Nanga Parbat. Trwa atak szczytowy Mackiewicza i Revol, Moro i Lunger pomagają

Tomasz Mackiewicz i Elizabeth Revol spędzili noc w obozie 4 na wysokości 7200 metrów. Ku zaskoczeniu wszystkich atak szczytowy chcą poprowadzić drogą Buhla.

Trwa atak szczytowy na Nanga Parbat (8125 m n.p.m.), jedyny obok K2 ośmiotysięcznik niezdobyty zimą. Od tygodnia w górze na drodze Messner-Messner-Eisendle-Tomaseth działają Tomasz Mackiewicz i Elizabeth Revol. O godz. 10 czasu miejscowego byli na wysokości ok. 7400 metrów.

W nocy Mackiewicz napisał wiadomość do kucharza, który czeka na niego w bazie. - Pisał, że jest bardzo zimno, ale czują się dobrze i w piątek atakują szczyt drogą Buhla - mówi nam Pakistańczyk.

To duże zaskoczenie, bo wcześniej mówiło się o długim, ponadkilometrowym trawersie (fragment drogi w poziomie, w poprzek zbocza, ściany lub płyty), który miał połączyć ich drogę z drogą Kinshofera. - Minus tego rozwiązania polegał na tym, że z wysokości ok. 7700 metrów musieliby zejść nawet 250 niżej. A potem po ataku szczytowym znów podejść ten odcinek. Dla wyczerpanego organizmu to bardzo trudne - mówił Daniele Nardi, Włoch, który wspina się na drodze Kinshofera z Alexem Txikonem i Alim Sadparą.

Droga KinshoferaDroga Kinshofera

Od rana wpatrywaliśmy się w bazie w kopułę szczytową i śnieżne plateau (obszar o płaskiej powierzchni i o stromych stokach), leżące tuż pod nią. Jeśli Mackiewicz i Revol rzeczywiście wybrali drogę Buhla, to nie zobaczymy ich aż będą na szczycie, bo ich droga jest stąd niewidoczna. Droga, którą wspinali się od początku łączy się z drogą Buhla na wysokości ok. 7800 metrów.

Droga Hermanna Buhla

 

Droga Buhla bierze swoją nazwę od pierwszego zdobywcy góry, Hermanna Buhla, który na Nanga Parbat wszedł w 1953 roku. Z dostępnych informacji wynika, że droga Buhla w całości została powtórzona tylko raz, w 1971 roku przez czeską wyprawę.

Moro i Lunger spieszą z pomocą

Polska-francuska para musi się spieszyć. W sobotę pogoda ma być jeszcze dobra, ale potem prognozy zapowiadają zmianę. Nadchodzi wiatr. W niedzielę będzie już na tyle mocny, że uniemożliwi działanie w okolicach szczytu. W poniedziałek jego prędkość jeszcze wzrośnie, a we wtorek wyniesie już ponad 100 km/h.

- Martwię się, co będzie, jeśli zacznie wiać podczas ich odwrotu. Według prognoz będą mieć wiatr w twarz - mówił dwa dni temu Moro i zastanawiał się, jak zorganizować ewentualną akcję ratunkową.

W piątek rano wraz z Tamarą Lunger ruszyli w górę. Wcześniej wspinali się na tej samej drodze co Mackiewicz i Revol, ale zawrócili z powodu zbyt trudnych warunków. Przez dwa kolejne tygodnie nie planowali żadnego wyjścia. W piątek zdążyli jeszcze przekazać,  że między obozem 2 a obozem 3, czyli na wysokości ok. 6500 metrów drogę zablokowały kamienie. Spróbują jednak w sobotę dotrzeć do obozu III i tam czekać na Mackiewicza i Revol i pomóc im wrócić do bazy.

Aktualizacja: Simone Moro połączył się z bazą i przekazał, że udało mu się skontaktować z Tomaszem Mackiewiczem i Elizabeth Revol. Z informacji Włocha wynika, że Polak i Francuzka są w namiocie na wysokości 7300 metrów.

Moro poinformował ich o zmianie prognozy pogody. Według danych Włocha jutro ma wiać już mocniej, nawet 50-60 km/h w okolicach szczytu. W takich warunkach atak szczytowy wydaje się być niemożliwy.

Aktualizacja druga: Simone Moro i Tamara Lunger wrócili do bazy. - W górze jest więcej
śniegu niż ostatnio, mam nadzieję, że Tomek i Elizabeth zabrali ze sobą w górę rakiety śnieżne - mówi Simone.

Mackiewicz o 11:03 czasu miejscowego napisał do niego SMS-a. ''Cześć Simone, jesteśmy na wysokości 7200 metrów. Jest zimno. Czy masz może prognozę pogody?''.

- Odpisałem mu, że z bieżącej prognozy wynika, że jutro ma wiać już 60 km/h. Zamówiłem kolejną prognozę, wciąż na nią czekam. Myślę, że jutro powinni zdecydować o powrocie. Szczyt jest za daleko - mówi Simone.

Partnerami wyjazdu są Pajak Sport i The North Face.

O niesamowitych wyprawach i pasji himalaistów przeczytaj też w tych książkach >>