Centrum lawinowe na Kalatówkach zaprasza na szkolenia

Nawet najnowocześniejszy sprzęt nie zagwarantuje nam bezpieczeństwa w górach, jeśli nie potrafimy się nim posługiwać. Te umiejętności można zdobyć w działającym od soboty na Hali Kalatówki centrum lawinowym.
Turysta, którego porwała lawina, ma bardzo małe szanse na przeżycie bez szybkiej pomocy. Dlatego w jego podstawowym wyposażeniu powinien się znaleźć - obok sondy i łopatki - detektor lawinowy. To małe urządzenie elektroniczne wysyłające sygnał radiowy o swoim położeniu. W razie porwania turysty przez lawinę wskaże nam miejsce, gdzie znajduje się pod zwałami śniegu.

Jak wygląda jego zastosowanie w praktyce? Gdy uczestnik naszej wycieczki zostanie porwany przez lawinę, swój detektor przełączamy na tryb poszukiwania. W określony sposób poruszamy się po lawinisku, szukając sygnału. Kiedy detektor pokaże nam miejsce, w którym ów sygnał jest najsilniejszy, rozpoczynamy poszukiwania sondą, aby ustalić miejsce, w którym należy kopać.

Ważny czas i umiejętności

W centrum lawinowym poszukiwania wyglądają tak jak na prawdziwym lawinisku - z tą tylko różnicą, że pod warstwą śniegu znajduje się walizka z detektorem, który ma imitować zasypaną osobę. Namierzony przy użyciu detektora, a następnie naciśnięty przez lawinową sondę nadajnik wyzwala przy konsoli sterowania sygnał dźwiękowy i świetlny, który zatrzymuje czas, jaki był liczony od początku poszukiwań.

- Czas przy prawdziwych akcjach ratunkowych po zejściu lawin jest bardzo cenny. Jeśli lawina nie doprowadzi do poważnego urazu mechanicznego, to szanse na uratowanie przysypanej osoby wynoszą ponad 90 proc. - pod warunkiem że osoba ta zostanie odkopana przed upływem 15 minut. Później szanse na odkopanie żywej osoby drastycznie spadają. Właśnie dlatego ważne jest, żeby każdy, kto wybiera się w góry, nie tylko posiadał zestaw lawinowego ABC, ale również umiał się nim posługiwać - mówi Andrzej Maciata, ratownik TOPR.

- Ratownicy podczas zasypania turysty przez śnieżną lawinę są zwykle na przegranej pozycji. W najlepszych okolicznościach mamy 10 proc. szans na uratowanie zasypanego. W przypadku gdy posiada on przy sobie specjalny detektor lawinowy, który umożliwia szybką lokalizację pod śniegiem, jego szanse znacznie wzrastają. Dlatego ważne jest, aby wszyscy uczestnicy zimowej wycieczki mieli przy sobie detektory lawinowe, sondy, łopatki i byli odpowiednio przeszkoleni - dodaje Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

Poduszki dla turysty

Sobotnią atrakcją centrum lawinowego był pokaz plecaków z systemem ABS, które po "odpaleniu" specjalnych poduszek mają na celu utrzymanie porwanej przez lawinę osoby jak najbliżej powierzchni lawiniska. Chroni to turystę przed uderzeniami o wystające skały i znacząco zwiększa jego szanse na przetrwanie.

- Jeżeli tylko warunki śniegowe pozwolą, to w każdy weekend będzie dyżurował ratownik lub przewodnik tatrzański, który pokaże nie tylko, jak prawidłowo poszukiwać zasypanych, ale także na czas szkolenia wypożyczy sprzęt. Dodatkowo w okresie ferii zimowych w tygodniu dyżury będą pełnić przeszkoleni wolontariusze - zapowiada Jan Krzeptowski z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Tu sprawdzisz detektor

Nie są to jedyne działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa turystów w okresie zimowym. Na najpopularniejszych szlakach zamontowano przyrządy do sprawdzania poprawności działania detektorów lawinowych. To niewielka skrzynka z aparaturą elektroniczną. Po zbliżeniu do niej detektora na odległość przynajmniej pół metra wskaże, czy urządzenie jest sprawne.

Punkty takie znajdują się przy wejściach na najpopularniejsze szlaki skitourowe w Tatrach, dwa w Kuźnicach oraz przy schroniskach w Dolinie Gąsienicowej i Pięciu Stawach Polskich.

Zobacz także
  • Centrum Górskie Korona Ziemi Himalaje poznasz w Centrum Górskim Korona Ziemi