Polacy na Broad Peak. Hajzer ujawnia szczegóły. Małek schodzi do bazy

Zdjęcie numer 1 w galerii - Polacy na Broad Peak. Hajzer ujawnia szczegóły. Małek schodzi do bazy

PHZ/Polskie Himalaje

Broad Peak
  • Zdjęcie numer 1 w galerii Polacy na Broad Peak. Hajzer ujawnia szczegóły. Małek schodzi do bazy
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Polacy na Broad Peak. Hajzer ujawnia szczegóły. Małek schodzi do bazy
  • Zdjęcie numer 3 w galerii Polacy na Broad Peak. Hajzer ujawnia szczegóły. Małek schodzi do bazy
  • Zdjęcie numer 4 w galerii Polacy na Broad Peak. Hajzer ujawnia szczegóły. Małek schodzi do bazy
  • Zdjęcie numer 5 w galerii Polacy na Broad Peak. Hajzer ujawnia szczegóły. Małek schodzi do bazy
Więcej o:
    Komentarze (251)
    Zaloguj się
    • janusz.m_1

      0

      Cześć i chwała zaginionym i współczucie ich rodzinom.

    • ulanna777

      Oceniono 5 razy 3

      Rozumiem, że była to wyprawa zbiorowa, był jej przewodnik, kapitan, kierownik (jak zwał tak zwał).

      Tymczasem jest taka stara i szlachetna zasada-kapitan nie zostawia swojej drużyny..

      Dlaczego zatem kierownik wyprawy widząc, że dwoje kolegów jest wycieńczonych, w bardzo złym stanie, pozwolił im schodzić "samotnie"??

      Powinni schodzić "dwójkami"-silniejszy ze słabszym, w momencie krytycznym dla słabszego przynajmniej można spróbować znaleźć mu jakąś kryjówkę żeby przeczekać najgorsze czy choćby wesprzeć duchem..Najgorsze to pozostać samotnym w tyle..

      A oni sie jeszcze cieszyli, ze jako pierwsi dopadli bazy

      Po drugie..Nawet jeśli juz idziemy pojedynczo, to przynajmniej widząc w jakim stanie sa koledzy od razu zawiadamiam bazę i wołam pomoc, zeby wyszli juz naprzeciw.
      zdaje sobie sprawę, ze P. Kowalski i P. Berbeka pewnie mowili, żeby tamci szli naprzód ze dadzą rade., nie chcieli byz zapewne "kula u nogi", ale jesli wchodzimy razem-to i schodzimy razem. Chodzę trochę po górach i nigdy sie nie zdarzyło, zeby przodownik leciał na łeb na szyje do obozu zostawiając w tyle ludzi..Jako "kapitan" uważam, ze winien byc ze swoimi ludźmi do końca..W tym wyraz sie honor himalaisty..Nie w zdobyciu szczytu, tylko w postacie wobec warunków trudnych i wobec swoich towarzyszy..Ten Pakistanczyk, który wspiął sie na ponad 7500m dla szukania w zasadzie "nie swoich kolegów" powinien dostać medal.

      Nie chcę oceniać osób biorących udział w wyprawie, sama nie wiem, jak bym się zachowała w tak trudnych warunkach, ale wydaje mi się tylko, że sformułowanie „ratuj się kto może” nie bardzo pasuje do obrazu prawdziwego sportowca..
      Asia

    • ulanna777

      Oceniono 1 raz 1

      witam wszystkich..

      Nie jestem ekspertem od "himalaizmu",ale nie moge pojąć jednej rzeczy..Moze ktoś bardziej doświadczony w temacie mi to wyjaśni..

      Rozumiem,że była to wyprawa zbiorowa, był jej przewodnik, kapitan,kierownik (jak zwał tak zwał).

      Tymczasem jest taka stara i szlachetna zasada-kapitan nie zostawia swojej druzyny..

      Dlaczego zatyek kierownik wyprawy widząc,że dwoje kolegów jest wycieńczonych, w bardzo złym stanie, pozwolił im schodzic "samotnie"??

      Powinni schodzić "dwójkami"-silniejszy ze słabyszm, w momencie krytycznym dla słabszego przynajmnie mozna sprobowac znalezc mu jakas kryjówkę,żeby przeczekac najgorsze,czy chocby wesprzec duchem..Najgorsze to pozostac samoynym w tyle..

      A oni sie jeszcze cieszyli,ze jako pierwsi dopadli bazy

      Po drugie..Nawet jesli juz idziemy pojedynczo, to przynajmniej widzac w jakim stanie sa koledzy od razu zawiadamiam baze i wołam pomoc,zeby wyszli juz naprzeciw.
      zdaje sobie sprawe,ze P. Kowalski i P. Berbeka pewnie mowili,zeby tamci szli naprzód,ze dadza rade., nie chceili byz zapewne "kula u nogi",ale jesli wchodzimy razem-to i schodzimy razem. Chodze troche po górach i nigdy sie nie zdarzylo,zeby przodownik leciał na łeb na szyje do obozu zostawiajc w tyle ;udzi..Jako "kapitan" uwazam,ze winien byc z ludzmi do konca..W tym wyraza sie sława i honor himalaisty..

      Nie w zdobyciu szczytu, tylko w postacie wobec warunkow trudnych i wobec swoich towarzyszy..Ten Pakistanczyk, ktory wspiał sie na ponad 7000m dla szukania w zasadzie "nie swoich kolegow" powinien dostac medal.

      to tylko moje zdanie, macie prawo miec inne, nie chce osądzać ocalałych himalaistów, nie wiem,jak bym sie zachowała w obliczu takiej sytuacji,ale wydaje mi sie ze hasło "raruj sie kto moze" nie bardzo pasuje do obrazu prawdziwego sportowca...

    • bubu12345678

      Oceniono 6 razy 0

      ! PANIE WIELICKI CZAS DO PSYCHIATRY ILE JESZCZE KASY I ILE JESZCZE LUDZI?! !!!!!

    • kilov

      Oceniono 5 razy 1

      Nigdy nie zrozumiem tego "sportu". I nie zrozumiem, jak można się ekscytować, że ktoś zginął wchodząc zimą na szczyt zupełnie po nic (wyłączając własną egoistyczną satysfakcję). To takie samo ryzyko i taka sama adrenalina, jak te związane z jazdą autostradą pod prąd. Coś takiego powinno się przykładnie ganić i piętnować jako przykład wyjątkowej głupoty, a nie podziwiać. Współczuję rodzinom. Ogromna tragedia.

    • bubu12345678

      Oceniono 9 razy 5

      !!!NAPISZCIE LEPIEJ O MAFII SMIECIOWEJ!! DLACZEGO MIESZKANCY BLOKOW MAJA PLACIC KIKLA RAZY WIECEJ NIZ DO TEJ PORY NAWET JAK SEGREGUJĄ TO JEST MAFIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • buba1234567

      Oceniono 9 razy -1

      piszą tu niektórzy, że wspaniałe są te "wyczyny", bo w wikipedii jest pełno białoczerwonych flag przy szczytach zdobywanych zimą. Po pierwsze te wyniki może kogos obejda przez 2 sekundy życia ( cóż, tyle jest informacji w ciągu dnia), a po drugie to jest mi wstyd, że Polska jest kojarzona z taką głupotą jaką jest tzw. samobójstwo wspinaczkowe. Jest część "romantyczna" czyli głupia naszego narodu i jest część pragmatyczna czyli zdroworozsądkowa. Może te komentarze spowodują, że inni "himalaiści" zrozumieją, że nikt tu w Polsce już nie pieje z zachwytu nad nimi.

    • kasiamarias

      Oceniono 5 razy -1

      Chwała Lodowym Wojownikom!

    Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX