Sport.pl

Free running - nowa dyscyplina podbija Trójmiasto!

- Free running to również sposób myślenia. Przede wszystkim liczy się radość z tego, co robisz, a nie to, czy jesteś najlepszy - mówią Patryk i Rafał.

DODAJ DO ULUBIONYCH NASZ SERWIS SPECJALNY - Wszystko co powinieneś wiedzieć o Euro 2012 w Gdańsku!



Spotykam ich w południe w "Krainie Zabawy" w parku Reagana. 10 stopni mrozu, śnieg prawie po kostki. Ale to nie zraża freerunnerów Patryka i Rafała. - Nie ma możliwości przerwania treningów, bo jak wtedy osiągać progres? - pyta Patryk, szykując się do backflipu.

Patryk "Nem" Pałejko (I rok turystyki na gdańskiej AWFiS) i Rafał "Ender" Żdżyłowski (ostatnia klasa liceum) trenują freerun od trzech lat. - Szedłem kiedyś ulicą, patrzę, a tu jakiś chłopak robi salto od ściany. - O, kurczę, pomyślałem, ja też tak chcę - opowiada Nem. - Skoczyłem więc po kolegów, żeby mnie asekurowali, raz nie wyszło, drugi też nie, ale w końcu zrobiłem to salto. Dziś jest moim ulubionym trickiem.

Freerun, free running albo 3run to według Wikipedii sport ekstremalny polegający na wykonywaniu efektownych i trudnych tricków w czasie pokonywania przeszkód na trasie biegu. W podobnym parkourze liczy się to, by daną trasę i przeszkody (murki, ściany, ławki itp.) pokonać jak najszybciej, we freerunie najważniejsze są "efekty specjalne", czyli wspomniane tricki i elementy akrobatyczne. Główne tricki to tzw. flipy. - Podstawowe to: frontflip, czyli salto do przodu, backflip - salto do tyłu, sideflip - salto bokiem. Fajny jest też popap, kiedy człowiek skacze do przodu, a "kręci" się do tyłu - wyjaśnia Ender.

Wygląda to rzeczywiście bardzo widowiskowo. Chłopaki śmigają w powietrzu, choć nie jest łatwo się wybić - śnieg i lód utrudniają sprawę. - Doświadczony freerunner wszystko robi automatycznie, nie myśli o tym, co się dzieje, bo jego ciało "samo" wie, co ma robić, jak w tańcu - działa pamięć mięśniowa. Mniej doświadczony spina się, kombinuje, nieraz po prostu boi się przed jakimś trickiem, w efekcie nie ma tego "płynięcia". Ale wszystko można wyćwiczyć, ten luz też jest do osiągnięcia - mówi Nem.

Free running to nie tylko sport, to styl życia. - Bo, owszem są zawodnicy sezonowi, którzy raz i drugi przyjdą poskakać, a potem już im się nie chce, ale prawdziwi freerunnerzy żyją tym cały czas - podkreśla Ender. - Ciągłe treningi - jak zimno, to na sali - do tego cały czas nauka. Na YouTube pełno jest filmików-tutoriali, instrukcji robienia różnych tricków. Przychodzę więc ze szkoły, czasem nawet po drodze mimo niewygodnego ubrania lubię sobie poskakać, potem w domu filmik obejrzę i umówię się z Nemem na trening. Ale to nie wszystko, free running to też sposób myślenia.

- Daniel Ilabaca, świetny freerunner i nasz guru, jak go żartem nazywamy, często podkreśla, że jego filozofią jest życie tu i teraz, "being in the moment". Nie myśl o tym, co będzie jutro czy za dziesięć lat, ciesz się chwilą, w której teraz jesteś. Jeśli czujesz, że jesteś gotowy coś zrobić, zrób to teraz, nie odkładaj na później - i dotyczy to nie tylko freerunu - tłumaczy Nem. - Ale przede wszystkim liczy się radość z tego, co robisz, a nie to, czy jesteś najlepszy.

Free running to młody sport w Polsce, 11 i 12 lutego w Warszawie odbędzie się Creativ Jam, pierwsze w kraju zawody w tej dziedzinie. Ale już działają zorganizowane kluby, w Trójmieście to KS Movement (www.ksmovement.pl), gdzie można rozpocząć swoją przygodę z freerunem. - Każdy może przyjść, spróbować, nie ma ograniczeń - mówi Nem, który w Movement jest instruktorem. - W tej chwili klub liczy 64 osoby, w tym nawet kilka dziewczyn. Ale chętnych wciąż przybywa.