Selma zbliża się do Morza Rossa. Nocne światła w oceanie

Selma Expeditions. Wielki Ocean Południowy - wymiana szotów kliwra

Selma Expeditions. Wielki Ocean Południowy - wymiana szotów kliwra (fot. Krzysztof Jasica, SelmaExpeditions.com)

- Za kilka dni powinniśmy dotrzeć do pierwszych lodów i skraju paku lodowego. Wtedy popłyniemy w kierunku wschodnim i żeglując wzdłuż paku lodowego - będziemy szukać przejścia, aby przedostać się na Morze Rossa - informują uczestnicy wyprawy SELMA-ANTARKTYDA-WYTRWAŁOŚĆ.

Członkowie Selmy zmierzają ku Morzu Rossa. Więcej o tej wyjątkowej wyprawie przeczytasz tutaj >>

A poniżej świeży raport z pokładu Selmy:

"Wpływamy w 60-te szerokości Wielkiego Oceanu Południowego. Jest chłodniej, temperatura 2 stopnie Celsjusza, a odczuwalna -7. Wypatrujemy już gór lodowych mimo deszczu i zamglenia. Wiatr od NNW do NNE 22-35 kn (ok. 60-70 km/h; 6-8B) Noc jak poprzednia, ale o świcie - około 03.30- zeszła mgła. Widoczność drastycznie spadła. Za tobardzo wzrasta wilgotność. Wiatry łaskawie prowadzą nas do celu, pogoda stabilna, temperatura w dzień nieco wzrosła. Temperatura wody powierzchniowej 1 do 3 stopni C.

Po południu niebo zrobiło się niebieskie. Na pokładzie trochę prac z linami. Wifka popracował trochę na wysokościach. Podwieszony na linie wymieniał szoty foka w czasie jazdy po oceanie. Wyglądało to troszkę strasznie, trochę śmiesznie. "Wiuwało" nim na wszystkie strony. Nawet zastanawiałem się, czynie powinien zmienić pseudonimu na Wiuwka. Wszytko się udało, wspólnymi siłami z Piotrem dokonali wymiany szotów.

Atrakcją nocnych wacht są różnorakie, świecące stworzenia morskie pływające tuż pod powierzchnią wody. Generalnie zaobserwowaliśmy kilka różnych żywych lampek. Są długie na ok. 50 cm - świecące  zimnozielonym fluorescencyjnym światłem, są też malutkie punkciki błyskające białym światłem - podobne do słabego efektu flesza, są też większe plamy zielonkawego światła.

W dzień przyroda nie pozostawia nas osamotnionych - olbrzymie albatrosy, petrele i priony. Największą radość niesie spotkanie z delfinami. Stado liczyło około 7-9 sztuk. Popisywały się ponad 20 minut. Można na nie patrzeć bez końca...

Żeglujemy dalej. Wszyscy zdrowi i w dobrych humorach. Od Hobart dzieli nas już 1200 mil. Za kilka dni powinniśmy dotrzeć do pierwszych lodów i skraju paku lodowego. Wtedy popłyniemy w kierunku wschodnim i żeglując wzdłuż paku lodowego - będziemy szukać przejścia, aby przedostać się na Morze Rossa. Noce są coraz chłodniejsze. Nie ma jednak skarg na uciążliwości z powodu temperatur.

Niedługo wprowadzimy do programu wieczory filmowe. Duszan zaproponował oglądanie filmów czeskich w wersji oryginalnej. Zaoferował tłumaczenia. Jego poczucie humoru gwarantuje niezłą zabawę.

Wieczór spokojny. Klub Czytelnika działa w najlepsze. Herbatki i cisza. No, może nie do końca - z zewnątrz słychać szum oceanu, fale bijące o burty Selmy i wyjący wiatr. Teraz to jest naszym domowym szemraniem.

Pozdrawiamy wiernych słuchaczy,

11-tka z Selmy, w drodze na Morze Rossa, Jacek, Tomek, Wifi, Damian, Duszan, Leon, Piotr, Luby, Artur, Kris i Krzysiek.

Skomentuj:
Selma zbliża się do Morza Rossa. Nocne światła w oceanie
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX