Sport.pl

Nepalski rząd bierze Mount Everest pod kontrolę, bo himalaiści rozrabiają i biją na szczycie coraz głupsze rekordy

Każda ekipa, która zachce zdobyć najwyższy szczyt świata, będzie monitorowana przez nepalskie władze. Bo himalaiści awanturują się i biją na szczycie coraz głupsze rekordy, np. stają na głowie lub rozbierają się do naga. A to nie służy powadze Mount Everestu.
Specjalna, wysłana przez rząd grupa, od przyszłego roku będzie miała własny obóz w drodze na szczyt Mount Everestu. Właśnie stamtąd będzie prowadzona kontrola, bo poczynań himalaistów nie da się nadzorować ze stolicy Nepalu - Katmandu.

Kontrolerzy z obozu będą mieli za zadanie monitorowanie wypraw, pomaganie im, koordynowanie akcji poszukiwawczych oraz ochronę środowiska.

Awantury z Szerpami

Na taki krok Nepalczycy zdecydowali się po serii kompromitujących wypadków, jakie miały ostatnio miejsce na stokach Mount Everestu, wśród nich - bójki między rdzennymi Szerpami a wspinaczami. Do ostatniej awantury doszło w kwietniu. Szwajcar Ueli Steck i Włoch Simone Moro znajdowali się wtedy na wysokości 7470 m. Towarzyszący im Szerpowie twierdzą, że wspinacze zignorowali ich prośbę, by wstrzymać się z wchodzeniem wyżej. Według Szerpów, to upór nierozważnych himalaistów spowodował zejście śnieżnej lawiny, która zniszczyła założone do wspinaczki liny przewodników. Wspinacze zaprzeczają, przekonują, że trzymali się z dala od lin, a Szerpowie po prostu ich zaatakowali. Rzucali kamieniami, a jeden zaatakował ich nawet nożem kieszonkowym. Chociaż nikomu nic się nie stało, Europejczycy są przekonani, że Szerpowie chcieli ich zabić.

Nepalczycy: nie wolno łamać prawa

Takich konfliktów jest ostatnio coraz więcej. Dlatego ekipa rządowego obozu, będzie miała specjalne uprawnienia do reagowania w takich sytuacjach. - Potrzebna jest stała kontrola tego, co dzieje się na Evereście. Zintegrowane centrum serwisowe będzie też wspomagało himalaistów, oferując im m.in. możliwość dobrej łączności - tłumaczy w BBC Purna Chandra Bhattarai, szef wydziału turystyki nepalskiej, nadzorujący wspinaczki wysokogórskie. - Obecność oficjalnych wysłanników władz powinna wzmocnić poczucie, że łamanie zasad prawa jest u nas karane - dodaje.

Dotychczas obowiązujące reguły wymagają jedynie, by ekipa wspinaczy podczas ekspedycji miała łącznika pośredniczącego między himalaistami a władzami. Ten układ był krytykowany, bo łącznik często nie ruszał się z Katmandu, a wspinacze w górach byli zdani na siebie.

Rekord? Tylko, jeśli nie narusza powagi góry

Od czasu, gdy Edmund Hillary i Tenzing Norgay po raz pierwszy w 1953 roku zdobyli Mount Everest, na jego wierzchołku stanęło już ponad 3 tys. osób. Na jego stokach panuje spory ruch - rocznie wspina się tu około 30 ekip. - Himalaiści biją też coraz głupsze rekordy, np. stają na głowie na szczycie lub rozbierają się do naga. To nie służy powadze Mount Everestu, który jest przecież światową ikoną himalaizmu - mówi Ang Tshering Sherpa, prezes Nepalskiego Towarzystwa Wspinaczkowego.

Nadzór władz ma ukrócić takie pomysły. Wspinacze będą musieli na początku swojej wędrówki zgłaszać, czy zamierzają bić jakieś rekordy i podawać jakie. Jeśli będą uwłaczały godności szczytu, nie dostaną zgody na wspinaczkę.

Eksperci od wspinaczek twierdzą, że w praktyce takie zasady istnieją od dawna. Wiadomo, co wolno robić podczas wyprawy, a czego nie. Problem w tym, że nie każdy tych zasad przestrzega. Nowy system monitoringu też nie będzie w stanie śledzić tego, co ktoś robi na szczycie, ani nie pozwoli natychmiast interweniować, gdyby ktoś łamał zasady.

Poprawi się za to przepływ informacji między bazą a stolicą. - W tej chwili o tym, że ktoś zdobył szczyt, wie już cały świat, zanim wiadomość ta dotrze do Katmandu - denerwuje się Bhattarai.

Nowe regulacje dotyczą też ograniczenia lotów helikopterów blisko szczytu. - Oprócz akcji ratowniczych, helikoptery nie będą zbliżać się do stoków górskich, bo wibracje powodują schodzenie lawin śnieżnych, które są zagrożeniem dla innych wspinaczy - tłumaczą specjaliści.

Monitoring ma się rozpocząć wiosną 2014 roku, czyli wraz ze startem nowego sezonu wspinaczkowego.

Skomentuj:
Nepalski rząd bierze Mount Everest pod kontrolę, bo himalaiści rozrabiają i biją na szczycie coraz głupsze rekordy
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX