Tragedia pod Broad Peak. Wersja robocza raportu gotowa

Powołany przez Polski Związek Alpinizmu zespół, który bada przyczyny tragedii po udanym pierwszym zimowym wejściu na Broad Peak, ma już gotową pierwszą wersję raportu - poinformowało radio RMF FM. 5 marca na niezdobytym do tej pory zimą szczycie (8047 m. n.p.m.) stanęli Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Do bazy powrócili tylko dwaj pierwsi.

Szef zespołu, himalaista Piotr Pustelnik powiedział, że wersja robocza "składa się z kilkudziesięciu stron tekstu jednolitego plus 11 załączników". Nie wiadomo na razie, czy zostanie opublikowany, bo zdecyduje o tym zarząd związku. Dokument ma trafić w ręce władz PZA w poniedziałek.

Na razie pod dokumentem nie ma też jeszcze podpisów wszystkich członków komisji, która bada tragedię pod Broad Peak. Pustelnik ma nadzieję, że wszyscy będą jednomyślni.

Kierownik zespołu powiedział też w rozmowie z radiem, że zlokalizowanie ciała jednego ze zmarłych przez wyprawę Jacka Berberki (brata zmarłego Macieja) nie ma wpływu na raport, bo nie wnosi nic nowego. Przed złożeniem ostatecznej wersji raportu komisja poczeka jednak aż wyprawa wróci do kraju, by w razie nowych informacji nanieść jeszcze jakieś korekty.

Zlokalizowano ciało Berbeki lub Kowalskiego

W piątek radio RMF FM poinformowało, że wyprawa Jacka Berbeki, która ma na celu odnalezienie ciał zmarłych Berbeki i Kowalskiego, zlokalizowała zwłoki jednego z nich. Pomogła im w tym austriacko-niemiecka wyprawa, która tego lata dotarła na szczyt. Skulone ciało Kowalskiego lub Berbeki znajduje się na wąskiej grani na wysokości 7900 m.n.p.m.m, którą przekraczają wszyscy udający się na szczyt. Twarz zmarłego jest bardzo oblodzona, dlatego, choć członkowie wyprawy Jacka Berbeki otrzymali zdjęcie, na razie nie można stwierdzić, czy jest to Berbeka, czy Kowalski.

W niedzielę członkowie wyprawy po ciała mają wyjść do obozu trzeciego (6800 m.n.p.m.).

peka, rmf24.pl