Sport.pl

Bielecki: Gdy mamy wybór między śmiercią dwóch a czterech osób, wydawanie sądów moralnych jest zbyt trudne

- Zerwałem integralność grupy, ponieważ było bardzo późno, ale nastało to dopiero podczas zejścia ze szczytu. Powiedziałem wtedy do Berbeki: ?Maciej, ja schodzę. Nie działa mi radio, przekaż to Wielickiemu". Reszta wiedząc, że schodzę postanowiła nadal atakować szczyt - opowiada o wydarzeniach na Broad Peak Adam Bielecki. W rozmowie z RMF FM himalaista odniósł się także do zarzutów Piotra Pustelnika. - Jestem ciekawy, co by powiedział, gdyby tam był jego syn...

5 marca na wierzchołku Broad Peaku (8047 m) stanęli kolejno: 29-letni Bielecki (KW Kraków), 33-letni Artur Małek (KW Katowice), 58-letni Maciej Berbeka (KW Zakopane) i 27-letni Tomasz Kowalski (KW Warszawa). Dwaj ostatni nie zdołali powrócić na noc do obozu. 8 marca zostali uznani za zmarłych. W opublikowano raport specjalnej komisji Polskiego Związku Alpinizmu, która badała przebieg marcowych wydarzeń. Mówi on '''błędach, zaniechaniach, złamaniu norm etycznych'' przed Bieleckiego.

- Jest pewna granica, gdy trzeba powiedzieć sobie stop. My na Broad Peak tę granicę przekroczyliśmy, ale postanowiliśmy kontynuować akcję. Decyzję o ataku podjął Maciej Berbeka - mówił w piątek w wywiadzie dla RMF FM Bielecki. Podczas rozmowy wewnątrz grupy na Rockky Summit rzuciłem hasło „chłopaki, może powinniśmy wrócić”, ale byłbym hipokrytą, gdybym próbował wszystkich przekonać, że chciałem zaniechać akcji. Nie, chciałem ją kontynuować, bo nad tym projektem pracowałem przez kilka miesięcy - opowiada.

Piotr Pustelnik, przewodniczący wspomnianej komisji uważa, Bielecki złamał podstawową zasadę w himalaizmie - przerwał integralność grupy. - Rozdzielił się od reszty, powinien był zostać do końca. Ten zespół mógł wyjść z tego, jeśliby byli razem. Partnerstwo polega na tym, że jesteśmy ze sobą od początku do końca. To nie jest ''one way ticket'' na szczyt, a później ratuj się kto może - stwierdził zdobywca Korony Himalajów i Karakorum. 29-latek broni się przed tymi zarzutami. - Zerwałem więź grupy, ponieważ było bardzo późno, ale nastało to dopiero podczas zejścia ze szczytu. Powiedziałem wtedy do Berbeki: „Maciej, ja schodzę. Nie działa mi radio, przekaż to Wielickiemu". Reszta wiedząc, że schodzę postanowiła nadal atakować szczyt. Zasady moralne? Gdy mamy wybór między śmiercią dwóch a czterech osób, wydawanie sądów moralnych jest według mnie zbyt trudne. Jestem ciekawy, co by powiedział Piotrek Pustelnik, gdyby tam był jego syn...

- Czy jestem zbyt słaby psychicznie? Nie można tego powiedzieć o kimś, kto zimą wspina się na ośmiotysięczniki - twierdzi Bielecki, który zapowiada przerwę. - Jeżdżę po Tatrach i Alpach, ale jestem zmęczony tą całą sytuacją. Muszę odpocząć, ale do wspinaczki na pewno wrócę.

Broad Peak nadal rani

Ten raport mógł pomóc odbudować więzi pokoleniowe między ostatnimi żyjącymi przedstawicielami złotej ery polskiego himalaizmu z lat 80. a nielicznymi młodymi, którzy wybrali najwyższe góry na miejsce realizacji sportowej pasji. Raport jest ostry, ale czy sprawiedliwy? - zastanawia się Wojciech Fusek z "Gazety Wyborczej".

- Rodzi się we mnie czysto ludzka solidarność z jedynym skazanym. Rozumiem rozgoryczenie Bieleckiego, który w emocjonalnym wywiadzie dla ostatniego "Tygodnika Powszechnego" mówi, że czuje się odrzucony i zapowiada wyjazd z kraju. I nie wymagam od niego, by po takim raporcie szybko zdobył się na głębszą analizę swojego postępowania i przyznał, że nie zachował się jak bohater, nie sprostał wyśrubowanym zasadom, które starsi koledzy chcieliby wiązać z górską wspinaczką - pisze Fusek.

Tarasiewicz: Szkoda mi Bieleckiego, ale...

- Nawet mi szkoda Adama Bieleckiego, że został tak negatywnie przez środowisko oceniony, ale zostawienie ludzi w górach, niezejście razem, utrata kontaktu wzrokowego z partnerem, to jest niedopuszczalne - mówi o środowym raporcie po tragedii na Broad Peak, gdański himalaista, który zdobył ten szczyt w 1995 r., a w czerwcu br. pojechał tam ponownie, by pochować kolegów.

 

Zobacz też: Krzysztof Wielicki: Zbyt drastyczna ocena Bieleckiego (TVN24/x-news)
Komentarze (92)
Bielecki: Gdy mamy wybór między śmiercią dwóch a czterech osób, wydawanie sądów moralnych jest zbyt trudne
Zaloguj się
  • ceef

    Oceniono 169 razy 147

    Ich sport, ich pasja, ich śmierć, ich sprawa, nasz show, mediów zarobek - smutna prawda

  • bart8777

    Oceniono 147 razy 73

    Też mi szkoda Bieleckiego, ale wolałbym nie mieć go za partnera podczas wyprawy...

  • kapidutu

    Oceniono 122 razy 62

    Może i egoista, ale gdyby nie on i Małek nie zaliczono by zimowego wejścia, a taki był cel wyprawy!, szkoda ofiar, ale czemu tak doświadczony himalaista jak Berebeka nie zawrócił widząc, że jest zbyt późno? Widząc, że Bielecki schodzi ze szczytu powinni zabrać się razem z nim, ale widać pęd do sławy zaślepił ich... Podjęli ryzyko na własne życzenie. Nie oni pierwsi i nie ostatni.

  • luxc

    Oceniono 113 razy 47

    Berbeka poszedł na górę, chociaż wiedział że ma sił na zejście a czas dojścia został dawno przekroczony. Podjął nieodpowiedzialną decyzję o ataku i poniósł tego konsekwencje do tego prawdopodobnie zostawił umierającego Kowalskiego na górze. Trzeba być skończonym sku...synem żeby teraz zwalać jego głupotę na Bieleckiego.

  • rayenne

    Oceniono 102 razy 46

    Każdy ma mózg i każdy robi to na swoją odpowiedzialność. Chcieli leźć w górę, to poszli ich wybór. Bielecki nie miał żadnego obowiązku - ani moralnego ani jakiegokolwiek innego niańczyć ich "pod górę". To jego życie i dobrze że nim nie szafuje i zna możliwości swojego organizmu.Panie Adamie, proszę się nie przejmować.

  • tacx

    Oceniono 113 razy 31

    Chciałoby się bronić Bieleckiego ale on jest jak nasz emć Prezes... Sam robi sobie krzywdę. Co otworzy dzioba to sondaże spadaja.. To samo bieleckim. Co się odezwie to rpzechodzi mi ochota na wynajdowanie plusów dodatnich - chocby na siłę. Pewnie Pustelnik by synowi wytłumaczył że nie idzie się na taką eskapade z ludźmi z którymi nigdy wczesniej nie byłeś w górach bo staniesz przed właśnie takimi etycznymi zagwozdkami na które de facto nie ma tam miejsca i czasu. Adasiu ... chciałeś wleźć na górę za wszelka cenę. Taka jest prawda bo gdyby była inna to byś sobie odpuścił a twoje wczesniejsze komentarze o relacjach miedzy braćmi Berbekami to nawet nie był chwyt poniżej pasa... to bylo obrzydliwe

  • zalogowany.cookie

    Oceniono 36 razy 26

    Jeśli jest, tak jak opowiada Bielecki, to popełnił on ogromny błąd logiczny.

    Podejmując decyzję "tu i teraz" o kontynuowaniu wspinaczki albo powrocie powinien kierować się tylko argumentami "tu i teraz". A on dołączył do tego argument o tym, że przepadłyby mu miesiące przygotowań. Niezależnie od tego, czy przygotowywałby się rok, czy pół, emocje z tym związane nie powinny mieć wpływu na decyzję.

    Ambicje wygrały ze zdrowym rozsądkeim. U wszystkich. Połowie się udało. Co ciekawe, zupełnie nie mówi się o drugim uczestniku, który przeżył, nie ma wywiadów, oskarżeń itp. Trochę mi to nie gra.

  • 3xm

    Oceniono 61 razy 25

    Aż strach pytać co by zrobił Bielecki, gdyby na miejscu Berbeki był jego ojciec, a na miejscu Kowalskiego siostra.

  • przemek32_1

    Oceniono 38 razy 24

    Już dajmy temu tematowi spokój.
    Niech zmarli spoczywają w spokoju a żywi niech żyją dalej swoją pasją. Nie jesteśmy w stanie w pełni obiektywnie ocenić kto winny a kto niewinny. Prawdy zataić przed samym sobą się nie da więc ten kto jest winny a żyje zawsze będzie miał wyrzuty sumienia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX