem, ponieważ przesterowało mu się radio. Berbeka i Kowalski zaczęli schodzić razem. Z relacji himalaistów wynika, że szli wolno. Kowalski był ostatni.

    Wielicki przyznał, że liczył na współpracę podczas zejścia. Myślał, że himalaiści poczekają na siebie i zwiążą się liną.

    - Później się dowiedziałem, że są wykończeni - mówi Wielicki"

    WSZYSTKO W TEMACIE!

  • bylypisior

    Oceniono 25 razy 17

    Na pewno ma prawo do emocji.
    Ale czytając "na zimno" widać same sprzeczności.
    Raz mówi, że zimowe wejście i letnie wejście to prawie to samo.
    A potem ma pretensje że w komisji są ci co w lecie wchodzili....
    Takich rzeczy jest więcej.
    Rozumiem emocje - bo smierc kazdego czlowieka to tragedia, ale faktycznie artyukułu z ich nie ma co robić - troche hieniczne, żeście to w Wyborczej zamieścili...

  • pytia33

    Oceniono 18 razy 14

    BROAD PEAK - wyjaśnienie tragedii - Berbeka mógł uratować Maćka i Tomka
    ultimathule.nowyekran.net/post/93737,broad-peak-wyjasnienie-tragedii-berbeka-mogl-uratowac-macka-i-tomka
    i bardzo madre , wywazone komentarze >>>warto poczytac
    i przyklad jenego komentarza >>>cytat>>>@ALL

    Przeglądnąłem ostatnio sporo wypowiedzi osób biorących udział w wyprawie, innych himalaistów (starej szkoły) oraz wywiad z dziewczyną Tomka.

    Z tego gąszczu wypowiedzi między wierszami (ale w bardzo czytelny sposób) wypływa jeden prosty wniosek: zarówno Maciek jak i Tomek traktowali ten szczyt bardzo ambicjonalnie (Tomek wziął ze sobą na szczyt pierścionek zaręczynowy i miał tam się oświadczyć Agnieszce -i pewnie tak zrobił (wszystko się wyjaśni, gdy go odnajdą i odzyskają nagrania ze szczytu).

    Sposób reakcji Maćka na różne sugestie co do przerwania ataku nie wymagają nawet komentarza. Najbardziej doświadczony członek zespołu, nieformalny lider zamiast wykazać się odpowiedzialnością wciągnął młodych w strefę śmierci i zaprosił ich na zagranie w rosyjską ruletkę. Problem w tym, że np. Tomek nie miał pojęcia, w jakiej grze uczestniczy. On chciał jedynie przejść do historii i się oświadczyć ...

    Maciek z kolei chciał się odegrać na górze, dokończyć z nią porachunki.

    Artur cudem uratował swoje życie (zmiana baterii w czołówce w trakcie powrotu zajęła mu 40 minut !!!). Wystarczyło kilkanaście minut różnicy na początku schodzenia, by jego dojście do obozu IV opóźniło się do 4 godzin w stosunku do Adama. To najlepiej pokazuje, na jak cienkiej linie balansowali.
    """""

  • bog_makaron

    Oceniono 16 razy 14

    Środowisko himalaistów jawi się tu jako banda odmieńców. Prawie jak polityków.

  • mk72

    Oceniono 29 razy 13

    W wypowiedziach pana Gajewskiego widać duży negatywny ładunek emocjonalny. Ale z drugiej strony nie lekceważyłbym tego, co mówi. Rzadko kiedy wszystko jest tylko białe albo czarne...

  • nut_ella

    Oceniono 24 razy 12

    Wspieranie słabszego nie oznacza umierania razem z nim, ale zrobienie wszystkiego, żeby przeżyć. Razem.
    Nie trzeba chodzić po górach, żeby to wiedzieć. A ci, którzy tego nie wiedzą, nie powinni chodzić w góry w grupie.
    Jeśli potrzebujesz zespołu, żeby wejść, to nie zostawiaj zespołu, kiedy schodzisz. Jak chcesz sam schodzić, to sam wchodź.
    I o tym jest mowa w tym wywiadzie.

    Do komentarzy tutaj: tekst pt. "Kazałbym towarzyszowi odejść, by nie umierał razem ze mną" jest groteskowo-pompatyczny. Nie kazał(a)byś - patrzył(a)bys na towarzysza rozpaczliwe i z nadzieją, że Cię nie zostawi, kiedy Ty z bólu czy osłabienia nie masz siły iść ani mówić.

  • june-of-44

    Oceniono 46 razy 10

    A ja zdobyłem siedem ośmiotysięczników zimą (Shisha Pangma, Gasherbrum I, Annapurna, Manaslu, Cho Oyu, Makalu i K2). Szedłem w trampkach, w berecie w rękawiczkach i szaliku zrobionym przez moja babcię. Nie gwiazdorzę, skromnie żyję, do żadnych komisji alpinistycznych się nie pcham...
    Można? Można....
    Tej zimy chcę sobie zdobyć Kangczendzongę w sandałach. Trzymajcie kciuki żeby mi się udało....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX