Sport.pl

Ekstremalny prokurator wyprawia się pod Broad Peak

Po zawiadomieniu osoby niezwiązanej ani z rodzinami zmarłych himalaistów, ani z przedstawicielami Polskiego Związku Alpinizmu prokuratura rozpoczęła śledztwo w sprawie ubiegłorocznej tragedii na Broad Peak (8051 m n.p.m.).
Przypomnijmy, 6 marca podczas zejścia ze szczytu (Polacy jako pierwsi na świecie zdobyli go zimą), zginęło dwóch z czterech wspinaczy. Wybitny himalaista Maciej Berbeka i debiutujący w najwyższych górach Tomasz Kowalski. Adam Bielecki i Artur Małek wrócili do bazy.

Zobacz multimedialny reportaż o Broad Peak



Po tragedii długo dyskutowano o zasadach górskiej etyki i granicach pomocy. Spierali się wspinacze, filozofowie, dziennikarze i laicy. Sprawą zajęła się komisja PZA, powołana na życzenie kierownika wyprawy Krzysztofa Wielickiego i głównego organizatora śp. Artura Hajzera (zginął 7 lipca 2013 podczas wspinaczki na Gaszerbrum I). Orzeczenie komisji też mocno krytykowano. Środowisko wspinaczy się podzieliło. Dostało się Hajzerowi i Wielickiemu (za dobór zespołu i plan ataku szczytowego), tym, którzy przeżyli (za nieudzielenie pomocy). Cień krytyki pojawił się nawet wobec zmarłych (za niepotrzebną z punktu widzenia celów wyprawy szarżę na szczyt, zdobyty godzinę wcześniej przez Bieleckiego).

Największy ostracyzm spotkał właśnie Bieleckiego. Znalazł się poza "kadrą" wspinaczkową PZA i został uznany za głównego winnego (zszedł najszybciej, w najlepszej formie i zdaniem krytyków nie próbował pomóc kolegom). Jednocześnie na niektórych spotkaniach zwolennicy jego niewątpliwego talentu gotowali mu owację.

Cichnącą burzę podsycił jesienią Jacek Berbeka, który po powrocie z wyprawy po ciało brata poinformował, że ma dowody na fatalną organizację wyprawy (np. zdjęcia nieodpowiednich raków na butach Kowalskiego). Bo co do winy Bieleckiego i Małka wątpliwości nie miał od dnia tragedii.

Dyskusja ucichła pod koniec roku. Staraniem wielu osób rany zaczynały się delikatnie zasklepiać, czas pozwalał rodzinom na spokojne przygotowanie do pierwszej, jakże bolesnej rocznicy śmierci. I wtedy pojawia się informacja, że prokurator w Krakowie zaczął śledztwo w sprawie "narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia dwóch pokrzywdzonych himalaistów". Innymi słowy, śledczy postanowił ustalić, czy wspinacze byli w górach bezpieczni.

Nie wchodząc w prawne zawiłości, chciałbym zapewnić prokuratora, że zimą i latem na wysokości 8000 m nikt nikomu zapewnić bezpieczeństwa nie może. Ryzyko to koszt wspinaczkowej pasji. W rankingach himalaizm jest uznawany za jeden z najniebezpieczniejszych sportów, a himalaizm zimowy wychodzi poza skalę.

Inną sprawą jest ocena moralna postępowania kolegów na górze, inną aspekt prawny. Nikt siłą na wyprawę nie był wysyłany, nikt nikogo z grani nie zepchnął, nic mi też nie wiadomo, by któryś ze wspinaczy ukradł drugiemu raki, nadciął uprząż albo poręczówkę, zabrał ostatni łyk herbaty. Co najwyżej komuś nie starczyło wyobraźni i poszedł za wysoko, lub odwagi - by narażając własne życie ratować innych. Wszyscy wspinali się świadomi niebezpieczeństw.

Dlatego uważam decyzję prokuratury za błędną, rozdrapującą świeże rany i nie wierzę w jakikolwiek efekt jej działań.

Wiem, że w środowisku wspinaczy pojawią się tacy, którzy ucieszą się z rozpoczęcia śledztwa. Im tylko chciałbym poradzić, by szybko sprawdzili terminy przedawnień, bo jeśli prokuratorzy rozsmakują się w himalajskich śledztwach, to wielu uczestników wypraw może znaleźć się pod lupą prawnych ekstremalistów. Tylko w ostatnich 30 latach podczas wypraw zginęło kilkudziesięciu polskich wspinaczy.

Komentarze (4)
Ekstremalny prokurator wyprawia się pod Broad Peak
Zaloguj się
  • z-x-c

    Oceniono 24 razy 18

    Bardzo mądra wypowiedź.
    To były warunki ekstremalne, każdy wiedział w co się pakuje, to nie był wyjazd z Rainbow Tours.
    Większość oceniających nigdy nie była i nie będzie miała okazji doświadczyć tego co się dzieje w głowie w takich warunkach, ale oczywiście wszyscy wiedzą najlepiej.

  • bbbb27

    Oceniono 4 razy 4

    Za miesiąc pierwsza rocznica i znowu sie zacznie szukanie winnych, znajda sie eksperci dla, których szczytem możliwości w gorach jest dojście do morskiego oka z przewodnikiem, ale beda sie wypowiadać jak to sie nie zostawia partnera w gorach wysokich.

  • swiety100

    Oceniono 4 razy 4

    W lipcu 2013 pojawił się w Rzepie kuriozalny artykuł prawnika - Antoniego Bojańczyka, który wzywał prokuraturę do śledztwa. Może zawiadomienie prokuratury to jego robota/ lub pokłosie jego wezwań - prawo.rp.pl/artykul/1030646.html

  • swiety100

    Oceniono 2 razy 2

    Może to pokłosie tego kuriozalnego artykułu z lipca: prawo.rp.pl/artykul/1030646.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX