Sport.pl

Heroiczna akcja polskich himalaistów na Broad Peaku. Uratowali umierającego Tajwańczyka

Grzegorz Bielejec, Mariusz Grudzień i Marek Chmielarski uratowali umierającego na wysokości 7500 metrów tajwańskiego wspinacza. By ratować himalaistę, Bielejec zrezygnował z ataku szczytowego, a Chmielarski znalazł siły, mimo że kilkanaście godzin wcześniej wszedł na wierzchołek Broad Peaku.

Polub nas na facebooku. Będzie ciekawie >>

24 lipca na szczyt Broad Peaku (8047 m.n.p.m.) weszli: Agnieszka Bielecka, Marek Chmielarski i Piotr Tomala i bezpiecznie wrócili do obozu III. Jak informuje Polski Himalaizm Zimowy na swoim Facebooku, tego dnia rozpoczęła się też walka o życie tajwańskiego wspinacza, w którą zaangażowali się Polacy.

Oprócz Bieleckiej, Chmielarskiego i Tomali na wyprawę na Broad Peak pojechali jeszcze: Jarosław Gawrysiak, Grzegorz Bielejec, Jarosław Bator, Mariusz Grudzień, Kacper Tekieli i Krzysztof Stasiak, a ekspedycją kierował Jerzy Natkański. Głównym celem Polaków było wejście na niższy, ale trudniejszy technicznie Broad Peak Middle (8016 m). Gdy próba ta nie udała się pierwszej grupie wspinaczy, kierownik i himalaiści zdecydowali o wejściu na główny wierzchołek.

Tylko Polacy zgodzili się pomóc

24 lipca ok. godz. 22 do polskiej messy w bazie wyprawy wszedł członek zespołu tajwańskiego. Prosił o pomoc w ratowaniu jego kolegi, który umierał w obozie IV na wysokości (7500 m). W tym czasie w obozie III przebywali zdobywcy wracający ze szczytu (Bielecka, Chmielarski i Tomala) oraz Krzysztof Stasiak, Grzegorz Bielejec i Mariusz Grudzień.

- Ten ostatni jako jedyny był w miarę "świeży", a ponadto - zrządzeniem losu - zna się rzeczy, bo jest ratownikiem medycznym i górskim. Próby zrekrutowania partnerów z innych wypraw do akcji ratunkowej zakończyły się fiaskiem, mimo tego że proszeni o udział byli również rodacy umierającego wyżej Shahima - czytamy na Facebooku PHZ.

- W tej sytuacji do akcji włączyli się Grzegorz [Bielejec] (24h po ataku szczytowym na Middle) oraz Marek [Chmielarski], który po akcji szczytowej nie zdążył nawet wysuszyć butów - piszą himalaiści. Poszedł z nimi również Mariusz Grudzień.

Z relacji PHZ wynika, że do namiotu Tajwańczyka dotarli Bielejec i Grudzień. - Na razie mamy niewiele informacji, mogę tylko domyślać się, że Chmielarski po ataku szczytowym szedł wolniej w kierunku kolegów i poszkodowanego wspinacza z Tajwanu - mówi szef Programu Polski Himalaizm Zimowy Janusz Majer.

Bielejec i Grudzień przez trzy godziny szukali w nocy namiotu, w którym leżał Tajwańczyk. Opiekowała się nim dwójka wspinaczy z Meksyku. Grudzień zaaplikował mu niezbędne leki, a Bielejec podał tlen.

- Nazajutrz w godzinach porannych wrócił po Shahima jego osobisty tragarz wysokościowy, który sprowadził go do obozu III, a wieczorem do "dwójki", gdzie następnego dnia po raz kolejny dostał od Mańka [Grudnia] dawkę leków - piszą himalaiści.

Uratowali też kolegę z wyprawy

Ratować trzeba było też Krzysztofa Stasiak, który "25 lipca rano stracił poczucie równowagi i czuł się coraz gorzej”.

- W tej sytuacji Maniek, który wrócił z nocnej akcji, bez zastanowienia zaaplikował koledze lek na obrzęk mózgu, a Piotr [Tomala] rozpoczął podawanie tlenu. Po około godzinie przygotowań Piotr rozpoczął sprowadzanie Krzyśka. Wszelkie zakłócenia w podawaniu mu tlenu, spowodowane poluzowaniem maski itd. natychmiast odbijały się na stanie chorego, który zaprzestawał współpracy z ratującym. Po 9 godzinach akcji, Krzysiek, Piotr oraz Agnieszka [Bielecka] znaleźli się pod ścianą, gdzie czekała na nich reszta polskiego zespołu z jedzeniem i piciem - czytamy na Facebooku PHZ.

Życie ważniejsze od szczytu

W bazie stan Krzysztofa Stasiaka poprawił się. Do bazy wrócił też Grzegorz Bielejec, któremu akcja ratowania Tajwańczyka uniemożliwiła bezpieczne wyjście do ataku szczytowego na główny wierzchołek Broad Peaku. Z kolei Mariusz Grudzień pomagał sprowadzić Tajwańczyka aż do bazy, cały czas aplikując mu tlen i zastrzyki ratujące życie.

Wyprawa Polskiego Himalaizmu Zimowego na Broad Peak miała za zadanie przygotować wspinaczy przez zimowymi próbami na dwóch ośmiotysięcznikach, których o tej porze roku nikt nie zdobył: K2 i Nanga Parbat.

Kim oni są?

Grzegorz Bielejec - 49 lat. Członek Klubu Wysokogórskiego w Katowicach. Wszedł na 3 siedmiotysięczniki Pamiru: Pik Lenina, Korżeniewskiej i Pik Somoni (Komunizma) w stylu alpejskim. Na Alasce wszedł na Mt. McKinley. W Andach stanął 2-krotnie na szczycie Aconcagui, w Cordillera Real na Nevado Sajama, Illimani i Pequeno Alpamajo oraz na Ampato i Chachani w Cordillera Vulcanica. Pochodzi ze Starachowic. Żonaty, trójka dzieci. Mieszka i prowadzi Agencję Reklamową w Katowicach.

Mariusz Grudzień - lat 37. Członek Klubu Alpinistycznego Grupy Beskidzkiej GOPR, instruktor ratownictwa górskiego GOPR, ratownik medyczny, zawodowo pracuje jako ratownik GOPR. Wspinał się m.in. w Kaukazie i Pamirze.Grotołaz, przewodnik górski. Mieszkaniec i miłośnik Ziemi Kłodzkiej. Ojciec dwójki dzieci.

Marek Chmielarski - 37 lat. Członek Klubu Wysokogórskiego w Katowicach. Absolwent katowickiego AWF. Wszedł na Gaszerbrum II i Ama Dablam. Wspinał się w rejonach górskich i skalnych m.in. Afryki, Australii, Nowej Zelandii, Ameryki Północnej. Na co dzień instruktor i pracownik wysokościowy. Tyszanin.

Śledź autora na twitterze @deszczep

Komentarze (101)
Heroiczna akcja polskich himalaistów na Broad Peaku. Uratowali umierającego Tajwańczyka
Zaloguj się
  • amitodynda

    Oceniono 13 razy -13

    Precz z himalajami, ROSSIJA PONAD WSZYSTKO!

  • majster_mundek

    Oceniono 11 razy -9

    to tylko pokazuje że nawet słabi zawodnicy którzy nie byli niestety w stanie osiągnąć zaplanowanego celu LATEM byli w stanie pomóc LATEM!

    czyli w skrócie LATEM każdy leszcz może pomóc i być bohaterem.

    wszelkie wnioski na temat ZIMY są nie uprawnione.

  • Marek Dalecki

    Oceniono 19 razy -9

    Himalaizm-kosztowne hobby ,które naraża tragarzy,ekipy ratunkowe na utratę zdrowia lub życia. Egoistyczne i cyniczne hobby.

  • av99

    Oceniono 16 razy -8

    Jak to?!! Przecież według nowej ikony polskiego himalaizmu 'to strefa śmierci i nie ma możliwości nikomu w niej pomóc', 'idąc na szczyt każdy jest świadomy ryzyka i ma radzić sobie sam' i cała litania podobnych bzdetów, która zdobyła taki poklask na forach? Stuprocentowy twardziel, mistrz samotnych zejść nie mógł się mylić! A tu jeszcze rezygnacja z wejścia... Kompletny brak profesjonalizmu! Nic dziwnego, że już nie chce z tymi amatorami chodzić w góry...

  • eurosmapper

    Oceniono 8 razy -6

    UTAWKA!!!

  • zygmar56

    Oceniono 10 razy -4

    Dedykuję ten artykuł tamtym

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX