Sport.pl

Nanga Parbat. Mackiewicz i Revol walczą z czasem. Moro: Nie mamy z nimi łączności

W czwartek Tomasz Mackiewicz i Elisabeth Revol powinni przekroczyć wysokość 7000 metrów. - Mają szansę zdobyć szczyt - mówi Daniele Nardi. - Ale muszą być bardzo szybcy - dodaje Simone Moro.

Od rana wszyscy w bazie Diamir wpatrujemy się w plateau pod kopułą szczytową Nanga Parbat, jedynego obok K2 ośmiotysięcznika niezdobytego w zimie. To tam powinni pojawić się Tomasz Mackiewicz i Elizabeth Revol. Wspinają się na drodze Messner-Messner-Eisendle-Tomaseth. W środę byli w obozie 3. Na FB Mackiewicza pojawił się taki wpis:

''Wiatr nieco się uspokoił. Bezchmurne niebo. Światło księżyca oświetla drogę, tak, że zanim wzejdzie słońce Tom i Eli ruszą wyżej. 2 następne dni próba szczytu... Tomek prosi o moc Waszych myśli w Górę.''

Gdzie ten obóz 3?

Według informacji, które przekazywali wcześniej, obóz 3 założyli na wysokości ok. 6700 metrów.

- Moim zdaniem ten obóz znajduje się nawet 400 metrów niżej. W ogóle ciężko powiedzieć, na jakich wysokościach oni stawiają te obozy, bo za każdym razem robią to inaczej - mówi Simone Moro, który wraz z Tamarą Lunger we wtorek zszedł do bazy Diamir. Wspinają się na tej samej drodze, co Mackiewicz i Revol.

Moro pokazuje, w którym miejscu powinien stanąć obóz 3.

- Widzisz tę skałę, mała piramidkę? Tam powinna być trójka. Potem idzie się za tą granią i wychodzi na plateau, płaskowyż pod kopuła szczytową. Myślę, że powinni założyć obóz 4 na jego skraju, a potem obóz 5, skąd mogliby zaatakować szczyt. Ale czy zdążą? - zastanawia się Moro.

 

 

Zbliża się jet stream

Pogoda dziś jest dobra. Po raz pierwszy od kilku dni dookoła szczytu nie widać żadnych chmur. Przez dwa-trzy następne dni ma tam wiać z prędkością nie większą niż 20-25 km/h/.

- 30 km/h to granica. Według moich doświadczeń, gdy wieje mocniej, nie da się przeżyć w okolicach szczytu na ośmiotysięczniku w zimie - mówił Adam Bielecki.

Gdy wieje 30 km/h to odczuwalna temperatura wynosi mniej niż minus 60 stopni Celsjusza.

W niedzielę ma wiać dwa razy mocniej, a od poniedziałku przez dwa tygodnie nad kopułą szczytową rozgości się jet stream, himalajski huragan. Będzie wiało nawet 200 km/h.

- Takie są prognozy, ale wszystko może się nagle zmienić. Zimowy himalaizm to czekanie, potem walczenie z iluzją, bo prognozy nie są pewne, a potem krótka akcja - mówi Nardi.

Co się stanie, jeśli zacznie wiać wcześniej? Mackiewicz i Revol nie mają łączności z bazą.

- Dałem im baterie do walkie-talkie, ale nigdy go nie użyli. Teraz wieje im w plecy, więc mogą poruszać się szybciej. Ale później wiatr będzie ich przeciwnikiem - mówi Moro.

Drapie się po głowie i głośno myśli. - Jak w ogóle zabrać się za akcję ratunkową, jeśli coś się stanie. Nie mamy łączności...

Te wątpliwości Moro wydają się być teraz nierealne. W bazie Diamir wybiła 12, czyli możemy ściągnąć czapki, wyciągnąć śpiwory z namiotów i je wysuszyć, rozstawić plastikowe krzesła na zewnątrz. Jest ciepło. Co odważniejsi myją głowy, ci mniej leniwi zabierają się do prania. Na niebie ani jednej chmurki. Ale za 1,5 godziny słońce schowa się za granią i temperatura spadnie o kilkanaście stopni.

Łączność zabija przygodę?

- Komunikacja na wyprawach himalajskich to duże zagadnienie. Są różne szkoły. Ja cały czas jestem w łączności z bazą i z Simone. Jeśli coś się stanie tam w górze, to będę mógł prosić o pomoc. Ale rozumiem też, że można inaczej, tak jak Elizabeth i Tomek. Jeden SMS dziennie do rodziny. Są zdani tylko na siebie. Może o to chodzi w prawdziwej przygodzie? - zastanawia się Daniele Nardi.

Właśnie taką definicję prawdziwej przygody podaje zawsze Reinhold Messner, pierwszy człowiek, który wszedł na wszystkie czternaście ośmiotysięczników.

- Kiedy masz łączność ze światem, nie jesteś już sam. Dostajesz prognozy pogody - to już nie jest prawdziwa przygoda - mówił Messner.

Sytuacja innych wypraw po stronie Diamir

Simone Moro i Tamara Lunger spędzą teraz w bazie trzy tygodnie w oczekiwaniu na kolejne okno pogodowe. Alex Txikon, Daniele Nardi i Ali Sadpara być może spróbują wyruszyć w górę dziś w nocy, ale to jeszcze nie jest przesądzone. To nie będzie atak szczytowy - ich wspinaczka będzie miała na celu założenie obozu 3 na wysokości 7000 metrów.

Partnerami wyjazdu są Pajak Sport i The North Face.


Komentarze (18)
Nanga Parbat. Mackiewicz i Revol walczą z czasem. Moro: Nie mamy z nimi łączności
Zaloguj się
  • hen354

    Oceniono 40 razy 40

    nowe wiesci wg kilku blogow:
    Tomek Mackiewicz and Elisabeth Revol have reached 7200m. Will go for summit tonight or tomorrow night.

  • muchafly

    Oceniono 40 razy 32

    Kompletnie nie rozumiem dlaczego tak konsekwentnie olewacie wspinających się po stronie Rupal chłopaków z Nanga Dream. Co z wami?!

  • az555

    Oceniono 30 razy 16

    pamiętam jak ze szwagrem szturmowaliśmy Nosal.W połowie drogi zabrakło nam picia.Myślałem że szwagier otworzy sobie żyły.Chcieliśmy ewakuować się do bazy na Krupówkach,ale z pomocą przyszła nam wyprawa z Krakowa( k.Śląska).Odwrotu nie pamiętam.Na drugi dzień Szwagier znowu chciał otworzyć sobie żyły.

  • darrek11

    Oceniono 16 razy 16

    Ale byloby fajnie jakby im sie udalo :) Powodzenia!

  • nicka1122

    Oceniono 18 razy 10

    Podziwiam takich ludzi a jednocześnie ciarki mi chodzą po krzyżu, bo jeszcze trzy lata nie minęły od tragedii na Broad Peak. Życzę szczęścia i sukcesów.

  • pegaz751

    Oceniono 6 razy 6

    więcej tu altitudepblog twiter. trzymac kciuki szczyt to nic, zejście to podstawa...

  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 3 razy 3

    'badminton'...dobre, chyba dla azjatów! Drogie dzieci ja znałem Wandę Rutkiewicz...trochę szacunku 'coach potatoes'!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX