Sport.pl

Joby Ogwyn skoczy z Mount Everestu. "Latająca wiewiórka" na miarę Felixa Baumgartnera?

Amerykański skoczek spadochronowy ubrany w specjalny kombinezon pozwalający dryfować w powietrzu skoczy w maju ze szczytu Mount Everestu. Transmisję na żywo z tego wydarzenia Discovery Channel pokaże w 200 krajach. - To będzie skok ponad wszystkie inne skoki - mówi Joby Ogwyn.

Polub nas na facebooku. Będzie ciekawie >>

Pamiętacie skok Felixa Baumgartnera ze stratosfery? Transmitowały go na żywo setki telewizji. Baumgartner spadał swobodnie trochę ponad cztery minuty i po drodze pobił kilka rekordów. Samo wynoszenie balinu na wysokość 39 kilometrów trwało ponad dwie godziny. Wydawałoby się, że łatwo można się tym znudzić, ale transmisja okazała się medialnym sukcesem.

Bohaterem kolejnego podobnego wyjątkowego skoku będzie Joby Ogwyn, amerykański wspinacz i skoczek spadochronowy, który ostatnio jest znany przede wszystkim ze swoich lotów wingsuit. Wingsuit to specjalny kombinezon, który umożliwia lot z mniejszą pionową prędkością opadania. Zwiększa się za to prędkość pozioma. Można więc odnieść wrażenie, że człowiek leci poziomo nad ziemią i dryfuje w powietrzu. Przypomina to lot polatuch, które potocznie nazywa się latającymi wiewiórkami.

160 km/h przez wąski kanion

Prędkości są zawrotne - przeciętnie to 160 km/h. Ląduje się oczywiście z pomocą spadochronu, chociaż w historii miał już miejsce skok bez niego, kiedy śmiałek użył do tego celu pola kartonowych pudeł. Zanim włoży się specjalny kombinezon, trzeba oddać setki skoków spadochronowych - i to nie takich z samolotu, tylko o wiele trudniejszych i niebezpiecznych. Mowa tutaj o skokach BASE, które wykonuje się z różnych obiektów - budynków, wież, czy skalnych urwisk. Kolejnym krokiem jest właśnie wingsuit.

Co buduje reputację takiego skoczka w środowisku? Przede wszystkim teren, który wybiera. Im węziej, tym lepiej. Dlatego najbardziej zapierające przeloty odbywają się w kanionach, gdzie ściany zbliżają się do siebie nawet na kilka metrów. Poniżej wideo z przelotów Jeba Corlissa, jednego z najlepszych skoczków na świecie, który często lata razem z Ogwynem.


Powrót Supermana, czyli loty Jeba Corlissa [WIDEO]  >>


240 km/h ze szczytu Everestu

Joby Ogwyn poszedł w inną stroną. Jako pierwszy człowiek w historii chce oddać skok wingsuit ze szczytu najwyższej góry świata, czyli z Mount Everestu (8848 m.n.p.m.). Rok temu z 7220 metrów skakał tam Valery Rozonow i był to najwyższy taki skok w historii.

Lot Ogwyna potrwa ok. 10 minut. Szacuje się, że ma lecieć z maksymalną prędkością 240 km/h. Będzie miał ze sobą paszport, bo być może wiatry zniosą go na chińską stronę góry. Jego próbę na żywo pokaże Discovery Channel. Sygnał ma dotrzeć do 200 krajów. Ogwyn będzie miał na kasku kamerę, a w drodze na szczyt będzie towarzyszyło mu czterech operatorów.

- Everest jest dla mnie po prostu szczytem górskim. Wejdę na niego, skoczę, pofrunę i wyląduję w obozie. Bum, bum, bum. To będzie najbardziej wyszukany, najbardziej skomplikowany projekt świata. Na tej górze można zginąć na 50 różnych sposobów. Zanim skoczysz, musisz wszystko zrobić idealnie i być gotowym postawić na szali swoje życie. To skok ponad wszystkie inne skoki. Znaczy dla mnie wszystko. Bardzo się boję, ale myślę, że strach przed śmiercią jest tym, co sprawia, że możesz być ponad tym wszystkim. Ale nie boję się umrzeć. Nie boję się żyć na moich własnych zasadach. Skok z Everestu to moje największe marzenie i jestem w stanie zaryzykować wszystko, bo do niego doszło - mówi Ogwyn.

Największym zagrożeniem dla Ogwyna będzie wiatr. Mocny podmuch przy prędkości, z którą będzie leciał Amerykanin, może zepchnąć go w ułamku sekundy na skały. Właśnie zahaczenie o skały jest najczęstszym powodem śmierci skoczków wingsuit. Odnotowano już ponad 20 takich przypadków.

Smaku dodaje fakt, że Amerykanin nie wyląduje dzięki typowemu spadochronowi. Na tę okazję przygotowano coś specjalnego, ale nie zdradzono jeszcze, co to będzie.

Specjalista od szybkich wejść

Ogwyn ma teraz 39 lat. Kiedy miał 24, został najmłodszym Amerykaninem, który wszedł na Mount Everest. W 2008 roku droga z bazy (5364 m.n.p.m.) na szczyt zajęła mu dziewięć i pół godziny. Na ogół taka wspinaczka trwa kilka dni.

Teraz tak szybkie wejście jest już właściwie niemożliwe z powodu setek ludzi, którzy co roku próbują zdobyć górę. Ogwyn jest znany również z innych szybkich przejść - w 2004 roku zdobył Czo Oju (8201 m.n.p.m) w osiem godzin.

Do skoku z Everestu przygotowuje się w zasadzie od wielu lat. W kombinezonie latał wokół Matterhornu, trzy razy jednego dnia skoczył z Eigeru. Loty wokół Matterhornu:


A tutaj loty blisko Eigeru:

Komentarze (59)
Joby Ogwyn skoczy z Mount Everestu. "Latająca wiewiórka" na miarę Felixa Baumgartnera?
Zaloguj się
  • bart8777

    Oceniono 334 razy 320

    "Transmisja do 200 krajów, realna groźba śmierci."
    Uff, to dobrze, że jest ta groźba śmierci. Inaczej bym nie oglądał... A może tak zginie? To dopiero będzie show!! Już robię zapasy popcornu.

  • dylesid

    Oceniono 132 razy 126

    "Ląduje się oczywiście z pomocą spadochronu, chociaż w historii miał już miejsce skok bez niego, kiedy śmiałek użył do tego celu pola kartonowych pudeł." - a Hance się nie udało...

  • apas13

    Oceniono 78 razy 72

    'Można więc odnieść wrażenie, że człowiek leci pionowo nad ziemią i dryfuje w powietrzu.'

    Pionowo, poziomo - co za różnica. Ważne, że autor jest REDAKTOREM...

  • starveling

    Oceniono 17 razy 17

    Owe sympatyczne zwierzątka to polatuchy, a jedno - polatucha. Tak więc przypomina lot nie 'polatuchów', a polatuch.

  • pepekzgumy

    Oceniono 12 razy 12

    Już zaczynam iglo se sobie samemu budować w pierwszym rzędzie,dla jakże arcyciekawej muskającej oczodoły atrakcji :)

  • pedror

    Oceniono 10 razy 10

    "Amerykański skoczek spadochronowy ubrany w specjalny kombinezon pozwalający dryfować w powietrzu"

    Chyba szybować, nie dryfować. Dryfować można na wodzie, albo można dryfować w przenośni, ale oznacza to biernie dawać się nieść, poddawać ruchom otoczenia, podczas gdy winsuitem się jak najbardziej steruje, więc z dryfowaniem nic wspólnego to nie ma. Z szybowaniem, jak najbardziej.

  • astronombosy

    Oceniono 14 razy 10

    Z samego Everestu taki skok raczej nie wydaje mi się możliwy. Oglądałem właśnie przed chwilą w Google Earth szczyt tej góry i okolice. Mont Everest w okolicy wierzchołka nie ma pionowej ściany!! I teraz pytanie; czy ten artykuł nie ma w sobie jakiegoś przekłamania? Do wykonania skoku w kombinezonie wingsuit z obiektu nieruchomego potrzebna jest pionowa ściana o długości około 120-150m. Później teren może łagodnie przechodzić w stopniowo nachylający się. Więc nie wiem czy na potrzeby skoku nie zostanie zainstalowana jakaś rampa. Szkoda, że nie podano bardziej fachowych szczegółów. Zaraz zresztą wejdę sobie na specjalistyczny serwis i jak się czegoś dowiem to napiszę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX