Sport.pl

MŚ w Adventure Racingu: Zobacz, jak radzą sobie Polacy

170 km biegu i trekkingu, 230 km na MTB i 90 km na wodzie to zaledwie fragment długiej listy. We Francji grupa ludzi spragnionych silnych wrażeń przeżywa przygodę życia. O czwartej nad ranem 15 września rozpoczęły się Mistrzostwa Świata w Adventure Racing, a konkretnie: Raid in France 2012. Mowa o jednym z najtrudniejszych rajdów przygodowych na świecie.

Raid in France 2012 rozpoczął się 15 września. Kiedy się zakończy? Zawodnicy muszą dotrzeć na metę do godziny 14.00 22 września. Co ich czeka? Ściganie się w formule non-stop od 5 do 8 dni. A w tym: trekking, MTB, kajak, rafting, eksploracja jaskiń, via ferrata, orienteering i inne.

Będzie ciężko

Jedno jest pewne: łatwo nie będzie. I choć trudno marzyć o piękniejszym otoczeniu niż południowa Francja, a dokładniej Prowansja, Alpy i Lazurowe Wybrzeże (start w Alpach, meta nad Morzem Śródziemnym) to pokonanie trudnej i bardzo różnorodnej trasy o długości ok. 500 km brzmi poważnie. Na uczestników czeka nie mniej niż 20 kilometrów podejść, które będzie trzeba pokonać różnymi metodami, między innymi na rowerach. Mimo tego, że do podobnego wyczynu trzeba się bardzo długo przygotowywać, nie brakuje chętnych. W tym roku wystartowały 73 zespoły z 30 krajów. W tym bardzo doświadczeni zawodnicy, także zespół z polski: Salewa TRAILteam czyli Justyna Frączek, Maciej Dubaj, Łukasz Warmuz i Maciej Mierzwa.

- Profil trasy budzi respekt. Góra za górą. Najwyższy szczyt, krótko po starcie, leży na ponad 3300m npm. Później jeszsze kilka razy trzeba się będzie wspiąć na ponad 2500m. Krytyczny wydaje się darkzone (przymusowy postój z uwagi na ryzyko pokonywania etapu nocą) przed raftingiem. Kto nie zdąży pokonać tego etapu przed wieczorem w niedzielę, będzie tam musiał czekać do poniedziałku rano. To 10 godzin straty, na które najlepsze zespoły raczej nie będą mogły sobie pozwolić - pisze na blogu trailteam.pl Piotr Kosmala, który jest na miejscu.

Ciekawostki

Każdy zespół to skład czteroosobowy. Jeden z uczestników musi być innej płci - zazwyczaj jest to kobieta. Opłata startowa Raid in France to 3500 EUR za zgłoszenie zespołu, a w to wchodzą takie świadczenia jak: transport sprzętu, opieka medyczna, pontony, kanadyjki, tracking GPS, telefoniczna karta sim, roadbook i mapy, upominek przywitalny, impreza na zakończenie. Nagroda główna to tytuł Mistrza Świata 2012 oraz nagrody pieniężne o łącznej puli 50000 EUR, zwycięzcy dostają także darmową wejściówkę na następne Mistrzostwa.

Jak sobie radzi polski team?

Na przepaku lekarz musiał opatrzyć zniszczone pięty Justyny i Maćka. Był więc czas na szybkie przygotowanie ciepłego posiłku. Na trek wyszli już na 22. miejscu. Nastroje i moc w nogach dopisywały. Bezbłędnie nawigując, minęli jeszcze jeden zespół i na 21. pozycji wyruszyli na 59-kilometrowy trudny etap rowerowy.

Podjazd szutrówką z 800 na 2600m n.p.m. wydawał się nie mieć końca, jednak trud rekompensowała satysfakcja z wyprzedzania kolejnych zespołów. Żałowali, że tego etapu nie pokonywali w ciągu dnia. Gdzieś niemal na szczycie przejechali długim tunelem w skale. Po niesamowitym zjeździe na 1200m i kolejnym podjeździe na 1800m zakończyli etap rowerowy na 18 pozycji. Na 34-kilometrowy trek ruszyli niemal równolegle z Brytyjczykami z zespołu Mountain Hardwear na miejscu 16. Ten trudny etap jest szacowany na niemal 10 godzin więc nasi będą go kończyć zapewne dopiero przed południem we wtorek - pisze Piotr Kosmala na blogu.

Obecnie prowadzi Seagate, przed Thule i Raid Quechua. Co się dzieje na Raid in France  możecie śledzić na żywo: http://live.raidinfrance.com/live-tracking/