Jibbing na statku w Gdyni. Pawlusiak przejechał po linie cumowniczej

Wojtek Pawlusiak

Wojtek Pawlusiak (LUKAS NAZDRACZEW/Lukas Nazdraczew)

Wojtek "Gniazdo" Pawlusiak postanowił wykorzystać przedłużającą się zimową aurę i wykonać nietypowy trik jibbingowy - zjechał na desce snowboardowej po linie cumowniczej statku w Gdyni. Był to pierwszy tego rodzaju przejazd na świecie.

Wojtek Pawlusiak jest jednym z najlepszych jibberów w Europie. W tej dyscyplinie zjechał już prawie ze wszystkiego: murków, poręczy, przęseł czy ścian budynków. Gniazdo znany jest w środowisku z niekonwencjonalnych pomysłów. Jak sam twierdzi, chciał spróbować czegoś nowego. Nikt na świecie nie pomyślał jeszcze, żeby wykorzystać linę cumowniczą prowadzącą z sześciometrowej burty statku do nabrzeża.

Wojtek Pawlusiak wykorzystał przedłużającą się zimę i zalegający w Polsce śnieg, wyznaczając sobie cel: Horyzont. Wyruszył nad Morze Bałtyckie, by w swej koronnej dyscyplinie - jibbingu - zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem. Sceną dla sportowych popisów zawodnika stał się statek przycumowany przy Nabrzeżu Indyjskim w Gdyni - Horyzont II.

Wojtek wystartował z wysokiej na sześć metrów burty, przejechał po linach cumowniczych, unosząc się nad taflą lodowatej wody i wylądował na nabrzeżu. Choć początkowo Gniazdo miał pewne obawy co do wysokości i ewentualnego lądowania w wodzie, pomyślnie wykonał przejazd i to kilkakrotnie.

„Chcieliśmy zrobić coś, czego wcześniej jeszcze nie było, wpadliśmy więc na pomysł, żeby zjechać ze statku po linie. A że zimowa aura nie odpuszcza i śniegu mamy mnóstwo, to realizacja tego projektu była możliwa nawet nad polskim morzem. Muszę przyznać, że widok z kilkumetrowej burty był trochę przerażający, ale wszystko się udało. Zjechałem po linach i jestem bardzo zadowolony. Będę szukał następnych wyzwań, z którymi mógłbym się zmierzyć” - zapowiada jibber.

***

Wojtek „Gniazdo” Pawlusiak - jest jibberem. Jibbing to jazda na snowboardzie po poręczach, murkach i innych elementach miejskiej przestrzeni. Kariera Gniazda rozpoczęła się od skoków na nartach, a to raczej rzadkość w środowisku snowboardowym. Szybko jednak zamienił dwie deski na jedną.

„Od momentu moich narodzin wiedziałem, że kocham zimę; góry, wolność, prędkość i adrenalinę. To wszystko odnalazłem właśnie w snowboardzie. Wiedziałem też, że nie chce być zwyczajną osobą”- mówi Gniazdo.