Sport.pl

WAR-SZAŁ: Barką po Wiśle

Wisła to nieznana dzielnica Warszawy. Ogromny potencjał, praktycznie niewykorzystany. - Wierzę w to, że uda się ją odzyskać dla mieszkańców i udostępnić w taki sposób, by masowy ruch turystyczny nie szkodził zbyt przyrodzie - mówi Przemek Pasek z fundacji Ja Wisła.

Dołącz do nas na Facebooku

Z Przemkiem Paskiem rozmawia Dominika Kotowicz

 

Dominika Kotowicz: Jak odkryłeś Port Czerniakowski?

Przemek Pasek, fundacja Ja Wisła: - To było około 2002 roku. Moja działalność w branży reklamowej przestała się układać, miałem sporo wolnego czasu i mniej pieniędzy. Włóczyłem się więc nad Wisłą i znalazłem zatopioną, starą barkę w Porcie Czerniakowskim. Zacząłem tam przychodzić coraz częściej, aż podjąłem decyzję o jej kupieniu od Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego za symboliczną złotówkę. Barkę Herbatnik udało się wyłowić, choć trzeba było wybrać 16 ton wody z mułem i zatkać ponad 30 dziur w dnie. Potem odbyła się pierwsza impreza dla znajomych.

Od tamtej pory działalność bardzo się rozrosła...

- Nieformalne imprezy na Herbatniku odbywały się przez dwa lata. W pewnym momencie zaczęło przychodzić tak dużo ludzi, że konieczne było prawne zorganizowanie się. Postanowiliśmy więc założyć organizację pozarządową, której zadania praktycznie wypełnialiśmy już działając zupełnie niezależnie. W kwietniu 2005 roku powstała Fundacja Ja Wisła. Zaczęło się od koncertów na Herbatniku, ale potem było też Kino Most, czyli wyświetlanie filmów z 16-milimetrowego projektora pod Mostem Łazienkowskim, potem akcja sprzątania brzegów Wisły, wycieczki rowerowe wzdłuż rzeki, które rozwinęły się przy wsparciu samorządu województwa na obszar całego Mazowsza. W końcu zbudowaliśmy pierwszą łódź, czyli Stworę. Zaczęły się odbywać rejsy podczas których opowiadałem o historii Portu Czerniakowskiego, Solca, Zakładów Żeglugi Parowej... Rozwinął się projekt tańce na dechach, prowadziliśmy też zajęcia edukacyjne w szkołach dotyczące dziedzictwa kulturowego rzek. W końcu zajęliśmy się bardziej organizacją rejsów po Wiśle. Przy wsparciu Ministra Kultury zbudowaliśmy krypę Basonia. W 2011 roku pływaliśmy rano na Bielany, o wschodzie słońca, w ciągu dnia do rezerwatu Wyspy Zawadowskie, a wieczorem był Nocny Patrol dedykowany pamięci powstania warszawskiego.

Co takiego fascynującego jest w rzece?

- Wisła to nie tylko tysiąc kilometrów rzeki, ale też kilka tysięcy lat historii i niezwykła tajemnica, która dzisiaj jest na pierwszy rzut oka niedostępna, ale wystarczy przejść się po piaszczystej ławicy żeby znaleźć kości zwierząt sprzed 10 tys. lat lub przez chwilę porozmawiać ze starszym człowiekiem, żeby się okazało, że był wcześniej kapitanem i pływał po Wiśle. Praca na Wiśle to nieustanne poszukiwanie tej historii, to księga, którą można czytać bez końca. To wspaniała przygoda. Poza tym widzę w rzece ogromny potencjał turystyczny, który teraz jest zupełnie niewykorzystany, a często wręcz bezpowrotnie marnowany.

Kiedy zacząłeś się interesować Wisłą?

- Woda była mi bliska od wczesnego dzieciństwa, moja mama zabierała mnie i moich braci na spływy pontonowe i kajakowe, była zapaloną turystką. Dosyć wcześnie nauczyłem się też pływać, kiedy moi bracia wywieźli mnie pontonem na środek starorzecza, po czym wyrzucili mnie z niego za burtę i musiałem sam dopłynąć do brzegu... W szkole kolega sprzedał mi kołowrotek i na 8 lat stałem się zapalonym łowcą ryb. Jednocześnie bardzo lubię mapy i wyszukuję coraz bardziej odległe i nieznane wody. Im byłem straszy, tym mniej interesowało mnie wędkarstwo, a bardziej penetracja terenu. Zamieniłem więc wędkę na aparat fotograficzny i z psem na rowerze włóczyłem się wzdłuż Wisły i mniejszych rzek. Ciągnęło mnie jednak ciągle do Wisły. Ponieważ to duża woda, potrzebna jest łódka, żeby po niej pływać. Udało się taką zbudować i odbyć pierwszy rejs z Korczyna do Warszawy, bez silnika, tylko na wiosłach, przez kilka tygodni odkrywaliśmy dziką Wisłę.

Co można zrobić, by nad Wisłę wróciło życie kulturalne i towarzyskie?

- Kluczowy jest stan czystości rzeki, więc ważna jest rozbudowa oczyszczalni ścieków w Warszawie, która dzisiaj zrzuca 2/3 ścieków w stanie surowym oraz rozwiązanie kwestii kanalizacji ulicznej, bo teraz wszystko co spływa z warszawskich ulic, trafia prosto do Wisły. Woda powyżej miasta jest rzeczywiście coraz czystsza, ponieważ w wyniku przystąpienia Polski do UE jesteśmy zobligowani, by do 2015 roku osiągnąć dobry stan czystości wód. Przydałoby się też odpowiednie służby sprzątające, bo ludzie zostawiają nad rzeką potworne ilości śmieci. I oczywiście edukacja. Potrzebna jest jakaś infrastruktura turystyczna, która umożliwi ludziom, którzy coraz częściej spływają Wisłą, zatrzymać bezpiecznie łódkę czy kajak. To są podstawowe sprawy. Ważna jest też ochrona przyrody. Na razie jest to ochrona teoretyczna: chociaż istnieją rezerwaty przyrody, zostały oznakowane dopiero przez naszych wolontariuszy. Potrzebne jest przywrócenie funkcji wytycznych, którzy znakowali kiedyś szlak żeglowny. Osobom które nie czytają wody na bieżąco po nurcie, umożliwiłoby to bezpieczne pływanie po rzece, która jest w większości nie uregulowana. Wtedy będzie można mówić o pływaniu Wisłą bardziej masowym, nie tylko kajakami.

Dokąd można dopłynąć Wisłą?

- Wisła jest połączona siecią europejskich dróg wodnych, chociaż parametry Wisły jako drogi wodnej są minimalne to jednostkami turystycznymi o niewielkim zanurzeniu można próbować dopłynąć nad Morze Czarne lub przez kanały do Europy Zachodniej, do Paryża, nad Morze Śródziemne do Orleanu. Znam takich, którzy przepłynęli tą trasę.

Co najbardziej lubisz w Warszawie?


- Najcenniejszym elementem jest rzeka przepływająca przez środek miasta: prawie 20 km2 nieznanej nikomu dzielnicy. Ogromny potencjał, a dziś jest praktycznie niewykorzystany i nieznany. Wierzę w to, że uda się ją odzyskać dla mieszkańców i udostępnić w taki sposób, by masowy ruch turystyczny nie szkodził zbyt przyrodzie. To wszystko jest możliwe, ale trzeba chcieć, umieć i mieć na to pieniądze, a to ostatnie zależy od rządzących.

O wiślanych lekcjach na Zamku Królewskim i innych aktywnościach fundacji możesz przeczytać na Ja Wisła.