Świat himalaizmu o Broad Peaku i raporcie: Niszczycie polską tradycję. Jesteśmy zszokowani, oszołomieni. Raport powinien być konstruktywny

Brak szacunku dla członków wyprawy i ich rodzin, niejasny powód powstania raportu, zbyt powierzchowna i mało konstruktywna ocena wydarzeń - tak o tym, co działo się w Polsce po zimowej wyprawie na Broad Peak mówią znane postacie górskiego świata: himalaiści Simone Moro, Denis Urubko oraz pisarka Bernadette McDonald

Na pytania o Broad Peak i raport Polskiego Związku Alpinizmu oceniający wyprawę i jej członków odpowiadają:

Simone Moro - włoski alpinista urodzony w 1967 r. w Bergamo. Zdobywca siedmiu ośmiotysięczników. Na trzy z nich - Sziszapangmę w 2005 r., Makalu w 2009 r. i Gaszerbrum II w 2011 r. wszedł jako pierwszy człowiek zimą. W 2001 r. przerwał wspinaczkę na Lhotse na wysokości 8000 m, by ratować angielskiego wspinacza. Za ten wyczyn dostał nagrodę fair play Pierre'a de Coubertina od UNESCO,

Denis Urubko - były oficer armii Kazachstanu, który obecnie wspina się jako Rosjanin. Jako 15. człowiek w historii zdobył Koronę Himalajów i Karakorum bez tlenu, wytyczył wiele nowych dróg (m.in. na Pik Pobiedy, Cho Oyu, Manaslu czy Broad Peak). Jako pierwszy człowiek stanął zimą na szczytach Manaslu (2009) i Gaszerbruma II (2011). W 1999 roku w ciągu 42 dni zdobył wszystkie pięć siedmiotysięczników byłego ZSRR. W 2008 r na stokach Annapurny uczestniczył w jednej z największych akcji ratunkowych w dziejach Himalajów.

Bernadette McDonald - kanadyjska pisarka zajmująca się literaturą non-fiction. W 2011 r. wydała książkę "Ucieczka na szczyt", w której opisuje złotą erę polskiego himalaizmu. Próbuje odpowiedzieć na pytanie, skąd wziął się fenomen dominacji Polaków w Himalajach w latach 70. i 80. Książka wygrała Banff Mountain Book Festival w Kanadzie oraz otrzymała prestiżową brytyjską nagrodę Boardman Tasker Prize.

Poniżej fragmenty rozmów z Simone Moro, Bernadette McDonald i Denisem Urubko, które odbyły podczas Przeglądu Filmów Górskich w Lądku Zdroju. Dwa pierwsze są dostępne w całości w Magazynie Świątecznym, a trzeci dziś wieczorem na off.sport.pl.

Omówienie raportu tutaj >>

Simone Moro: Chcę mi się płakać, gdy słyszę, jak niszczycie legendę polskiego himalaizmu

Czy ktokolwiek może oceniać wspinaczy, którzy znaleźli się w ekstremalnej sytuacji?

Simone Moro: Absolutnie nie. To tak jakbym ja wyrażał opinię na temat energii jądrowej. Każdy ma swoje zdanie, ale co wiemy o mieszaniu atomów? Tak samo jest ze wspinaniem. Kiedy powiem: za bardzo ryzykowali na Broad Peaku, to jest to moja opinia. Ale kiedy pójdę do telewizji i powiem: zginęli, bo ryzykowali za bardzo, to werdykt, który może zmienić opinię innych i wpłynąć na postrzeganie przez nich prawdy. I to się dzieje w Polsce. To brak szacunku dla tych, którzy zginęli na Broad Peaku i dla ich rodzin. Nie poszli tam, by zginąć, ani by zostać bohaterami. Chcieli poznać granice człowieka, więc nie zginęli na marne. Nazywanie ich samobójcami jest nieprawdziwe i niesprawiedliwe. Chciałbym, żeby Polacy to zrozumieli.

Chce mi się płakać, gdy słyszę, jak wasza opinia publiczna niszczy legendę polskiego himalaizmu. Wyszliście z malutkich gór, które mają trochę powyżej 2000 metrów, a byliście najtwardsi na najwyższych szczytach świata. Powinniście być bardzo dumni.

Wyprawę na Broad Peak nie oceniali tylko amatorzy. Pod raportem wskazującym błędy w jej przebiegu podpisali się znani wspinacze, zdobywcy ośmiotysięczników.

Wiem o tym, ale tak nie można. Słuchając doniesień o wewnętrznych walkach w środowisku polskiego himalaizmu, my, za granicą, jesteśmy oszołomieni. Zszokowani. Nie wiecie, co dalej, czy himalaizm ma sens? To tak jakbym powiedział, że Michał Anioł był głupi, Dante Alighieri nie potrafił pisać, a Drenis został zabity przez kogoś innego. Tu widzę błąd, który uderza w waszą górską tradycję. Przenoszenie śmierci w górach na niziny to nie jest ewolucja. Jutro ktoś u was powie: zabraniamy wspinaczki. To przecież niemądre. Trzeba po prostu spokojnie rozmawiać, jak się wspinać.

Denis Urubko: W oczach Bieleckiego zobaczyłem moje, jak w lustrze

Co myślisz o zamieszaniu związanym z wydarzeniami na Broad Peaku?

Denis Urubko: To naprawdę wspaniały sukces [wejście zimą na Broad Peak], po wcześniejszych wielu nieudanych próbach. Trudno jest tę wyprawę osądzać. Każdy jej uczestnik podejmował decyzje samodzielnie i brał za nie odpowiedzialność. Musimy być bardzo delikatni i ostrożni. Twórca projektu Polski Himalaizm Zimowy nie tak dawno zginął. Bardzo szanowałem Artura Hajzera jako alpinistę, sportowca i człowieka. Nie chcę więc oceniać jego projektów i marzeń. To, co dzieje się na dużych wysokościach, jest z jednej strony bardzo proste, a z drugiej bardzo skomplikowane. Nie mam możliwości i nie chcę osądzać tej sytuacji. Nie było mnie tam.

Czy poszedłbyś w góry z Adamem Bieleckim?

Tak. Poznałem Adama w Karpaczu, rozmawialiśmy. Najważniejsze było jednak to, że gdy spojrzałem mu w oczy, zobaczyłem w nich odbicie swoich oczu, jak w lustrze.

Bednadette McDonald: Nie rozumiem, po co powstał ten raport

Jak pisać o śmierci w górach? Jak pisać o Broad Peaku i kontrowersjach wokół wyprawy?

Bernadette McDonald: Z szacunkiem. Dla bohaterów tej wyprawy i dla ich rodzin. Wanda Rutkiewicz po śmierci Jurka Kukuczki powiedziała: każda droga ma swój początek i koniec. Nie śmiejmy oceniać tych, którzy szukali niebezpieczeństwa w najwyższych miejscach na świecie. Nie śmiejmy też domagać się wyjaśnień, dlaczego to robili, bo oni płacą najwyższą cenę za swoje pasję. Nie my. Powinniśmy po prostu o nich pamiętać. Ocenianie może być dobre, kiedy jest konstruktywne i może coś zmienić. Po co powstał raport? Czy ma pomóc kolejnym wyprawom? Czy ma kogoś ukarać, kogoś innego nagrodzić? Czy po to, by pomóc waszemu rządowi zdecydować, co z przyszłym finansowaniem wypraw? Twórcy raportu powinni zadać sobie pytanie, po co go stworzyli. Dla mnie ten powód nie jest jasny.

W raporcie starsi krytykują młodych. Czy te pokolenia cokolwiek jeszcze łączy?

To nie jest łatwe współżycie. Krzysztof Wielicki zapytany o to, co robili w bazie pod Broad Peakiem, odpowiedział: starzy pili spirytus, a młodzi siedzieli przy laptopach ze słuchawkami na uszach. Oczywiście to był żart, ale w tym było wiele prawdy. Czasy się zmieniły. Obserwuję to także w Słowenii, gdzie znam wielu wspinaczy. Dzieje się dokładnie to samo co u was. Są starsi wspinacze zaliczani do tzw. złotej generacji i młode wilczki, bardzo niezależne. Nie chcą mieć silnego lidera, chcą demokracji, małych ekspedycji. Ale chcą też wsparcia finansowego, a pieniądze są przy starszych. Mimo tego wszystkiego są jeszcze zależności między pokoleniami. To tylko kwestia komunikacji i chęci. Bo młodzi muszą chcieć uczyć się od starszych.

A czy starzy mogą oceniać młodych?

Nie wydaje mi się. Ocenianie to trochę za trudna sprawa. Oczywiście każdy ma prawo do opinii, obserwacji. Ale wygłaszanie sądów to nie jest dobry pomysł. Świat wspinaczki się zmienił. Jeżeli mówią o etyce, to poruszają się po bardzo śliskim gruncie. Gdzie zaczyna się i kończy etyka? 50 lat temu etyczne było słuchanie kierownika. Teraz już prawie nie ma kierowników. Każdy jest liderem. Negocjują, ustalają rzeczy między sobą

rozmawiał i notował w Lądku Zdroju Dominik Szczepański

Więcej reakcji po raporcie PZA:

Bielecki: Czekam, aż ten parszywy rok się skończy >>

Wielicki: Kierownika dziś właściwie można losować >>

Małek: Chyba byłem na innej wyprawie >>

Prezes PZA: Nie mamy prawa ustalać norm etycznych >>

Czerwińska: Na Broad Peaku zabrakło twardej rozmowy >>

Komentarz: Broad Peak dalej rani >>

Pustelnik: Reakcja Bieleckiego przesadzona >>