Sport.pl

Polska wyprawa na Nanga Parbat. Pieniędzy zrobiło się mniej, ale wspinaczy więcej

- Dzięki wam tu jesteśmy. Sześć osób. I każdy się wspina, jak się okazuje - donosi polska wyprawa, która przygotowuje się do pierwszego zimowego wejścia na Nanga Parbat.

Polub nas na facebooku. Będzie ciekawie >>

No to kto się będzie wspinał? Pytanie niby proste, ale odpowiedź w ciągu ostatniego miesiąca zmieniała się już kilka razy. Jeszcze miesiąc temu Tomasz Mackiewicz mówił, że akcję górską poprowadzi on, Marek Klonowski i Jacek Teler. Później do zespołu wspinaczkowego dołączył jeszcze Paweł Dunaj.

Z ostatnich informacji, które przekazała wyprawa wynika jednak, że przy zakładaniu obozu ABC pomagała dwójka: Michał Obrycki i Michał Dzikowski, którzy początkowo mieli być zapleczem wyprawy w bazie. Nie wiadomo jednak, jak wysoko będą się wspinać.

Co wiemy o uczestnikach wyprawy? Tomasz Mackiewicz i Marek Klonowski zainicjowali wyjazdy na Nanga Parbat cztery lata temu. Do zespołu dołączył Jacek Teler, który jako jedyny z całej ekspedycji stał już na szczycie ośmiotysięcznika (Broad Peak i Gaszerbrum II). Miał już jechać z nimi przed rokiem, ale postanowił spędzić zimę z rodziną.

Kolejnym wspinaczem z aspiracjami wejścia na szczyt został Paweł Dunaj. W 2007 roku zdobył Pik Lenina (7134 m.n.p.m).

Michał Dzikowski od wielu lat na stałe mieszka w Irlandii. Jego pasją jest przede wszystkim fotografia i z takim celem pojechał pod Nangę. Nie ma doświadczenia wspinaczkowego w wyższych górach.

Michał Obrycki wspinał się m.in. w Gruzji, USA, Alpach i Tatrach. Ostatni rok spędził głównie na dużych ścianach.

- ABC rozbite i zaopatrzone. 21 grudnia jak pogoda pozwoli pierwsze natarcie - informują uczestnicy wyprawy, którzy przebywają obecnie w bazie w Lattabo.

A tutaj krótki filmik z bazy:

Nanga Dream 2013/14 - baza from Portal Górski on Vimeo.

Kasa

Wyprawa na Nanga Parbat została sfinansowana głównie dzięki internetowej zbiórce. Pieniądze wpłaciło ponad 700 osób. W sumie zebrano prawie 50 tys. zł. Jednak w Pakistanie okazało się, że koszty wyprawy wzrosły. Uczestnicy tak opisują sytuację:

''Jeśli chodzi o zbiórkę... wypadałoby przytoczyć, na co wydaliśmy, ale teraz będzie trudno.
Krótko mówiąc, zostaliśmy przyparci do muru, bo nasz Guide, który w tym roku po raz pierwszy ma nam towarzyszyć w bazie, nie zgodził się na brak kuchni, wiec za serwis Pindi to Pindi zażyczył sobie 25$ za człowieka. 60 dni i robi się z tego 9000 $. Do tego 1500 $ wynagrodzenie dla Guida...
Ale zalety są nie do opisania... ten, kto pożerał liofy tygodniami ten wie ... Kuchnia jest! Prawdziwa kuchnia! No i oprócz kucharza, który jest już w serwisie Pindi to Pindi jest jeszcze pomocnik (zawsze jest!), za którego extra 10$ za dzień... na to tez trzeba naskrobać...
No i zbytnio nie ściemniając... Zbieramy na powrót i nagrody dla was !
Przepraszamy za bezczelność!''

Pieniądze można wpłacać tutaj >>