Sport.pl

Darek Załuski szturmuje K2. Cztery dni restu i w górę

Po czterech dniach odpoczynku - w języku wspinaczy zwanego z angielska restem - ekipa Gerlinde Kaltenbrunner, w której jest też Darek Załuski, wyszła we wtorek w góry. Jak donosi Polak, w planach jest założenie w cztery dni dwóch obozów i oporęczowanie (założenie lin, które pozwalają na autoasekurację podczas marszu) trudnych miejsc.

Przypominamy, że na wysokości 5300 metrów stoi już pierwszy obóz wyprawy na K2. Darek, który jest nie tylko świetnym wspinaczem, ale i operatorem, ma prócz zadań alpinistycznych obowiązki reżyserskie. Austriaczka, dla której jest to ostatni szczyt brakujący do Korony Himalajów, bardzo chce dobrze udokumentować swój sukces.

Przypomnijmy, Kaltenbrunner ma szanse być drugą po Baskijce Edurne Pasaban kobietą z Koroną Himalajów i pierwszą na świecie, która wszystkie 14 szczytów zdobyła bez pomocy tlenu z butli. Austriaczka, która atakuje szczyt już po raz trzeci, wybrała drogę północnym filarem od chińskiej strony. Ta droga wydaje się łatwiejsza niż inne od strony pakistańskiej. Jest to oczywiście ocena względna, bo nie można zapominać, że wysmukła kopuła drugiego szczytu ziemi należy do najtrudniejszych nie tylko ze względu na wysokość, ale i trudności czysto wspinaczkowe, z jakimi spotykają się himalaiści na wysokościach powyżej 7000 metrów, czyli w tzw. strefie śmierci. Rozrzedzone powietrze sprawia, że każdy ruch wymaga ogromnego wysiłku.

Pierwszego polskiego wejścia i pierwszego na świecie kobiecego na K2 dokonała Wanda Rutkiewicz w 1986 roku.

Wcześniejsze relacje Darka można przeczytać na stronie www.goeverest.pl