Broad Peak przegadany? Bielecki i Pustelnik zgodnie: Skończmy z nawalanką

Mało ostatnio było momentów, w których środowisko wspinaczkowe mówiłoby jednym głosem. Miał zmienić to szczyt podlesicki, czyli zjazd wspinaczy, podczas którego rozmawiano o ostatnich wydarzeniach na Broad Peaku i tym, co się działo później. - Skupmy się na tym, że jeżeli jest jakiś konflikt, to rozmawiamy. Nawalanka nic nie daje - powiedział podczas panelu na 11. Krakowskim Festiwalu Górskim Adam Bielecki. Reszta dyskutujących wspinaczy niby się zgodziła, ale wielkiej solidarności nie było. Tak jak nie ma jednej wizji wspinania i jego zasad.

Polub nas na facebooku. Będzie ciekawie >>

Organizatorzy 11. Krakowskiego Festiwalu Górskiego uznali, że sobotni panel dyskusyjny o zimowej wyprawie na Broad Peak i przyszłości polskiego himalaizmu zimowego odbędzie się nie w głównej sali festiwalowej, która mieści ponad tysiąc osób, ale w małej auli.

Miało być intymniej i milej. Liczba miejsc była ograniczona, a zainteresowanie tak duże, że pod drzwiami, do których prowadzi wąski korytarz, na kilkanaście minut przed początkiem spotkania uformował się korek. Stali też w nim bohaterowie spotkania, himalaiści - Janusz Majer, Artur Małek, Adam Bielecki, Krzysztof Wielicki, Dariusz Załuski, Piotr Pustelnik i Jerzy Natkański.

Kolejce zresztą nie ma się co dziwić - po raz pierwszy doszło do publicznej konfrontacji przewodniczącego komisji PZA Piotra Pustelnika, który stworzył raport po wydarzeniach na Broad Peaku, i ocenionych w tej pracy: Adama Bieleckiego, Artura Małka i Krzysztofa Wielickiego. Wszyscy też byli ciekawi, co zmienił szczyt podlesicki, czyli zjazd środowiska wspinaczkowego, który odbył się 23 listopada. Poprzedni tego typu zjazd miał miejsce 26 lat temu.

W Krakowie zabrakło Bogusława Kowalskiego, członka zarządu PZA, który miał moderować dyskusję. Zatrzymała go wichura. Zamiast niego moderatorką została Renata Wcisło, redaktor naczelna "Taternika".

Co się stało na Broad Peaku? Zobacz animację >>

Kierownik - kumpel czy dowódca?

Na początku dyskusji głos zabrał Jerzy Natkański, kierownik ostatniej wyprawy Polskiego Himalaizmu Zimowego na Dhaulagiri. W Podlesicach wraz z Piotrem Pustelnikiem moderował on dyskusję o przygotowaniach i kierowaniu wyprawą.

- Hierarchia decyzyjna na linii kierownik wyprawy - grupa wspinaczy powinna być przez kierownika ustalona przed wyprawą, a nie w jej trakcie. Wszyscy są zgodni, co do tego, że procedur nie można ustalić, ale są standardy, do których można się odwołać - powiedział Natkański.

Nieco inaczej widzi funkcję kierownika Ludwik Wilczyński, który w 1980 roku poprowadził wraz z Wojciechem Kurtyką, René Ghilinim i Alexem MacIntyre'm nową drogą w stylu alpejskim na wschodniej ścianie Dhaulagiri

- Dyskutowaliśmy, czy jest coś pomiędzy autorytarnym sposobem prowadzenia wypraw, jak u Andrzeja Zawady, a stylem dzisiejszym, czyli kierownikiem - doradcą. Zgodziliśmy się, że lider nie może być kumplem. Zgodziliśmy się też, że nasze środowisko jest trochę narcystyczne - można je chwalić, ale krytykować już nie - powiedział Wilczyński.

Inne zdanie miał na temat roli kierownika miał Krzysztof Wielicki.

- Na zachodnich wyprawach nie widać, że jest tam kierownik. To jest kumpel. Jeśli zespół jest wyrównany, to nie ma potrzeby, żeby kierownik tam był. Jeśli ubierzemy to w procedury, to dojdziemy do absurdu. Teraz istnieje mocna tendencja do małych wypraw. Jak wspinamy się we dwóch, to kto jest kierownikiem? Minęły już te czasy. Janusz Kurczab kiedyś pod K2 miał narysowaną karteczkę, kto kiedy wychodzi. Ja bym optował za rolą doradcy - powiedział Wielicki.

Jeszcze inaczej sprawę widzi Dariusz Załuski, filmowiec i himalaista, który z kamerą wszedł m.in. na K2.

- Byłem na jednej ekspedycji z 67-letnim wówczas Andrzejem Zawadą. Swoją osobą sprawiał, że czuliśmy, że robimy coś absolutnie wyjątkowego. Procedury brzmią poważnie, ale tutaj mówimy o wyjątkowych przedsięwzięciach. Zimowy Broad Peak to rodzaj mistrzostw świata. I wydaje mi się, że rola kierownika jest tutaj bardzo ważna. Ale rzeczywiście w zachodnich wyprawach nie czuje się tego kierownictwa - powiedział Dariusz Załuski

Wilczyński nie dawał za wygraną.

- Lekarz, Jurek Serafin, powiedział, że wysokość jednak działa na ludzi, więc w pewnych momentach są potrzebne rozkazy - przekonywał.

Dyplomatycznie spór próbowała załagodzić moderatorka dyskusji, Renata Wcisło.

- To nie mają być procedury, to mają być zalecenia, standardy, do których będzie można się odnieść. Ale nie chodzi tutaj o regulamin - powiedziała.

Wielicki: Kierownika można dziś losować >>

Majer następcą Hajzera

Janusz Majer, który dowodził wieloma wyprawami w najwyższe góry świata, a od kilkunastu lat wraz z Arturem Hajzerem prowadził firmy outdoorowe, oświadczył, że zostanie nowym koordynatorem programu Polski Himalaizm Zimowy. Trwają rozmowy z Ministerstwem Sportu i Turystyki, które zdecyduje, czy wesprze program.

- Na ostatnim szczycie środowiska wspinaczkowego w Podlesicach rozmawialiśmy m.in. o przyszłości. Zgodziliśmy się, że powinniśmy działać w górach wysokich. Ustaliliśmy, że koordynatorem programu zostanę ja. Żyłem bardzo blisko z Arturem i szkoda by było zaprzepaścić jego ideę. Nie chciałbym jednak, by był to tylko program im. Artura Hajzera, skupiający się wokół zimowych wypraw na ośmiotysięczniki. Chciałbym, żebyśmy finansowali też małe wyprawy, które będą działać w stylu alpejskim na trudnych technicznie drogach. Na początku na siedmiotysięcznikach. Mamy tutaj mocnych kandydatów - Janusza Gołębia i Marcina Tomaszewskiego. A druga sprawa, to wspieranie wypraw kobiecych na ośmiotysięczniki - powiedział Majer.

Nawalanka - wina mediów, czy braku komunikacji środowiska?

Wielicki: Z Broad Peaka robi się Smoleńsk 2 >>

- Jeśli spotykamy się w Podlesicach, czy tutaj, to nie powinniśmy tego robić od pogrzebu do pogrzebu.  Komunikacja z mediami odbywała się ostatnio właśnie w ten sposób - od pogrzebu do pogrzebu - powiedział Ludwik Wilczyński

- Stwierdziliśmy, że potrzebna jest komunikacja wewnętrzna. Gdybyśmy więcej rozmawiali, to dużo rzeczy medialnie by się nie odbyło - dodała Renata Wcisło, która na szczycie podlesickim moderowała dyskusję na temat sposobu relacjonowania wypraw przez media i dokumentowania działalności górskiej przez wspinaczy.

Głos w tym momencie zabrał Adam Bielecki, pierwszy zimowy zdobywca Gaszerbruma I i Broad Peaka.

- Szokująca dla mnie na spotkaniu w Podlesicach była średnia wieku. Mamy dużo osób które mogą debatować, ale wspinać się ktoś musi. Średnia wieku na szczycie wynosiła chyba ponad 55 lat - powiedział Bielecki.

- Ale młodzi po prostu nie przyjechali - odpowiedział mu Piotr Pustelnik, który w Podlesicach wraz z Bogusławem Kowalskim prowadził grupę dyskutującą nad przygotowaniem wypraw i rolą kierownika.

- Rzeczywistość internetowa, medialna jest odklejona. Kiedy spotykamy się twarzą w twarz to te same osoby, które mają radykalne poglądy, zaczynają być kulturalne, rodzi się w nich empatia. Nawet chcą być twoimi przyjaciółmi. Może więc skupmy się na tym, że jeżeli jest jakiś konflikt, to rozmawiajmy, bo nawalanka nic nie daje - powiedział Bielecki.

- Zgadzam się z tobą. Może to jest pozytywna rzecz, że w końcu się razem się w czymś zgadzamy. Cieszę się, że siedzimy tutaj, bo to znaczy, że patrzymy do przodu - odpowiedział Pustelnik.

I dodał:

- Po spotkaniu w Podlesicach mam mieszane uczucia. Zabrakło młodego pokolenia. Mam też mieszane uczucia co do programu Polskiego Himalaizmu Zimowego. Od początku mówiłem Arturowi [Hajzerowi], że żeby cokolwiek się zadziałało, to trzeba wszystko budować od podstaw. Polski Himalaizm Zimowy był programem zadaniowym. Powstał po to, żeby być w czymś najlepszym. Zadaniowość nie działała jednak dobrze na środowisko. A sukcesy lat 80. polegały na tym, że mieliśmy świetną bazę ludzi wspinających się w Tatrach i w Alpach. Sukcesy w Himalajach to było przełożenie doświadczenia z Tatr. Myślę, ze Janusz dobrze mówił, że program powinien mieć solidna bazę. Patrzmy realnie - mamy dwie góry do przejścia. Jedną [K2] w moim mniemaniu - nie w tym stuleciu. [Na Nanga Parbat] jedzie mocny zespól Moro i [jeśli im się uda] staniemy przed problemem - co dalej? Dlatego to, co mówił Janusz Majer, techniczna wspinaczka przesunie zainteresowanie [z himalaizmu]. Takie są trendy. Ludzie jeżdżą w góry, gdzie nikogo jeszcze nie było, otwierają nowe drogi. Bo Everest to zaprzeczenie alpinizmu - mówił Pustelnik.

- Na zjeździe w Podlesicach proporcje między starymi a młodymi były takie, jak proporcje wspinających się w latach 70., a wspinającymi się dziś. Mamy duże perspektywy, ale i trudności. Nie chodzi o to, że - używając terminologii piłkarskiej - ławka jest krótka. Ławy nie ma. Adam jest udanym dzieckiem himalaizmu, szybko chodzi i myśli, ale ma też problemy z empatią - powiedział Wilczyński.

Bielecki: Czekam, aż ten parszywy rok się skończy >>

Wielicki myślał, że raport będzie o czymś innym

Z sali padło pytanie o fakt, że komisja, której przewodził Piotr Pustelnik, nie zamieściła oceny Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego, którzy zginęli na Broadu Peaku.

- Jest takie przysłowie: martwym ku pamięci, żywym ku przestrodze. Co my możemy jeszcze wytknąć zmarłym? Wszystko. Pochylić się nad ich grobami i powiedzieć, co zrobili źle. Ale jeśli patrzymy w przyszłość, to trzeba wyeliminować błędy, tych którzy będą w górach. Żeby wspinali się jeszcze długo i owocnie. Może i tak by było uczciwiej, żeby wytknąć Maćkowi i Tomkowi błędy, ale co by z tego wynikało? - pytał Pustelnik.

Głos zabrał wtedy Krzysztof Wielicki, kierownik ostatniej wyprawy na Broad Peak.

- My z Arturem chcieliśmy, żeby raport był o czymś innym. Rodziny zmarłych pytały nas, co się tam stało. Zaczęły się spekulacje. Stwierdziliśmy, że jak się po wyprawie zaczniemy sami tłumaczyć, to będzie to niewiarygodne. Ja chciałem raport, żeby ten raport był dla rodzin, a wyszedł raport medialny. Ja bym napisał: niedobrze się rozłączać w górach. Niedobrze, że się rozłączyli. Powinniśmy ocenę moralną zostawić czytającym. - powiedział Wielicki.

- To trzeba było to jasno powiedzieć - odparł Pustelnik.

Małek: To nie jest Rajd Rzeszowski, to jest Formuła Jeden

Artur Małek do tej chwili siedział cicho, ale został zapytany przez moderującą dyskusję Renatę Wcisło o to, czy nie włączyłby się do prac, które zostały podjęte podczas szczytu podlesickiego. Odpowiedź zaczął od anegdoty.

- Na Śląsku jest konkurs gwary śląskiej, a jury przyjeżdża z Warszawy i z Łodzi. Nie lubię mówić bezsensownie, dlatego się nigdy nie wypowiadałem, a żeby rozmawiać z kimś sensownie, to ten ktoś musi mnie rozumieć, mówić tym samym językiem. Obiecałem żonie, że nie będę się wypowiadał tak jak bym chciał. Nie jest mi przyjemnie tutaj siedzieć. Nie jestem osobą, która po tym, gdy coś się wydarzy, udaje że to się nie wydarzyło. To mnie pewnie odróżnia od większości wspinaczy z naszego środowiska. Środowisko jest, jakie jest, ja nie jestem w nim długo. Ale ostatnio poznałem Adama Zyzaka, który w wieku prawie 80 lat zrobił VI.1+ na Jurze. Pomyślałem sobie, że jeżeli tacy ludzie jak on trwają w tym środowisku mimo tego wszystkiego, mimo atmosfery rzucania się sobie do gardła, lansowania się na tragedii chłopaków, braku jakiejkolwiek empatii dla Adama, dla mnie i dla Krzyśka, jeżeli ten gość jest w środowisku, to ja też powinien być. I tylko dlatego tu jestem. To jest jak z tym konkursem gwary śląskiej. Trzeba sobie uzmysłowić, że my tam pojechaliśmy z bardzo dużym prawdopodobieństwem śmierci. To nie jest Rajd Rzeszowski, to jest Formuła Jeden. To są takie niebezpieczeństwa, takie zagrożenia, że żywych od martwych dzieli każda sekunda. Ale żeby się o tym przekonać, trzeba tam być - powiedział Małek.

Małek: Nie wierzę, że ktoś szedł nieświadomie >>

Co dalej z Bieleckim i Małkiem?

Bielecki: Dostałem wilczy bilet na wyprawy narodowe. Jadę na wiosnę w Himalaje robić nową drogę na ośmiotysięczniku w stylu alpejskim.

Małek: Dla mnie niesamowite jest to, że tak mało ludzi wspina się zimą w Tatrach. Ja będę się wspinał całą zimą, a później zobaczymy, jak to będzie z tym himalaizmem narodowym.

Po chwili dodał: Po wyprawie na Broad Peak w pewnym momencie wszyscy wspinacze stali się gladiatorami na arenie mediów, mam nadzieję, że z nowym rokiem wszyscy znowu staniemy się wspinaczami.

Czerwińska: Zabrakło twardej rozmowy >>

Co z K2 zimą?

Wielicki: Nie wiem, co z K2. Boję się mówić w ogóle...

Majer: Zimowa wyprawa na Nanga Parbat jest trudna, ze względu na długi trawers na drodze Schella [w tym roku pojechały tam dwie wyprawy: międzynarodowa Simone Moro i polska, nie podlegająca pod PZA. Więcej o nich tutaj >>]. K2 - nasze racjonalne podejście, w ramach programu należy zorganizować wyprawę czwórkę ludzi latem, żeby znali tę drogę, mieli zaliczone wejście. I jak dojrzeją, to pojechali też zimą.

Czego dowiedzieliśmy się po spotkaniu w Krakowie? Na pewno tego, że może być lepiej i zgodniej, bo wspinacze zamiast wygłaszać swoje opinie w mediach, w końcu usiedli i porozmawiali. Ale chyba nigdy nie przemówią jednym głosem.

Kiedy we wrześniu zapytałem Denisa Urubkę o reguły, jakie wyznaje w górach, odpowiedział:

- Nie mam żadnych zasad. Zawsze chcę znaleźć najlepsze rozwiązanie w danym momencie. Jeśli chodzi o żelazne reguły, to nie wierzę w nie, bo dla mnie alpinizm jest formą sztuki, a reguły, by to zniszczyły.

I może właśnie tak jest, a jedyną regułą powinna być szczera rozmowa?

http://off.sport.pl/off/1,111379,14630017,Anna_Czerwinska__Zabraklo_twardej_rozmowy.htmlCz